Reklama

Deszcz nie przeszkodził w dobrej zabawie

Nieprzyjemna aura towarzyszyła uczestnikom festynu rodzinnego „Stawiamy na zdrowie”. Na szczęście organizatorzy wpadli na pomysł wykorzystania szkolnych klas, więc deszcz i wiatr mieszkańcom był niestraszny.

Jak mówi dyrektor Zespołu Szkół Samorządowych im. Jana Pawła II Wielkiego w Załęczu Małym, Elżbieta Krzemińska, zazwyczaj kiedy placówka organizowała wydarzenia,  pogoda bardziej uczniów rozpieszczała. W niedzielę, 18 września, organizatorzy wybrnęli z problemu. Sale lekcyjne zamieniły się w studia tatuażu i sklepiki z przekąskami, a hala gimnastyczna stała się ogromnym placem zabaw. Natomiast kiedy wiatr przeganiał chmury, na scenie na zewnątrz prezentowały się zespoły, a na boisku odbywały konkursy ruchowe. Cały dochód z festynu trafi na potrzeby Wioletty Ignasiak, mieszkanki wsi, chorującej na nowotwór złośliwy trzustki (o walce panie Wioli z chorobą pisaliśmy w poprzednim numerze „Kulis…”).
- Nie planowaliśmy jesiennego festynu, to była szybka akcja zorganizowana, aby pomóc pani Wioli w miarę naszych możliwości – komentuje dyr. Krzemińska.
- Bardzo zaangażowała się cała nasza społeczność, rodzice i uczniowie, nauczyciele, ale też po prostu mieszkańcy. Niektórzy sami się zgłaszali jak np. orkiestra ogniki czy pani, która będzie animować zabawy dzieci. Festyn pod nazwą „Stawiamy na zdrowie” ma też za zadanie zaktywizować dzieci.
Harcerki plotły swoim koleżankom i kolegom warkoczyki, a uczestnicy koła kulinarnego, na czele z jego opiekunką, Ewą Pietrzykowską, przygotowały słodkie smakołyki, które można było nabyć. Ciasta były dostępne również na stoisku, gdzie prym wiodły członkinie „drużyny Wioli”, przyjaciółki i  krewne, zaangażowane w zbieranie funduszy.
- Dzisiaj rada rodziców ze szkoły wzięła udział w tej akcji pieczenia ciast, odzew jest bardzo pozytywny i cieszymy się, że zainteresowanie jest bardzo duże i nie trzeba namawiać, aby mieszkańcy pomagali – podawała Aleksandra Kasprzak, kuzynka chorej.
Podczas festynu odbyły się pokazy zumby i taekwon-do.  
Na imprezie nie zabrakło również miejscowych strażaków, którzy m.in. obsługiwali grilla.  Marek Ignasiak, prezes druhów z Załęcza Małego podkreślał, jak duże wrażenie zrobiła na nim aktywizacja miejscowych do pomagania. Tydzień przed piknikiem, w ciągu dwóch dni, udało się przygotować grubo ponad 300 blaszek z ciastem. Niektóre dojechały również z ościennych miejscowości. Dzięki temu konto Wiolett powiększy się o 34 tys. zł.
- OSP wraz z rodzicami łączy dzisiaj siły, aby przygotować imprezę dla całych rodzin, by była okazja się spotkać i zintegrować, a przy okazji pomagamy jednej z naszych mieszkanek, która niestety zachorowała – podawał Ignasiak.
- Humory nam dopisują, tak jak zawsze w Załęczu, jest dobra zabawa. Są tu świetni ludzie, a ten wrzesień i to co się dzieje, nam to pokazał.  Uważam, że nasza miejscowość się w tej trudnej sytuacji bardzo dobrze sprawiła.

Magdalena Lizurej
[email protected]

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kulisy.net




Reklama
Najnowsze wiadomości