W stawie w Dobiecinie w gminie Bełchatów zauważono samochód osobowy. Służby, które przybyły na miejsce nie znalazły kierowcy. Ruszyły poszukiwania, do akcji zaangażowano płetwonurków.
Wszystko działo się w poniedziałek, 13 maja. Po godz. 6 kobieta, która jechała drogą, zauważyła wystające z wody auto. Nie było w nim kierowcy. Rozpoczęły się jego poszukiwania. Ustalono, że do zdarzenia doszło kilka godzin wcześniej.
Przyjęto założenie, że kierowca może znajdować się w stawie. Do akcji zaangażowano płetwonurków. Na szczęście ich interwencja nie była potrzebna, bo... po chwili na miejscu pojawił się mężczyzna, który jechał samochodem. Okazało się, że pojechał do szpitala, żeby uzyskać pomoc.
Ostatecznie strażacy wyciągnęli pojazd ze stawu. Okazało się, że 35-latek z Bełchatowa zasnął za kierownicą swojego pojazdu. Był trzeźwy.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze