Depresja dotyka coraz więcej ludzi. Jest jedną z głównych chorób XXI wieku. O jej przyczynach, skutkach i leczeniu, z psycholog Moniką Szewczyk – Cieślą, rozmawia Elżbieta Wodecka.
Czy kiedy odczuwamy smutek z jakiegoś powodu, w niczym nie znajdujemy przyjemności, pesymistycznie spoglądamy na świat i samego siebie, a deszczowy dzień nas przytłacza, czy to oznacza, że mamy depresję? Bo odnoszę wrażenie, że w życiu codziennym chyba nieco nadużywamy tego słowa …
Depresja jest dziś dużym zagrożeniem. Szacuje się, że jest czwartą, najczęściej występującą chorobą na świecie – zalicza się ją do chorób cywilizacyjnych. Codzienny pęd życia, stres i brak czasu powodują trudności w zaspokojeniu między innymi potrzeb emocjonalnych, naturalnej potrzeby interakcji z innymi, czy aktywności na świeżym powietrzu. Można przypuszczać, że zagrożenia cywilizacyjne wpływają na to, że ludzie są mniej odporni psychicznie i bardziej podatni na różnego rodzaju zaburzenia. Pomiędzy smutkiem i depresją nie można stawiać znaku równości. Smutek jest naturalną emocją, która pojawia się pod wpływem jakiegoś bodźca, na przykład gdy w naszym życiu wydarzyło się coś przykrego. Jest stanem przejściowym i trwa stosunkowo krótko. Natomiast depresja jest chorobą, którą należy leczyć. Zaburzenia nastroju w depresji mogą trwać tygodnie, a nawet miesiące, powodując trudności w funkcjonowaniu osoby chorej.
Jak więc rozpoznać osobę z depresją?
Najbardziej charakterystyczne objawy depresji, to obniżony nastrój, osłabiony napęd psychoruchowy, utrata zainteresowań i anhedonia, czyli niezdolność do przeżywania radości. Często u osoby z depresją pojawia się brak motywacji do działania, obojętność, apatia. Może jej towarzyszyć poczucie winy, niska samoocena, lęk, niepokój, bezradność, czy trudności z podejmowaniem decyzji. Osoby cierpiące na depresję mogą doświadczać problemów ze snem i apetytem, a także trudności w funkcjonowaniu poznawczym, na przykład zaburzeń pamięci, czy koncentracji uwagi. Ciężkiej depresji mogą towarzyszyć myśli i tendencje samobójcze.
Wszystkie te objawy nie muszą występować jednocześnie.
Powrócę jeszcze do porównania smutku i depresji. Mimo tego że jest nam smutno i mamy chandrę, to wstajemy z łóżka, myjemy się, jemy, wychodzimy do miasta, robimy zakupy, pomimo tego, że mamy gorszy dzień. Natomiast depresja utrudnia normalne funkcjonowanie – zaniedbujemy pracę, zainteresowania, czy bliskich. Wykazujemy negatywne myślenie na temat siebie, otaczającego nas świata oraz przyszłości.
Kto najbardziej narażony jest na depresję?
Na to, czy u danej osoby ona wystąpi, wpływa bardzo dużo czynników. Do przyczyn depresji można zaliczyć czynniki biologiczne (uwarunkowania genetyczne), stres, traumatyczne przeżycia życiowe, czy na przykład zaburzenia hormonalne. Depresja pojawia się często na skutek chorób przewlekłych lub uzależnienia. Warto podkreślić, że depresja może być zarówno przyczyną, jak i skutkiem uzależnienia. Może być ona także wynikiem niedoboru światła przy tak zwanej depresji sezonowej, występującej w okresie jesienno – zimowym.
Dość powszechne jest przekonanie, że depresja najczęściej dotyka osoby mające niskie poczucie własnej wartości. Czy rzeczywiście tak jest?
Nie wszystkie osoby z niskim poczuciem wartości, musimy od razu wrzucać do worka z depresją. Osoby te mają swoje sposoby radzenia sobie ze stresem oraz odporność psychiczną. Istnieją również osoby z wysoką samooceną, przebojowe, ambitne, nastawione na sukces, ale tak naprawdę zdradzające większą podatność na zaburzenia afektywne. Działają w napięciu, pod presją czasu. Ponieważ u nich wszystko musi przebiegać idealnie, więc każde niepowodzenie bardzo w nie uderza. Dlatego wydaje się, że te dwie grupy osób w podobnym stopniu są narażone na depresję.
Według statystyk, najbardziej na chorobę tę cierpią ludzie w wieku od 20 do 40 lat. Ale obserwuje się również rozpowszechnianie tego schorzenia u osób starszych. Czy to wynika również z pani doświadczenia zawodowego?
Takie są dane, ale ja bym się ich tak stricte nie trzymała. Przedział 20 – 40 lat wynika z tego, że u ludzi w tym wieku najczęściej diagnozuje się depresję. Spowodowane jest to jednak tym, że są to osoby mające większą świadomość w tym zakresie. Taką większą świadomość ma również ich otoczenie i one najczęściej szukają pomocy u lekarza. Gorzej jest z diagnozowaniem depresji u ludzi starszych, ponieważ objawy depresji w ich przypadku często przypisywane są wiekowi i lekceważone. Nasilenie jej u osób starszych jest duże – są to osoby zmagające się między innymi z kryzysem końca życia, czy różnymi chorobami powodującymi również ból fizyczny. Mogę więc powiedzieć, że depresja występuje w każdym wieku, ale jej największe nasilenie obserwuje się w przedziale wiekowym 20 – 40 lat.
Czy zdarzyło się pani stwierdzić depresję również u dzieci?
Tak. Mój najmłodszy pacjent miał dziesięć lat. Proszę jednak pamiętać, że diagnoza depresji odbywa się przy udziale lekarza psychiatry. Należy podkreślić, że depresja u małych pacjentów jest nie lada wyzwaniem. Zauważam, że dzieci cierpiących na zaburzenia afektywne, mających trudności z obniżonym nastrojem, takich, które można podejrzewać o zaburzenia depresyjne, jest coraz więcej - to się wręcz rozlewa. Coraz głośniej o tym się mówi. Szpitale psychiatryczne i ośrodki opieki psychiatrycznej są przepełnione. Wydaje mi się, że będziemy mieli bardzo duży kryzys wśród dzieci i młodzieży. Brakuje psychologów i psychiatrów dziecięcych. Wszędzie są deficyty, wszędzie są kolejki, a nie są to zaburzenia, które mogą poczekać. Pomoc musi być udzielona tu i teraz. Istnieją co prawda telefony wsparcia psychologicznego, ale nie jest to metoda leczenia depresji. To może być tylko chwilowa i doraźna interwencja. Potrzebny jest sprawny system opieki psychologiczno – psychiatrycznej oraz odpowiednia ilość wykwalifikowanych specjalistów.
Czy przyczyny tej choroby u dzieci są takie, jak u dorosłych?
Przyczyny depresji u dzieci to między innymi czynniki genetyczne, zła sytuacja rodzinna lub szkolna, stres, trudne życiowe wydarzenia. Dzieci narażone są na wiele zagrożeń. Bardzo dużo się od nich wymaga, zaszczepiamy w nich pęd do tego, by we wszystkim były najlepsze. Dziecko po siedmiu – ośmiu godzinach nauki w szkole idzie na zajęcia pozalekcyjne, gdzie też się od niego wymaga. Nie ma czasu być sobą. Obecnie brakuje między dziećmi normalnych interakcji - każdy patrzy w telefon. Zaczynają fantazjować, często żyją nie realnym życiem, tylko tym, które widzą na facebooku, czy instagramie. Ciągle porównują się z innymi. Równocześnie są coraz bardziej kruche, mało samodzielne, zagłaskiwane przez rodziców, którzy nierzadko wynagradzają swoją nieobecność i brak czasu dobrami materialnymi i prezentami. Dziecko potrzebuje uwagi, ciepła i zrozumienia. Poczucia, że jest ważne i że liczymy się z jego potrzebami oraz odczuciami.
Czy depresja może być dziedziczna?
Tak. Czynniki genetyczne też mogą być odpowiedzialne za jej wystąpienie. Nie oznacza to jednak, że jeśli w rodzinie ktoś ma lub miał depresję, to musi się ona powtórzyć w następnych pokoleniach. Osoby te są po prostu w grupie ryzyka.
Czy choroba ta szybko się rozwija?
To trudno określić, bo musimy zwrócić uwagę, że mamy stany depresyjne lekkie, umiarkowane i ciężkie. U niektórych osób rozwija się ona szybko i także szybko zauważalne są zmiany. U innych rozwija się powoli, podstępnie, niezauważalnie. Nie można też stwierdzić, kiedy się zaczęła, bo osoba chora długo nie zdawała sobie sprawy, że już na nią cierpi. To wszystko zależy od wielu czynników i trzeba do tego podchodzić indywidualnie.
Depresja jest chorobą psychiczną, prawda?
Tak, ale nie nadawajmy temu takiego negatywnego wydźwięku. Jeśli ktoś słyszy - choroba psychiczna, to boi się wtedy do niej przyznać. Do depresji trzeba podejść, jak do innych chorób. Mam problemy z sercem, idę do kardiologa, mam zapalenie płuc – wybieram się do pulmonologa, mam depresję – umawiam się z psychologiem i psychiatrą.
Czy z depresji można się wyleczyć?
Tak, jak najbardziej jest chorobą uleczalną. Wymaga jednak odpowiednich metod i technik leczenia oraz wsparcia bliskich osób. Najlepsze rezultaty otrzymuje się, gdy leczenie przebiega dwutorowo – lekarz psychiatra działa od strony farmakologicznej, a psycholog lub psychoterapeuta od strony terapeutycznej. Powinno się to odbywać jednocześnie i być systematyczne, żeby przyniosło oczekiwany skutek. Warto podkreślić, że jeśli ktoś w życiu doświadczył depresji, jest w grupie ryzyka nawrotu.
Czasami osoby wstydzą się przyznać, że korzystają z pomocy psychiatry lub psychologa …
Myślę, że już coraz mniej. W dużych miastach funkcjonuje to lepiej i osoby chętniej sięgają po taką pomoc. Nie wstydzą się tego. Natomiast w małych miejscowościach rzeczywiście dzieje się to rzadziej. Tu wszyscy się znają i nikt nie chce dzielić się swoim życiem prywatnym, swoimi problemami. Obserwuje się jednak, że i tu ta blokada jest coraz mniejsza. Zachęcam więc do korzystania z pomocy psychologicznej.
Dziękuję za rozmowę.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze