Czy można pogodzić pracę zawodową, życie rodzinne i swoje pasje? Oczywiście, że tak. Przykładem jest Justyna Czarnuch, która na co dzień pracuje w ubezpieczeniach, a po godzinach tworzy piękne świeczki.
Nawet w miejscu pracy Justyna Czarnuch prezentuje swoje dzieła.
Na półeczkach stoją świeczki w kształcie zajączków i wielkanocnych jajeczek. Na biurku doniczka, a w niej nabite na patyczki kolorowe kwiatki z wosku.
- W tamtym roku, po śmierci babci, przyszło to do mnie po prostu nagle. Szukałam czegoś dla „zabicia czasu”. I padło na robienie świec – opowiada o swojej pasji Justyna Czarnuch z Białej pod Wieluniem.
Początkowo Justynie nie było łatwo. Świeczki nie wychodziły, ale nie poddawała się. Sama, metodą prób i błędów doszła do wprawy. Nauczyła się, że wosk najlepiej rozpuścić w temperaturze około 50 Celsjusza. Następnie należy ostrożnie go przelać do formy i odstawić do wystygnięcia. Czas tego procesu zależy oczywiście od wielkości świeczek i waha się od 20 minut przy małych margaretkach nawet do 12 godzin przy większych figurkach. Ważny jest też dobór odpowiedniego rodzaju wosku i barwników. Robienie takich świec uczy wytrwałości i cierpliwości.
- Początki nie były łatwe. Wiele świeczek za szybko wyciągałam z foremek i w ten sposób ulegały one zniszczeniu –wspomina Justyna.
Tego typu rękodzieło jest świetnym pomysłem na prezent. Każda z tych świec jest niepowtarzalna, nie da się zrobić dwóch takich samych.
- Jak widać udaje mi się połączyć pracę zawodową, życie rodzinne i swoją pasję – podsumowuje Justyna Czarnuch i zabiera się za tworzenie kolejnych dzieł z wosku.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze