Reklama

Nocne zawody wędkarskie w Działoszynie

W nocy z soboty na niedzielę nad Wartą w Działoszynie doszło do zaciętej walki. Biło się 31 osób. Spokojnie, to nie ustawka. Wszystko za sprawą nocnych zawodów wędkarskich z Kołem PZW Działoszyn. Bitwa trwała 12 godzin, ryby grymasiły i nie wszystkim wystarczyło cierpliwości do tak opornej współpracy. Najbardziej wytrwali powitali jednak poranek z satysfakcją i nagrodami.

Ryby miały inne plany

Nocne zawody wędkarskie o Puchar Firmy Transportowej Tom-Kar to już stały punkt w kalendarzu imprez organizowanych przez Koło PZW Działoszyn. Wędkarze rozpoczęli zmagania w sobotę 18 lipca, o godzinie 19, a zakończyli w niedzielę 19 lipca, o godzinie 7. Rywalizacja toczyła się w dwóch sektorach: feeder i spławik. Chętnych na dwunastogodzinne moczenie kija w wodzie nie brakowało. Tym bardziej, że pogoda rozpieszczała zawodników. Ciepło i zero wiatru to niemal idealne warunki do wędkowania.

Większość ryb miała jednak odmienne plany na tę sobotnią noc. Momentami wydawało się, że będą współpracować, a tu nagle foch i nici z brania. Podobno, ryba nocą ma bardziej wyostrzony zmysł powonienia i trzeba jej rzucić śmierdziuszka. Chociaż, to też nie gwarantuje sukcesu, bo często można trafić na jednostkę niestabilną emocjonalnie. Niektórzy wędkarze zaczęli już nawet dokonywać wstępu do psychoanalizy rybich postaw.

Reklama

- Nocne łowienie to ciekawe doświadczenie. Ja sobie siedzę, a moje ryby śpią – śmieje się Adrian Fulczyński z Warty, przedstawiając się jako „książę rozkoszy”.

- Spoko, wszystko jest pod kontrolą. Leszcz będzie żerował przez całą noc. Oczywiście, oprócz mojego miejsca – dodaje z niegasnącym optymizmem wędkarz, któremu towarzyszy żona Ewa.

Nocni kowboje wędkarstwa to jednak stare wygi i nie zamierzają poddawać się tuż po starcie.

- Czekamy. Cała noc przed nami i wszystko się jeszcze może zdarzyć – ze stoickim spokojem podchodzi do startu Piotr Kisielewski, wędkarz z 40-letnim doświadczeniem w branży.

Reklama

- Na razie jest ciężko, ale myślę, że jeszcze w nocy połowimy fajne rybki – z wiarą i nadzieją dodaje Bartłomiej Domagała, który na nocne zawody przyjechał specjalnie z Częstochowy.

Niektórzy zaczęli nawet jawnie manifestować swoje oburzenie postawą ryb.

- Co to ma być? Nie taka umowa była. Ustalaliśmy, że o 22 zaczną brać. 22 minęła i nic. To skandal! – z przymrużeniem oka protestuje Jurek Siwek z Częstochowy.

Ryby żerowały na otworkach, a wędkarze przy ognisku

Były jednak stanowiska, gdzie żerowały ryby bardziej zrównoważone psychicznie i nie odmawiały współdziałania. Tak działo się przede wszystkim na skrajnych stanowiskach sektorów, czyli tzw. otworkach.

Reklama

Wędkowanie nocą niewątpliwie wymaga wytrwałości i odporności na zmęczenie. Szczególne uznanie w oczach starszych kolegów zdobył 11-letni Kasjan Kaczyk. Walczył dzielnie do samego końca i w kategorii juniorów był bezkonkurencyjny.

Nocny maraton z wędką to sprawa niełatwa, ale organizatorzy zadbali, żeby nikt nie padł z wycieńczenia. Gdy wybiła północ, niczym w bajce o Kopciuszku, stanowiska na brzegu opustoszały, a wędkarze przenieśli się do stanicy. Tam czekało na nich ognisko i pożywny posiłek. Przez godzinę można było pojeść, podyskutować i popsioczyć na lenistwo ryb. A potem z powrotem do roboty, aż do zakończenia zawodów o 7. Po komisyjnym ważeniu i podliczeniu wyników nadszedł czas na śniadanie. Tu w roli bohatera wystąpił pyszny, gorący żurek.

Reklama

Klasyfikacja końcowa i wyniki

W sektorze spławikowym bezkonkurencyjny okazał się Mikołaj Piątek, wyciągając 15,900 kg ryb. Srebro wywalczył Adam Sularz z wynikiem 8,860 kg. Trzecie miejsce na podium zajął Adam Kopera, uzyskując 7,260 kg.

W sektorze feederowym walka o zwycięstwo była znacznie bardziej wyrównana. Pierwsze miejsce z wynikiem 12,300 kg zdobył Andrzej Płachciński. Tuż za nim uplasował się Piotr Kisielewski z 9,670 kg ryb. Brązowy medal zdobył Krzysztof Kaczyk z wynikiem 7,830 kg.

Pierwsze miejsce w kategorii juniorów zdobył, oczywiście, samotny biały wilk 11-letni Kasjan Kaczyk.

Reklama

Klasyfikacja pierwszych sześciu miejsc:

Spławik:

1. Mikołaj Piątek – 15,900

2. Adam Sularz – 8,860

3. Adam Kopera – 7,260

4. Łukasz Ślifirski – 5,600

5. Michał Trzeciakiewicz – 5,230

6. Piotr Warzycha – 5,190

Feeder:

1. Andrzej Płachciński – 12,300

2. Piotr Kisielewski – 9,670

3. Krzysztof Kaczyk – 7,830

4. Adrian Czeluśniak - 7,780

5. Rafał Sołtysiak - 7,620

6. Jurek Siwek – 6,800

Kolejne zmagania wędkarskiej braci już 1 sierpnia. Tym razem walka będzie się toczyć o Puchar Burmistrza Miasta i Gminy Działoszyn Rafała Draba.

Miejsce zdarzenia mapa Wieluń
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kulisy.net




Reklama
Najnowsze wiadomości