- A gdy spytacie: Gdzie ci mężczyźni prawdziwi tacy, orły, sokoły, herosy? Gdzie ci mężczyźni na miarę czasów, gdzie te chłopy? Odpowiem: W krzeczowskiej remizie. Są, czuwają, bronią i służą od stu lat. Oczywiście, bruneci i blondyni niech się nie martwią, bo ich kobiety, strażaczki też tam są - mówił podczas uroczystości 100-lecia jednostki prezes OSP w Krzeczowie dh Andrzej Kasprzyczak.
Jest wieczór 21. października 1926 roku. W salce Szkoły Powszechnej w Krzeczowie gromadzą się mieszkańcy na wiejskim zebraniu. Przewodniczącym wybierają Piotra Lacha. Jednogłośnie podejmują historyczną uchwałę. Tak rodzi się Ochotnicza Straż Ogniowa w Krzeczowie, licząca 35 druhów. Sto lat później potomkowie ojców założycieli i liczni goście zbierają się na placu remizy OSP Krzeczów, żeby razem świętować niezwykły jubileusz jednostki.
Piękny jubileusz stał się udziałem mieszkańców gminy Wierzchlas i licznych dostojnych gości. Wszystko za sprawą 100-lecia istnienia Ochotniczej Straży Pożarnej w Krzeczowie.
- Ktoś mógłby powiedzieć, że to kolejny jubileusz do odhaczenia w kalendarzu. Następna uroczystość podobna do innych i ten sam ceremoniał. Ale tak nie jest. Każda jednostka ma swoją odrębną historię, pisaną przez pokolenia konkretnych ludzi. Historię OSP Krzeczów piszą od stu lat całe rodziny – rozpoczął Leszek Gierczyk, wójt gminy Wierzchlas.
Wójt przypomniał, że jednostka OSP Krzeczów powstała już w wolnej Polsce, chociaż w trudnym okresie przewrotu majowego 1926.
- Niezależnie od zawirowań zewnętrznych druhowie strażacy z Krzeczowa zawsze służyli miejscowej społeczności, zyskując szacunek i uznanie – akcentował Leszek Gierczyk.
Druh Andrzej Kasprzyczak, prezes OSP Krzeczów, również nie szczędził słów uznania dla wszystkich, którzy przyczynili się do rozwoju jednostki.
- Trzeba złożyć hołd założycielom i kontynuatorom OSP Krzeczów. Jestem dumny, że mogę uczestniczyć w tworzeniu stuletniej historii tej jednostki, w której zaczynałem swoją przygodę z Ochotniczą Strażą Pożarną – mówił podczas jubileuszu.
Wójt Gierczyk nawiązał do początków powstania jednostki podkreślając, że była bardzo potrzebna w Krzeczowie. Może nawet bardziej niż gdzie indziej. Na początku ubiegłego wieku na wsi dominowała zabudowa drewniana. Domy kryte strzechą były łatwym celem w razie pożaru. Nie tylko ogień zagrażał wsi. Niebezpieczeństwo drzemało też w żywiole wody.
- Położenie Krzeczowa nad rzeką Wartą powodowało, że druhowie nieraz ratowali ludzi, zwierzęta i mienie przed skutkami powodzi – mówił szef gminy Wierzchlas.
Przed stu laty krzeczowscy strażacy niezwłocznie przystąpili do działania. Raz dwa wybrali pierwszy zarząd i ustalili dobrowolną składkę na rzecz straży w oszałamiającej współcześnie kwocie 20 groszy miesięcznie. Pierwszą decyzją zarządu sprzed wieku był zakup 35 czapek dla druhów strażaków.
Działali sprawnie i aktywnie. Nie tylko gasili pożary i ratowali ludzkie życie i mienie, ale prowadzili też działalność edukacyjną z wiedzy przeciwpożarowej, organizowali potańcówki i loterie fantowe. W ósmym roku istnienia postanowili wybudować remizę. I w ciągu dwóch lat dokonali dzieła własnymi rękami i za swoje pieniądze, przy wsparciu mieszkańców Krzeczowa. Strażnica służyła druhom i cywilom do 1975 roku. Wszelkie lokalne imprezy miały miejsce właśnie tutaj.
Pierwsza sikawka ręczna trafiła do krzeczowskiej remizy tuż po jej otwarciu, w roku 1936. Na ten sprzęt również złożyli się strażacy i mieszkańcy, a resztę dołożył Powszechny Zakład Ubezpieczeń Wzajemnych. Po II wojnie światowej OSP Krzeczów wzbogaciła się o pierwszą motopompę z silnikiem spalinowym, którą niemal przez 20 lat obsługiwał i pielęgnował druh Mieczysław Gniłka. Na pierwszy samochód pożarniczy druhowie z Krzeczowa czekali prawie pół wieku. Przełomowy i niezwykle owocny był rok 1976. Najpierw wybudowano i uroczyście otworzono nową remizę: Dom Strażaka w Krzeczowie. Rok później w jej garażu zaparkował wóz GLM marki Żuk i służył jednostce blisko 30 lat. Również w 1976 druhowie otrzymali wysłużony i leciwy, lecz sprawny beczkowóz GBM marki Star 25. Staruszek wcale nie był tak niedołężny, jak mogłoby się wydawać i towarzyszył strażakom przez 35 lat. Na zasłużoną emeryturę odszedł w 2011 roku, ustępując miejsca młodszemu pokoleniu, czyli samochodowi ratowniczo-gaśniczemu GBA marki Volvo.
To nie koniec niespodzianek roku 1976. W uznaniu zasług i osiągnięć, mieszkańcy Krzeczowa obdarowali swoją jednostkę pierwszym sztandarem. Zmiana warty nastąpiła dopiero w roku 2006, gdy OSP Krzeczów świętowała 80. urodziny.
Obecnie, szanowna jubilatka liczy 39 członków czynnych, trzech honorowych i pięciu wspierających. Do akcji wyjeżdżają samochodem ratowniczo-gaśniczym GBA marki Renault, a wracają do remizy z salą widowiskowo-taneczną, zapleczem sanitarno-kuchennym, świetlicą, salą dla SGW Krzeczów, siłownią i izbą pamięci.
Uroczysty jubileusz rozpoczął się mszą świętą w intencji druhen i druhów oraz odsłonięciem tablicy pamiątkowej. Przy okazji poświęcony został samochód ratowniczo-gaśniczy jednostki. Po oficjalnym raporcie i podniesieniu flagi państwowej przyszedł czas na wręczenie odznaczeń i medali.
Na przysłowiowy „pierwszy ogień” poszedł sztandar OSP Krzeczów, odznaczony Złotym Znakiem Związku OSP RP. Medal honorowy powędrował do druha Ryszarda Dziadaka. Srebrne medale za zasługi dla pożarnictwa otrzymali druhowie: Ryszard Kasprzyczak, Kamil Dziadak, Michał Ekiert i Michał Więcław. Brązowymi medalami odznaczeni zostali druhowie: Arkadiusz Skupiński, Bartosz Caban, Adam Jędrysiak i Mateusz Jarząb. Odznaka Honorowa Zasłużony dla Ochrony Przeciwpożarowej Województwa Łódzkiego zawisła na piersi druha Mirosława Jarząba. Odznaką Strażak Wzorowy uhonorowani zostali druhowie: Mateusz Jędrysiak, Łukasz Więcław i Bartosz Kasprzyczak. Tablice pamiątkowe z okazji 100-lecia OSP Krzeczów otrzymali druhowie: Jerzy Ekiert, Jan Grajoszek, Kazimierz Drewicz, Jan Więcław, Piotr Kasprzyczak, Karol Koprowski i Lechosław Caban.
W uznaniu zasług za wspieranie działalności OSP Krzeczów uhonorowani zostali: prezes NBS w Działoszynie Tomasz Drabek, właściciele Brico Marche w Wieluniu Mirosława i Józef Wilaszkowie, właściciele firmy Jan Mag w Wierzchlesie Magdalena i Janusz Wolni, prezes firmy Liedman Agro Tomasz Liedman, wójt gminy Wierzchlas Leszek Gierczyk oraz Danuta Kuśmierczyk, prezes Lokalnej Grupy Działania Kraina Wielkiego Łuku Warty.
Włodarz gminy Wierzchlas wyraził wdzięczność druhnom i druhom z Krzeczowa za sto lat służby pełnej poświęcenia i gotowości.
- Dziękujemy za waszą piękną służbę. Za gotowość do działania we dnie i w nocy. Za profesjonalizm i bezinteresowną pomoc innym – mówił Leszek Gierczyk.
Podziękowania popłynęły też do rodzin strażaków.
- To dzięki waszemu wsparciu, cierpliwości i tolerancji nasi strażacy mogą pełnić swoją służbę – podkreślił wójt.
O strażackich rodzinach nie zapomniał też prezes OSP Krzeczów Andrzej Kasprzyczak.
- Podziękowania dla naszych drugich połówek: żon, mężów, partnerek i partnerów. Za waszą wyrozumiałość i cierpliwość, gdy my, zamiast pomagać pielić grządki czy trzepać dywany, poświęcamy czas na rzecz straży.
Na uroczystości nie mogło zabraknąć delegacji i pocztów sztandarowych OSP z całej gminy Wierzchlas i jednostek zaprzyjaźnionych. Korzystając z okazji wójt Gierczyk złożył wszystkim strażakom życzenia z okazji niedawno świętowanego Dnia Strażaka.
- W imieniu wspólnoty samorządowej życzę wam dużo zdrowia, realizacji planów i wszelkiej pomyślności, a przede wszystkim bezpiecznych powrotów z akcji. Oby święty Florian miał was zawsze w swojej opiece i żebyście zawsze byli doceniani przez władze samorządowe, państwowe i lokalną społeczność.
Druh Andrzej Kasprzyczak podziękował druhnom i druhom, wszystkim mieszkańcom Krzeczowa oraz wszelkim urzędom, instytucjom i osobom prywatnym, wspierającym jednostkę. Szczególne słowa skierował do włodarzy gminy Wierzchlas: Leszka Gierczyka i jego poprzednika Krzysztofa Bednarka.
- Bez wsparcia gminy Wierzchlas dzisiejsza uroczystość nie miałaby tak podniosłego charakteru. To panowie wójtowie dbali o rozwój naszej jednostki.
Prezes OSP Krzeczów przekazał też osobiste wyrazy wdzięczności swojemu przyjacielowi.
- Słowa podziękowania i ukłony kieruję w stronę Ryszarda Dziadaka, który, obok śp. mojego taty, jest moim mentorem działalności strażackiej.
A później przemówienie druha Andrzeja Kasprzyczaka nabrało żartobliwego tonu, gdy zapewnił: Brunetki, blondynki, ja wszystkie was dziewczynki po rękach całować chcę.
- A gdy spytacie: Gdzie ci mężczyźni prawdziwi tacy, orły, sokoły, herosy? Gdzie ci mężczyźni na miarę czasów, gdzie te chłopy? Odpowiem: W krzeczowskiej remizie. Są, czuwają, bronią i służą od stu lat. Oczywiście, bruneci i blondyni niech się nie martwią, bo ich kobiety – strażaczki też tam są.
Impreza zakończyła się wspólną zabawą i biesiadowaniem przy kiełbaskach i strażackiej grochówce.
- Życzę OSP w Krzeczowie kolejnych stu lat w rozkwicie i dobrobycie. Niech święty Florian zawsze czuwa nad nami strażakami i naszymi rodzinami – zakończył druh Andrzej Kasprzyczak.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze