Policjanci zatrzymali 20-latka, który podał się za pracownika banku i wyłudził od 45-latki ponad 40 tys. zł. Kobieta w porę poinformowała o wszystkim policjantów, którzy złapali mężczyznę na gorącym uczynku.
Do 45-latki zadzwonił mężczyzna, który podał się za pracownika banku. Poinformował kobietę, że ktoś usiłuje wziąć kredyt na jej dane, przez co jej pieniądze są zagrożone. Stosując techniki manipulacyjne doprowadził do przekazania oszustom 26 tysięcy złotych (w formach przelewów) oraz 19 tys. zł w gotówce. Kiedy kobieta spostrzegła, że mogła paść ofiarą oszusta, poinformowała o wszystkim policjantów. W trakcie wizyty na komendzie otrzymywała kolejne połączenia, w których fikcyjni pracownicy banku ostrzegali ją przed próbą wyłudzenia i proponowali sposoby „ochrony” gotówki, która jeszcze pozostała jej na koncie. Kobieta zgodziła się na propozycję policjantów i postanowiła im pomóc w złapaniu przestępcy na gorącym uczynku.
Podczas kolejnego połączenia fikcyjny pracownik banku nakłaniał ją znowu do podjęcia pieniędzy z konta i przekazania ich osobie, która poda odpowiednie hasło. Funkcjonariusze cały czas obserwowali 45-latkę i miejsce gdzie miało dojść do przekazania.
- W pewnym momencie zauważyli ubranego na ciemno mężczyznę, który nerwowo się zachowywał. Odebrał on od kobiety kopertę, w której miały się znajdować pieniądze i zaczął odchodzić. W tej chwili do akcji wkroczyli stróże prawa i zatrzymali 20-latka. Jak się okazało był to ten sam mężczyzna, który dzień wcześniej odbierał środki finansowe, należące do oszukanej 45-latki - mówi mł. asp. Maksymilian Jasiak z zespołu prasowego Komendy Miejskiej Policji w Łodzi.
Mężczyzna usłyszał już zarzut dokonania oszustwa, a za to przestępstwo grozi mu kara nawet ośmiu lat pozbawiania wolności. Decyzją sądu został on tymczasowo aresztowany.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze