Dzięki zgłoszeniu świadków zdarzenia, policja zatrzymała 25-latka, który kierował peugeotem, mając ponad dwa promile alkoholu w organizmie. Okazało się też, że złamał dożywotni zakaz prowadzenia pojazdów. Grozi mu teraz do pięciu lat więzienia.
Wieluńscy mundurowi 26 czerwca zostali skierowani do Jodłowca, gdzie według zgłoszenia pijany kierowca porzucił peugeota.
- Na miejscu policjanci w rozmowie ze świadkami ustalili, że wcześniej widzieli, jak auto wypadło z drogi, a następnie kierowca odjechał z miejsca zdarzenia – relacjonuje asp. sztab. Katarzyna Grela, rzecznik KPP w Wieluniu.
Reklama- Chcąc sprawdzić, czy nikt nie potrzebuje pomocy pojechali za peugeotem, który zatrzymał się w lesie. Kierujący jednak oddalił się z miejsca zdarzenia. Funkcjonariusze sprawdzając okolicę, zauważyli przejeżdżającego forda i postanowili sprawdzić, kto nim podróżuje. Autem kierowała kobieta, a pasażerem był młody mężczyzna. Podczas kontroli mundurowi zwrócili uwagę, że miał na ciele otarcia. Jeden ze świadków zdarzenia rozpoznał, że był to ten sam mężczyzna, który wcześniej kierował peugeotem.
Badanie alkomatem wykazało, że miał ponad dwa promile alkoholu w organizmie. Dodatkowo wyszło na jaw, że 25-latek miał dożywotni zakaz prowadzenia pojazdów mechanicznych. Za te wykroczenia grozi mu teraz kara do pięciu lat pozbawienia wolności. Prokurator zastosował wobec niego dozór policyjny.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze