Reklama

Dni Pola w Masłowicach – mówili nie tylko o odmianach

15 czerwca w Stacji Doświadczalnej Oceny Odmian w Masłowicach po raz trzeci zostały zorganizowane Dni Pola. Impreza była dla rolników okazją do tego, aby zdobyć wiedzę na temat nowych odmian roślin, szczególnie zbóż. Nie dało się jednak uciec od problemów producentów, których zresztą na imprezie pojawiło się niewielu. Jak przyznali przedstawiciele ARiMR czy ŁODR część z nich stała tego dnia w kolejkach w odpowiednich instytucjach, wypełniając wnioski. Także te obszarowe, w których w tym roku jest wiele znaczących zmian.

W ostatnim czasie sporo czynników wpłynęło na pogarszającą się sytuację polskich rolników. Producenci żywności podnoszą, że praca przestaje być dla nich opłacalna. Podczas Dni Pola w Masłowicach motywem przewodnim było podnoszenie opłacalności produkcji roślinnej. Nie zabrakło rozmów na temat dochodowości pracy na roli w ogóle. Obecni na wydarzeniu rolnicy zwrócili uwagę na tę kwestię szczególnie w trakcie prelekcji Rafała Zuzewicza, kierownika wieluńskiego oddziału Agencji Modernizacji i Restrukturyzacji Rolnictwa. Ten ostatni przyznał, że jeszcze 1,2 tys. rolników z ok. 7 tys. nie złożyło wniosków o płatności obszarowe.  Gospodarze są zdezorientowani, bowiem bardzo istotne zmiany wprowadzono bez wcześniejszych szkoleń dla nich. W dodatku wytyczne kilka razy się zmieniały, co nawet pracownikom ARMiR oraz Łódzkiego Ośrodka Doradztwa Rolniczego w Bartoszewicach nastręcza problemów z rzetelnym informowaniem petentów o  obowiązujących zasadach.  

Reklama

- Wprowadzenie ekoschematów w trakcie sezonu wegetacyjnego jest niepoważne – skwitował jeden z rolników podczas  Dni Pola.

Stanowczy głos w Masłowicach zabrał Aleksander Owczarek, wójt Białej, który zaznaczył, że rządowe propozycje to dopłaty do nawozów czy zbóż,  tymczasem rolnicy chcą poczucia stabilizacji i konkretnych długofalowych działań, a nie zapomóg.

- Każdy chce prowadzić działalność na zasadzie rynkowej, żeby się  policzyć w wydatkach i zyskach, żaby móc mówić o normalnym funkcjonowaniu –zwracał uwagę samorządowiec.

Reklama

-  To co dzisiaj jest, to jest koło ratunkowe, bo wiadomo, że te inflacyjne zachowania, to były skokowe inflacje. Jak nawóz był 1,5 tys. zł a jest po 4, 5 tys. zł, to zboże też powinno trzykrotnie zdrożeć,  i powinno być po 2 tys. zł, jak było pierwotnie po 800 zł.

Owczarek  postanowił dopytać szefa wieluńskiej placówki ARMiR o szanse na równowagę dla gospodarzy.

- Jaka jest perspektywa, aby to wystabilizować, aby ludzie, którzy chcą się zajmować rolnictwem, mogli też myśleć w kategoriach perspektywy roku, dwóch (…) jak mają ludzie patrzeć na normalność w środkach ochrony roślin, w nawozach, w cenach rynkowych, bo o jest najważniejsze pytanie – zwrócił się do Zuzewicza.

Reklama

Ten opowiedział o czynnikach, jakie w ostatnich miesiącach wpłynęły na sytuację rolników.

-  Wiemy, skąd się wzięły zawirowania z cenami środków do produkcji rolnej, nawozy są produkowane  z gazu, cena była horrendalnie wysoka, to zdestabilizowało rynek – dowodził kierownik.

- Teraz się to uspokaja. Ceny nawozów azotowych są na poziomie 1,7- 1,5 tys. zł. Ceny zbóż spadły i ma to związek z tym, że zboże z  Ukrainy, które miało tyko przejeżdżać, przez niektóre firmy zostało zagospodarowane.   

Rafał Zuzewicz liczy, że w najbliższym czasie sytuacja rolników jednak ulegnie poprawie.

Reklama

- Mam nadzieję, że się rynek ustabilizował i będzie ta dochodowość rolników na poziomie, który ich zadowoli. Ja tylko powiem, że  produkcja rolna jest jak każda działalność gospodarcza, tylko rolnik jest na minusie, bo to wszystko pod chmurką jest.

 

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kulisy.net




Reklama
Najnowsze wiadomości