Najpierw rozwijał gospodarstwo, inwestował w nowoczesne maszyny i produkcję mleka. Z czasem pojawiły się jednak problemy finansowe. Gdy skończyła się możliwość zaciągania kredytów w bankach, zaczął pożyczać pieniądze od osób prywatnych. Według prokuratury od początku wiedział, że nie będzie w stanie spłacić kolejnych zobowiązań. Śledczy wyliczyli, że pokrzywdzeni stracili łącznie ponad 2,4 mln zł.
Prokuratura Rejonowa w Wieluniu zakończyła śledztwo przeciwko Patrykowi W., któremu zarzucono oszustwa oraz przywłaszczenie powierzonego mienia. Zarzuty dotyczą lat 2016-2024 i obejmują zarówno osoby prywatne, jak i jedną z instytucji finansowych.
Historia gospodarstwa zaczęła się w 2011 roku. Wówczas Patryk W. wraz z żoną przejął od rodziców gospodarstwo rolne w gminie Konopnica, przejmując jednocześnie ciążące na nim zobowiązania wobec banków spółdzielczych. Rozwijał produkcję mleka i inwestował w sprzęt. W 2016 roku zaciągnął pożyczki na zakup nowych maszyn rolniczych, m.in. ciągnika, ładowacza oraz maszyn do zbioru paszy. Ich spłatę zabezpieczały m.in. weksle oraz przewłaszczenie zakupionego sprzętu.
Według śledczych przełomowy był 2018 rok. To właśnie wtedy gospodarstwo miało utracić płynność finansową, a Patryk W. zdolność kredytową w bankach. Od tego momentu zaczął zawierać kolejne umowy pożyczek z osobami prywatnymi.
- Patryk W. miał świadomość, że prowadzone przez niego gospodarstwo rolne już w 2018 r. znajdowało się w złej kondycji finansowej. Posiadał do spłaty równolegle kilka pożyczek i nie posiadał realnych możliwości finansowych spłaty rat. Mimo to, działając z góry powziętym zamiarem osiągnięcia korzyści majątkowej, doprowadził pokrzywdzonych do niekorzystnego rozporządzenia mieniem poprzez wprowadzenie w błąd, co do zamiaru wywiązania się z warunków zawartych umów pożyczek na łączną kwotę ponad 2 400 000 zł - mówi prok. Jolanta Szkilnik, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Sieradzu.
Reklama
Pożyczane pieniądze miały finansować zakup jałówek mlecznych. W zamian pożyczkodawcy otrzymywali zabezpieczenia w postaci weksli, przewłaszczenia zwierząt oraz cesji polis ubezpieczeniowych. Oprócz odsetek mieli również uczestniczyć w zyskach ze sprzedaży mleka. Jak ustaliła prokuratura, tylko część pieniędzy rzeczywiście została przeznaczona na zakup bydła, a jedynie w pojedynczych przypadkach podejrzany spłacał swoje zobowiązania.
Śledczy ustalili również, że dochody gospodarstwa od lat nie wystarczały na pokrycie wszystkich kosztów jego funkcjonowania. Dodatkowym obciążeniem była kara za przekroczenie kwoty mlecznej, wynosząca ponad 113 tys. zł. Z kolei w latach 2021–2023 ze sprzedaży mleka uzyskano ponad 2,2 mln zł brutto, jednak należności zostały zajęte przez trzech komorników sądowych.
Mimo pogarszającej się sytuacji finansowej podejrzany miał nie informować o niej swoich kontrahentów.
- Gospodarstwo pozostawało w złej kondycji finansowej, która miała wpływ na możliwość realizacji warunków wynikających z umów pożyczek. Podejrzany przed swoimi kontrahentami zataił obiektywnie istniejącą sytuację, nie informował o pogarszającej sytuacji finansowej, korzystał z renomy dobrej opinii i doświadczenia - mówi prok. Jolanta Szkilnik, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Sieradzu.
W 2023 roku Patryk W. zaczął sprzedawać zwierzęta, ciągniki, maszyny oraz urządzenia wykorzystywane w gospodarstwie. Według prokuratury część tego majątku stanowiła zabezpieczenie zawartych wcześniej umów, dlatego śledczy postawili mu również zarzut przywłaszczenia powierzonego mienia.
- Pokrzywdzeni niezależnie od prowadzonego postępowania karnego wystąpili na drogę powództwa cywilnego i uzyskali nakazy zapłaty w postępowaniu nakazowym. Przesłuchany kilkukrotnie w charakterze podejrzanego Patryk W. ostatecznie przyznał się do popełnienia wszystkich zarzucanych mu czynów - dodaje prok. Jolanta Szkilnik.
Akt oskarżenia trafił już do sądu. Mężczyzna odpowie za oszustwa oraz przywłaszczenie powierzonego mienia popełnione na szkodę osób prywatnych i instytucji finansowej.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze