Niedziela 24 sierpnia w Trębaczewie upłynęła na świętowaniu i dziękczynieniu za plony w rodzinnej i radosnej atmosferze. Nie zabrakło jadła, tańców, zabawy, brawurowej konferansjerki i kaznodziejskiego przesłania: Kochajcie się!
Dożynki to jedno z najstarszych i najważniejszych świąt w kulturze polskiej wsi. Czas wspólnego dziękowania za plony ofiarowane przez ziemię, za ciężką pracę rolników i za wspólnotę. Wiedzą o tym doskonale parafianie z Trębaczewa i w przedostatnią niedzielę sierpnia dali doskonały przykład radości i jedności.
Na parafialne święto plonów w Trębaczewie licznie przybyli mieszkańcy całej gminy Działoszyn, sołtysi, radni, samorządowcy, sponsorzy, przedstawiciele instytucji i wszyscy przyjaciele sołectwa Trębaczew. Starostami dożynek byli Iwona i Jarosław Szczęśni.
Tradycyjnie dożynki rozpoczęły się mszą świętą w kościele parafii pw. Nawiedzenia Najświętszej Marii Panny w intencji rolników i dziękczynienia za plony. Mszę celebrował oczywiście tamtejszy proboszcz ks. Wojciech Wódka.
A parafianie tłumnie we mszy uczestniczyli, bo wiedzą, że:
- Jak Bóg nie da słońca i deszczu, to nic nie będzie. Możesz nawozu sypać workami, a i tak nic z tego nie urośnie – słychać głosy rolników wychodzących z kościoła, którzy zauważają też, że pogoda tej niedzieli jest świetna i to na pewno zasługa księdza proboszcza, który uruchomił swoje koneksje z „najwyższym szefem”.
Gości wita sołtys Beata Świat, przedstawiona przez prowadzącego imprezę jako osoba niezwykła i rozświetlająca swoim blaskiem rzeczywistość sołectwa Trębaczew.
- Dożynki to nie tylko święto plonów, ale przede wszystkim święto ludzi. To dzięki waszej ciężkiej pracy, wytrwałości i poświęceniu możemy dziś cieszyć się tym, co najlepsze z naszej ziemi. Bez was nie byłoby tych pól pełnych zbóż, owoców i warzyw, które są dla nas źródłem pożywienia i życia. Dzisiaj jest wasz dzień. Dzień, w którym cała społeczność mówi wam głośno i wyraźnie: Dziękujemy! –mówi do rolników Beata Świat.
Sołtyska zachęca też wszystkich, żeby doceniali pracę rolników nie tylko w tym, ale w każdym dniu. Akcentuje, że ich rola jest nieoceniona, bo plony ziemi to rzeczy fundamentalne i najważniejsze.
Tradycja nakazuje, żeby dożynki rozpocząć staropolskim zwyczajem, czyli podzielić bochny i poczęstować wszystkich chlebem.
- Chlebem z naszych polskich plonów, z naszych pól i naszej polskiej ziemi – oznajmia radny powiatu pajęczańskiego Jarosław Szczęsny i jako starosta dożynek wraz z sołtys Beatą Świat rusza w tłum gości, aby częstować tradycyjnym kawałkiem dożynkowego bochenka.
A gdy obyczajom i tradycji stało się zadość nie pozostało nic innego niż wspólna zabawa.
Jolanta Mostowska z Działoszyna przyjechała do wnuczek Mileny i Mai i razem z nimi przyszła na plac kościelny świętować z trębaczewianami.
- Lubimy dożynki. To nie tylko święto plonów, ale też świetna atrakcja dla dzieci. Wnuczki nie mogą się już doczekać dmuchańców – mówi Jolanta Mostowska.
Przedstawiciele rady sołeckiej już przy wejściu dekorują każdego gościa specjalnie przygotowanymi kotylionami, w których dominuje słoneczny żółty kolor. Później będzie loteria fantowa. A w międzyczasie goście mogą do woli korzystać z bufetów kipiących specjałami polskiej wsi.
Marek Bienias, prezes stowarzyszenia Aktywny Trębaczew i druh OSP Trębaczew, z przyjaciółmi strażakami zakasali rękawy już skoro świt i zaczęli pichcić grochówkę na tradycyjnej kuchni polowej. W czasie imprezy energicznie mieszają chochlami w garze i sprawiedliwie obdzielają gości pożywną zupą.
- To nie byle co. Mamy długo warzoną na tradycyjnej kuchni polowej prawdziwą wojskową grochówkę. Zapraszamy! – wesoło zachęca Marek Bienias.
I tak mijają dożynki parafialne 2025 w Trębaczewie. Wśród dmuchańców, loterii fantowej, bogatych stoisk gastronomicznych ze swojską grochówką, grillem, przekąskami oraz ciastami i napojami.
A o dobrą zabawę i walory artystyczne dbają śpiewacy i muzycy. Swoje umiejętności prezentuje Orkiestra Dęta Cementowni Warta, publiczność rozgrzewa powszechnie znany i uwielbiany - nie tylko lokalnie, ale i w Europie - zespół folklorystyczny „Trębaczewianie”. Wieczornym tańcom przygrywa swojska kapela. Jest moc atrakcji na scenie, ale to co dzieje się pod nią to dopiero radość życia i lokalna wspólnota. Wspomnienia tej imprezy pozostaną na długo.
- Wraca się tutaj jak do przystani. Tak długo jak ona jest. I ja z rozrzewnieniem tutaj wracam – nie kryje wzruszenia wicemarszałek województwa łódzkiego Agnieszka Ryś.
I tak zabawa pod gołym niebem, serdeczna atmosfera i radość trwają w Trębaczewie do białego rana. A bawiący się „dożynkowicze” zapewniają: We wsi siła!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze