Ponad stu uchodźców z Ukrainy zasiadło do wspólnego posiłku niedzielny poranek w Pajęcznie. Wspólne świąteczne śniadanie wielkanocne zorganizował dla nich Urząd Miejski wraz z Miejskim Ośrodkiem Kultury i Cechem Rzemiosł Różnych. Życzyli sobie jednego – pokoju.
Wierni kościoła prawosławnego Niedzielę Zmartwychwstania przeżywali tydzień po katolickiej Wielkanocy - 24 kwietnia. Z tej okazji w Pajęcznie zorganizowano spotkanie dla mieszkających w mieście i okolicznych miejscowościach uciekinierów wojennych z Ukrainy. Ostatecznie do wspólnego posiłku w sali miejscowego cechu o godzinie 10.00 zasiadło ponad sto osób. - Spotykamy się w symbolicznym dniu, bowiem równo dwa miesiące temu Rosja zaatakowała Ukrainę. Chcemy jednak dziś świętować Zmartwychwstanie Chrystusa, a dzięki Wam drodzy goście możemy tę Wielkanocną Niedzielę przeżyć drugi raz w tym roku. Choć to trudne, chcemy abyście dziś zapomnieli choć na chwilę o tym co dzieje się w waszej ojczyźnie - mówił na początku spotkania Burmistrz Pajęczna Piotr Mielczarek. Słowa modlitwy po ukraińsku do swoich rodaków skierował Wasyl Bałanda, prawosławny duchowny, mieszkający od kilku lat w Pajęcznie, a wspólne świętowanie rozpoczęło się od podzielenia się podobnie jak w polskiej tradycji świątecznym jajkiem, którym częstował włodarz miasta. Goście mogli skosztować także polskiego żurku oraz innych potraw przygotowanych na wspólny stół - wielu z nich przyniosło tradycyjne dania ukraińskie ze sobą, a częstowali się w nimi trakcie spotkania. - Najbardziej charakterystyczna jest chyba paska - bez niej nie ma na Ukrainie wielkanocnego stołu. To tak jak w Polsce tradycyjna babka wielkanocna, choć przygotowuje się ją inaczej niż nasz wielkanocny wypiek - wyjaśnia Alina Tokarska, pochodząca z Ukrainy mieszkanka Pajęczna, która podczas niedzielnego śniadania wspomagała organizatorów spotkania w tłumaczeniu, a od początku wojny w Ukrainie służy pomocą swoim rodakom przebywającym w mieście. Organizatorzy niedzielnego spotkania starali się, aby była to okazja zarówno do poznania wielkanocnych tradycji ukraińskich ale także polskich. O tym jakim świętem w Ukrainie jest Wielkanoc mówił Wasyl Bałanda. - Wielkanoc jest u nas świętem radosnym, bo przez Zmartwychwstanie Chrystus przynosi nowe życie, pokonuje śmierć i daje nadzieję. Jest jednak nieco inaczej niż w Polsce, bo choćby uroczysta msza rozpoczyna się o północy i trwa często do świtu. Przeżywamy w niej misterium paschalne a po niej wracamy do domów i spożywamy wielkanocne śniadanie. Tak jak w Polsce w poniedziałek wielkanocny oblewamy się wodą - opowiadał prawosławny duchowny. Choć atmosfera na sali była pełna życzliwości i uśmiechu, uchodźcom trudno było zapomnieć o tym co dzieje się obecne w ich kraju. Widać to było podczas wspólnej modlitwy, kiedy wzruszenie zagościło na wielu twarzach, słychać było w składanych sobie życzeniach. – Uciekliśmy przed wojną z Odessy i bardzo przeżywamy to co dzieje się teraz w naszej ojczyźnie. Ukraina zasługuje na pokój. Wszyscy zasługujemy na pokój. I to jest chyba nasze jedyne i najważniejsze życzenie w ten dzień - mówiła podczas spotkania jedna z uchodźczyń. Wspólne śniadanie zakończyło się kilka minut po 13.00.
Grzegorz Boroń
[email protected]
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze