Rodowita Skomlinianka, grająca na akordeonie, pisząca teksty piosenek i wiersze. Jadwiga Olejnik opowiada o sobie, o swoich pasjach i miłości do muzyki. Wszystko zaczęło się od instrumentu, który dostała od rodziców na Pierwszą Komunię Świętą.
Mieszkająca od urodzenia w Skomlinie Jadwiga Olejnik, mimo tego, że od kilku lat jest na emeryturze, nie zwalnia tempa. Zajmuje się pisaniem wierszy, tekstów piosenek i należy do lokalnego zespołu „Skomliniacy”.
Podkreśla to, że od zawsze kocha swoją wieś, że jest lokalną patriotką. Przez 31 lat pracowała w przedszkolu w Skomlinie, pełniąc tam funkcję najpierw nauczycielki, a następnie dyrektorki do 2003 roku. Podczas spotkania z reporterką portalu kulisy.net opowiada, że pracując z dziećmi często grała im na akordeonie i śpiewała.
W trakcie dalszej rozmowy Jadwiga przybliża historię powstania zespołu „Skomliniacy”.
- Z zespołem to było tak. Należałam do chóru kościelnego, prowadził go organista. Powstała potrzeba, żeby śpiewać nie tylko pieśni kościelne, ale też inny repertuar. lżejszy, bardziej swobodny. Dla wszystkich – wspomina emerytka.
- Na temat zespołu, to myślę, że można by napisać oddzielny artykuł, bo przez 13 lat wiele się działo – dodaje.
Wstając od stołu, idzie do drugiego pokoju. Wraca z albumem w rękach. Jest to dla niej bardzo wyjątkowa książka. Zawarte są w niej jej wiersze i teksty piosenek.
- To jest zbiór moich wierszy i piosenek, które bardzo długo pisałam „do szuflady”. Taką niespodziankę, na 70te urodziny zrobiła mi moja córka Ania. W tajemnicy przede mną pozbierała moje teksty i teraz mam je w takiej formie - mówi wzruszona.
Jednak podkreśla, że większość życia spędziła grając na akordeonie. W tamtych czasach ciężko było o instruktora gry na akordeonie. Pierwsze lekcje udzielał ówczesny organista. Początki nie były łatwe, mimo to mała Jadwisia się nie poddawała i nauczyła się grać. Dzięki temu poznała nuty, a podstawy gry nauczyła się od instruktora muzycznego. Ubolewa, że obecnie tak mało młodych ludzi chce dołączać do zespołów ludowych.
- Moje motto brzmi „Życie jest zbyt krótkie żeby marnować je spełniając oczekiwania innych ludzi! Rób to co lubisz” – dodaje pokazując przypiętą do tablicy kartkę z cytatem.
W Liceum należała do zespołu „Muszelki”, w którym przygrywała dziewczynom na akordeonie. Teraz najbardziej boi się, momentu, kiedy nie będzie mogła grać na instrumencie. Jest dla niej „przedłużeniem ręki”.
Pokazując zdjęcia w albumie z sentymentem wspomina czasy dzieciństwa i młodości. Gdy zdawała maturę, uczyła się obsługi akordeonu i stawała na ślubnym kobiercu.
- Jestem dokumentalistką. Muszę mieć wszystko uporządkowane - mówi sama o sobie.
Prowadzenie kroniki zespołu „ Skomliniacy” przypadło jej w udziale.
Na emeryturze do licznych pasji doszła kolejna, czyli wyszywanie obrazów haftem krzyżykowym.
- To mnie wyciszało i uspokajało - opowiada Jadwiga Olejnik.
- Chyba najwięcej wyszyłam Jezusków. Obdarowałam obrazami swoje przyjaciółki i rodzinę. Zajęcie wymagało skupienia, wytrwałości, ale sprawiało mi radość –zaznacza
Teoretycznie ma mało wolnego czasu, ale potrafi nim dobrze zarządzać. Zajmuje się dalej pisaniem wierszy, piosenek, rozwiązuje krzyżówki, gra w zespole.
Pod koniec spotkania z reporterką lokalna poetka czyta jeden ze swoich wierszy. na 20lecie „Kulis...” również napisała piosenkę i w tej formie przekazała gazecie życzenia.
Na 30lecie „Stowarzyszenia Miłośników Ziemi Skomlińskiej” także napisała tekst piosenki, który został zamieszczony w biuletynie wydanym z tej okazji.
- Wydaje mi się, że warto zostawić po sobie jakiś ślad dla kolejnych pokoleń. Po mnie zostaną moje wiersze i piosenki – podsumowuje Jadwiga Olejnik, rodowita Skomlinianka.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze