Wytrwali, cierpliwi i niezmiennie kochający się od 50-ciu lat małżonkowie z gminy Wierzchlas świętowali jubileusz złotych godów. Medale nadane przez Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej odebrało dziesięć szczęśliwych par. Jedna z nich powiedziała sobie sakramentalne „tak”, gdy trwał mundial 1974. Dziś okazuje się, że łatwiej doczekać złotych godów niż powtórki złotej ery polskiej piłki nożnej.
Złote pary gminy Wierzchlas spotkały się 12 lutego na uroczystości honorującej ich miłość i wytrwałość. Odznaczenia, listy gratulacyjne oraz kwiaty za zgodne i długotrwałe pożycie małżeńskie wręczali jubilatom: poseł na sejm RP Paweł Rychlik, starosta wieluński Maciej Bryś, wicemarszałek województwa łódzkiego Agnieszka Ryś i wójt gminy Wierzchlas Leszek Gierczyk.
W imieniu zgromadzonych gości życzenia zdrowia, kolejnych 50-ciu lat w miłości i wszelkiej pomyślności złożył małżonkom wójt Gierczyk. Później wspólnie wzniesiono szampański toast i śpiewająco życzono jubilatom 100 lat. Agnieszka Ryś zasugerowała, że szampan jest gorzki i tym samym złoci małżonkowie zostali sprowokowani, by go osłodzić pocałunkiem.
Bohaterami jubileuszu byli: Anna i Jerzy Bąk, Władysława i Tadeusz Gilscy, Stanisława i Edward Kukuła, Zdzisława i Zygmunt Kula, Maria i Stanisław Michnik, Stefania i Marian Parzyjagła, Anna i Czesław Podyma, Marianna i Bogdan Sarowscy, Zenona i Jerzy Stasiak oraz Janina i Leosław Zawieja.
Goście zasiedli wspólnie do odświętnego obiadu. Delektowali się mięsem w sosie z kluskami lub ziemniakami, saszetkami ze szpinakiem i tradycyjnym schabowym. Do tego surówki na zimno i na ciepło, a także tradycyjny domowy kompot. Nie zabrakło oczywiście tortu i innych ciast w towarzystwie kawy, herbaty i różnych napojów.
Anna i Czesław Podyma wzięli ślub w czerwcu 1974 roku. Zgodnie podkreślali, że uroczystość złotych godów jest niespotykana i bardzo piękna, lecz nie każdemu pisana.
- Takiego momentu tylko niektórzy i dotrwają i dożyją. Nie sztuką jest dożyć jak się nie wytrwa i odwrotnie – z uśmiechem mówi Czesław.
- Dzień ślubu zapamiętałem jako piękny, szczególnie, że jak jechaliśmy do kościoła to trwały właśnie mistrzostwa świata w piłce nożnej. I dopiero po ślubie dowiedziałem się jaki wynik był. A przecież Polska została wtedy trzecią drużyną świata – wspomina jubilat.
Małżonka również zapamiętała ten szczególny dzień.
- Oczywiście, że pamiętam. A najbardziej, że mąż więcej myślał wtedy o meczu niż o ślubie i mu się spieszyło – śmieje się Anna Podyma.
Co do recepty na przetrwanie przez tyle lat w małżeństwie złote pary zgodnie wymieniały, wytrwałość, cierpliwość, zdrowie i umiejętność przebaczania, a przede wszystkim miłość.
Maria i Stanisław Michnikowie podkreślają szybki upływ czasu i wartość zdrowia. Doczekali się dziewięciorga dzieci i czternaściorga wnuków, a Stanisław z dumą oświadcza, że jeszcze nigdy nie był u lekarza. Być może to zgodne małżeństwo tak dobrze wpływa na stan zdrowia jubilata?
- 50 lat… Nie wiadomo, kiedy to minęło. Ani się obejrzeliśmy a już pół wieku wspólnego za nami – z nostalgią mówi jubilatka Maria.
- Jak człowiek jest zdrowy, to wszystko się układa i czas niepostrzeżenie mija. Moja mama ma 108 lat i nadal cieszy się życiem – podkreśla Stanisław.
Stanisława i Edward Kukuła brali ślub w częstochowskiej katedrze. Wspominają ten wiosenny dzień jako wyjątkowy i piękny, a jako złoty środek na wytrzymanie tylu lat z jednym człowiekiem równie zgodnie podają wzajemne zrozumienie i okazywanie sobie serca.
- Ważne jest, żeby się rozumieć, a przynajmniej próbować, żeby ze sobą rozmawiać – podkreśla Stanisława.
- A jak coś jest nie tak, to po prostu trzeba to naprawić, a nie od razu wyrzucać – jak to dzisiaj w modzie – podsumowuje Edward.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze