Miłość polega nie tylko na wspólnym patrzeniu w przyszłość. Często to pójście na kompromis, wzajemne zaufanie i wsparcie. Przykładem tego jest 15 par świętujących dzisiaj w Skomlinie 50 rocznicę ślubu. To nie lada wyczyn tyle ze sobą wytrzymać, ale nie każdemu jest to dane. Dlatego małżonkowie cieszą się z każdej wspólnej chwili. Bo wiedzą jak każda z nich jest cenna.
15 par i tyle samo różnych historii, ale dzisiaj łączy je jedno, wspólne świętowanie i celebrowanie.
Uhonorowani medalami za Długoletnie Pożycie Małżeńskie zostali: Czesława i Ryszard Adamek, Wiesława i Henryk Bąk, Krystyna i Marian Chrzanowscy, Anna i Eugeniusz Furman, Barbara i Józef Idasiak, Jadwiga i Mieczysław Idasiak, Halina i Marian Kaczor, Joanna i Józef Mamzer, Daniela i Jerzy Matys, Teresa i Tadeusz Matys, Kazimiera i Wincenty Perka, Marianna i Jan Pietrzykowscy, Bożena i Henryk Steblik, Teresa Topornicka oraz Alina i Jarosław Żółtaszek.
Jedna z par uchyliła rąbka tajemnicy swojego szczęśliwego związku - Bożena i Henryk Steblik, którzy ślubowali przed ołtarzem 20 października 1973 roku.
- Bardzo dobrze mi się żyje z mężem. Bywało różnie, ale wszystko przetrwało. Mój mąż miał ciotkę w Zbęku, przyjeżdżali z Komornik na motorach na wino i tak żeśmy się poznali – wspomina małżonka dodając, że jakoś wytrzymują ze sobą przez tyle czasu.
Również Anna i Eugeniusz Furmanowie podzielili się częścią swojej wspólnej historii opowiadając jak się poznali. Ślub wzięli 6 lipca 1974 roku.
- Doskonale pamiętam moment, gdy się poznaliśmy, na zabawie tanecznej w Zbęku. Było wtedy bardzo ciepło. Kiedy pojawiłam się wśród znajomych, to w którymś momencie Gienek, który stał nie opodal szybko pobiegł do bufetu i przyniósł mi oranżadę. I można powiedzieć, że ten napój nas połączył – śmieje się Anna spoglądając z czułością na męża.
Receptą na szczęście i długie wspólne lata podzielili się także państwo Halina i Marian Kaczorowie.
- Jaka recepta? To przede wszystkim wzajemny szacunek, zrozumienie, wspieranie się. I oczywiście najważniejsza jest miłość, bo bez nic nie przetrwa. Nasza historia jest dość ciekawa. Ja chodziłem do Technikum Mechanicznego , a Halinka do gastronomicznego. Tak się zawsze składało, że do szkoły jeździliśmy jednym autobusem – wspomina Marian Kaczor.
- A skonsumowaliśmy nasz związek na zabawie w Mokrsku. Ale dodam jeszcze, że w dniu ślubu, 5 stycznia 1974 roku, była bardzo ładna pogoda. Wesele mieliśmy w remizie w Mokrsku. A w nocy tak przywiało i śniegu napadało. A w moim domu w Krzyworzece była moja babcia. My z mężem wyszliśmy z wesela trochę wcześniej. Zachodzimy pod dom, a tu nikt nie otwiera. Nagle przez okno wychyla się babcia i mówi, że moja mama wyszła i zamknęła drzwi na klucz. I żeby się dostać do środka musieliśmy wchodzić przez okno – opowiada Halina Kaczor.
Co ma wspólnego czekolada i poderwanie dziewczyny na zabawie? O tym opowiedziała Daniela Matys, która wraz z mężem Jerzym brali ślub 22 kwietnia 1974 roku.
- To były święta wielkanocne. Ja pracowałam wtedy w miejscowości Gola. Koleżanka wybierała się na zabawę do Dzietrzkowic. Po mnie miał przyjechać kolega, ale coś się stało nie dojechał. Koniec końców pojechałam na tę zabawę. Wtedy jeszcze nie znałam mojego męża, który ze swoją ekipą siedział naprzeciwko nas. W końcu podszedł i zaprosił mnie do tańca przynosząc przy tym czekoladę. I tym mnie przekupił – opowiada Daniela, a jej mąż dodaje, że
- Czekolada wtedy kosztowała 17 złotych, tyle samo co wino. Więc skoro wybrałem to pierwsze, to już nie było odwrotu. I tak już jest od pięciu dekad – śmieje się Jerzy.
We wtorek, 24 czerwca, w Skomlinie 15 par świętowało swoje Złote Gody. A miało to miejsce w Zajeździe „Camelot”, gdzie jubilaci spotkali się, by z rąk starosty wieluńskiego Macieja Brysia i wójta Skomlina Grzegorza Marasa otrzymać medale za długie pożycie małżeńskie.
O godzinie 13 uroczyście powitała zgromadzonych gości Katarzyna Matyjasek, kierownik Urzędu Stanu Cywilnego w Skomlinie. Wśród zaproszonych obecni byli: przedstawiciel Biura Poselskiego Pawła Rychlika Michał Mesjasz, przewodniczący Rady Gminy Roman Furman, sekretarz gminy Barbara Chrzanowska, skarbnik gminy Jadwiga Madeja oraz dyrektor Gminnego Ośrodka Kultury i Sportu w Skomlinie Anna Nowak.
W trakcie dekorowania medali, wręczania dyplomów i róż małżonkowie nie kryli swojego wzruszenia.
- Szanowni Państwo, miłość to wielkie słowo często porównywane do ogrodu. Jeżeli ten ogród nie jest pielęgnowany, nie wydaje owoców, to zanika. Ale jeżeli jest odpowiednio pielęgnowany i przygotowywany to służy nam przez wiele lat swoim pięknem – tymi słowami zwrócił się do jubilatów włodarz Skomlina.
Dodał jeszcze, że ta wyjątkowa uroczystość jest pięknem tej miłości, którą pary ślubowały 50 lat temu. Z tej okazji prezydent Andrzej Duda skierował do nich życzenia oraz słowa uznania.
Starosta wieluński Maciej Bryś, przeczytał list, w którym napisano:
- 50 wspólnych lat, to nie tylko zapisane w kalendarzu daty, to przede wszystkim historia wspólnego życia wypełnionego codziennym trudem, radościami, sukcesami. Jak również chwilami, które wymagały siły, cierpliwości i wzajemnego zrozumienia – mówi do zgromadzonych Maciej Bryś.
Następnie dodaje, że pary są przykładem tego, że ich wierność i wytrwałość danemu przed laty słowu, to dowód na to, że prawdziwe wartości nie przemijają. Swoją postawą pokazują że prawdziwa miłość jest oparta na szacunku i wspólnym pokonywaniu życiowych trudności.
Po odznaczeniu wszystkich par wzniesiono toast oraz głośno odśpiewano „Sto lat”. Następnie zrobiono wspólne grupowe zdjęcie. Po czym każdy zasiadł do stołu, na których stało ciasto. Ale najpierw wszyscy zajadali się gorącym rosołem. Następnie podano drugie danie, czyli kluski śląskie, surówki i kilka rodzajów mięsa.
Nadszedł czas na wspólne rozmowy i wspominania. Bo często jest tak, że kiedyś pary częściej się spotykały ze znajomymi, a z biegiem lat to się zmieniało.
W trakcie obiadu i wspólnych rozmów na sali pojawił się zespół Skomliniacy, który swoimi piosenkami umilił uroczystość. Po ich występie przyszedł czas na tort, zajadany ze smakiem przez wszystkich świętujących.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze