Ulica Różana w Wieluniu łączy plac Legionów z ulicą Reformacką. Ponieważ leży w historycznym centrum, powinna być również jego wizytówką. Ale tak nie jest. Głębokie koleiny i liczne dziury w nawierzchni, psują obraz naszego miasta i są wielkim utrapieniem dla mieszkańców, szczególnie po opadach deszczu, kiedy tworzą się tu prawie jeziora.
Takie „jezioro” powstaje ostatnio bardzo często naprzeciwko jednego z domów przy ul. Różanej.
- W sierpniu była tu wielka awaria – opowiada Zofia Teluk, która mieszka w tym domu. - Zapadł się asfalt i zrobiła się duża dziura. Naprawili ją, zalali masą i jakoś tam było. Ale już po kilku tygodniach, jeżdżące tędy samochody, zaczęły w tym miejscu wybijać nowe dziury. I gdy spadł deszcz, zrobiło się tu wielkie błoto. Auta, wjeżdżając w nie, pryskały na prawo i lewo. Ponieważ jest tu wąski chodnik, mój dom był cały tym błotem ochlapany. Również przechodnie byli często ochlapywani. Poszłam z tą sprawą do burmistrza. Przyjął mnie, podziękował za obywatelską postawę i obiecał, że droga zostanie naprawiona. A ściany po prostu umyłam.
Burmistrz Paweł Okrasa słowa dotrzymał i rzeczywiście drogę w tym miejscu zreperowano. Ale kłopoty pani Zofii szybko wróciły. Znów pojawiły się tu dziury. Po deszczu zrobiło się w nich błoto i elewacja domu na kilka dni ponownie zamieniła się w abstrakcyjną kompozycję właśnie z błotem w roli głównej.
- Drugi raz byłam u pana burmistrza – opowiada kobieta. - Powiedziałam, że kiedyś ktoś w tę dziurę wpadnie i urwie koło. Włodarz znowu podziękował mi za społeczną postawę i powiedział: „My to załatwimy”.
Po raz kolejny na ul. Różaną przyjechała ekipa naprawcza i po raz kolejny na kilka tygodni problem dziury w drodze zniknął. A ponieważ historia ma to do siebie, że lubi się powtarzać, więc powtórzyła się również tu. Znowu pani Zofia odbyła wędrówkę do ratusza, znowu pogratulowano jej postawy, obiecano drogę naprawić i znów to zrobiono.
- Tym razem przyjechała liczniejsza ekipa – uśmiecha się nasza rozmówczyni. - Pomyślałam sobie, że skoro jest ich tylu, to wreszcie będzie to zrobione dobrze.
No niestety, już po miesiącu w tym miejscu pojawiły się dziury. Potem spadł deszcz …
- Ja już mam tego po prostu dosyć – rozkłada ręce pani Zofia. - Żeby ten chodnik był chociaż szerszy, to by mi tak na dom to błoto nie chlapało. Bo teraz to chlapie dokładnie. Wstyd mi, że ściana jest taka brudna, ale co ja mogę. W ogóle nie rozumiem, że coś takiego może być przy samym centrum miasta. Jak władzom nie wstyd? Bez przerwy coś budują, coś robią, a tu taka zaniedbana ulica. Ona w całości powinna być wyremontowana. Sąsiadka mówi, że jak jadą tu samochody z dużą szybkością, to ona spać nie może w nocy. Bo jeśli ktoś wie, że są tu dziury, to zwalnia. Ale jeśli nie wie, to w nie wpada i wtedy jest huk. Jestem zdenerwowana, bo nie mogę co miesiąc myć swojego domu, dlatego że ulica jest taka. Teraz jestem po operacji i nie mogę się schylać. A jak ciężko się to błoto zmywa … Bo to jest jakieś wapno, cement. Nie wiem, co to jest. Nie wiem też z kim na ten temat rozmawiać, żeby to wreszcie zostało zrobione.
PROBLEM RÓŻANEJ MA ZNIKNĄĆ WIOSNĄ
Pani Zofia zwróciła się o pomoc do redakcji „Kulis Powiatu”. Skierowaliśmy do ratusza pytania w tej sprawie. O tym, jak rozwiązanie tego problemu widzą urzędnicy, poinformował Maciej Preś, naczelnik Wydziału Inwestycji i Rozwoju Urzędu Miejskiego w Wieluniu.
- Prowadzone naprawy miały charakter doraźny – napisał do redakcji w emailu. - Z uwagi na zakres prac wskazanych do wykonania, docelowe roboty zostaną przeprowadzone wiosną bieżącego roku. Ograniczone środki będące w dyspozycji w trzecim kwartale roku ubiegłego, uniemożliwiły przeprowadzenie prac wcześniej. Do tego czasu droga będzie utrzymywana w stanie przejezdności, ubytki będą na bieżąco uzupełniane.
Ale co w tym wypadku znaczą prace docelowe? Czy będzie to kompleksowa naprawa ulicy, czy też, jak dotychczas, doraźne zalepianie dziur, które daje bardzo krótkotrwały efekt?
- To nie jest tylko kwestia dziury w nawierzchni – wyjaśnił już telefonicznie Maciej Preś. - Tam głównym problemem jest kanał deszczowy biegnący pod ulicą. Musimy go częściowo zabezpieczyć, żeby się dalej nic nie obrywało i nie powtórzyło to, co się wydarzyło tam w sierpniu. Całkowita wymiana infrastruktury podziemnej, a następnie położenie nakładki na drodze, to byłby koszt około siedmiuset tysięcy złotych. I zadanie to jako inwestycyjne musiałoby się znaleźć w budżecie. Na razie nie jest to przewidziane. Kanał zostanie zabezpieczony, a nawierzchnia w tym miejscu wyrównana. Będzie się po niej dobrze jeździć, choć widoczne będą łaty. Bo nie ma sensu robienia nakładki na całej ulicy bez wymiany podziemnej infrastruktury.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze