W Siemkowicach władze gminne trzymały bezdomne psy w ciasnych, brudnych i zniszczonych kojcach. Gdy o fatalnych warunkach bytowych zawiadomiła lokalna społeczniczka, kaliski oddział Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami pilnie podjął interwencję. Teraz sprawą zajmuje się policja. Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami w Polsce zapowiada przesłanie informacji o możliwości popełnienia przestępstwa do prokuratury.
Wspomniana interwencja miała miejsce na terenie gminnej stacji transportowej w Siemkowicach. To tam zwierzęta czekały na przewiezienie ich do schroniska. Ich warunki bytowe pozostawiały wiele do życzenia. Ponadto żaden z urzędników nie opublikował w sieci informacji, że psy zostały znalezione.
– Jeden z psów przebywał w pełnym słońcu zamknięty w klatce o wymiarach ok. 60 na 100 cm - bez jakiegokolwiek schronienia. Zwierzęta były ubrudzone w własnych odchodach, bez wody i jedzenia. Do dwóch kojców nie dało się wejść, bo były solidnie powiązane drutami. Widziałyśmy dużo, ale to co ujrzałyśmy wczoraj, było dla nas porażające – komentuje Dagmara Wilczyńska, lokalna społeczniczka.
Reklama
Psy w asyście policji zostały natychmiast zabrane przez wolontariuszy. Pierwszą noc spędziły w Trębaczewie, a później zostały przewiezione do schroniska dla bezdomnych zwierząt w Szczytach. Sprawę bada policja.
– W powyższej sprawie wszczęto postępowanie, w ramach którego będziemy mogli ustalić, czy doszło do popełnienia przestępstwa określonego w Ustawie o ochronie zwierząt. Za znęcanie się nad zwierzęciem grozi kara pozbawienia wolności do lat trzech - potwierdza mł. asp. Wioletta Mielczarek, rzecznik prasowa Komendy Powiatowej Policji w Pajęcznie.
Reklama
Adrianna Zdyb z kaliskiego oddziału TOZ zwraca uwagę, że ktoś mógł szukać tych zwierząt, a gmina nie zrobiła nic, aby pomóc znaleźć im dom. Zaznacza, że rozumie, że nie zawsze można od razu przewieźć zwierzęta do schroniska. Należy im jednak zapewnić odpowiednią opiekę i godny byt.
– Będziemy zgłaszać tę sprawę do prokuratury. Istnieje tu podejrzenie popełnienia przestępstwa na wielu poziomach. Mowa tutaj zarówno o kwestii przetrzymywania zwierząt w sposób nieprawidłowy, jak i o niewłaściwym wydatkowaniu pieniędzy publicznych – mówi Adrianna Zdyb.
Reklama
Wspomniana wcześniej społeczniczka – Dagmara Wilczyńska – poprosiła o pomoc Kaliski Oddział Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami, gdyż sprawa wydała jej się bardzo poważna. Kobieta na co dzień walczy z bezdomnością zwierząt, która wciąż jest ogromną plagą w wielu gminach. To zgłoszenie wydało się jej szczególnie trudne.
– Wspomagamy Dagmarę, bo ona robi naprawdę dużo dobrego. Próbujemy pomagać w sterylizacjach i kastracjach oraz w akcjach adopcyjnych. Prawo o ochronie zwierząt jest kiepskie, a i to nie jest egzekwowane. Jeżeli gmina ma sobie za nic przepisy, to jak służby mają egzekwować prawo wobec zwykłych obywateli? Zastanawia mnie też, dlaczego psy trafiły do Szczytów, skoro gmina ma podpisaną umowę ze schroniskiem “Pokochaj Cztery Łapy” – dodaje Adrianna Zdyb z TOZ w Kaliszu.
Reklama
Co na to lokalne władze? Wójt Kamil Ceglarek informuje, że gmina Siemkowice ma obecnie podpisane dwie umowy na odbiór bezdomnych zwierząt. Ta ze schroniskiem w Szczytach została podpisana zaledwie tydzień temu. Zapewnia także, że wszystko będzie teraz szło znacznie sprawniej.
– Schronisko w Szczytach spełnia wszelkie normy i ma bardzo dobre opinie. Następstwem tej decyzji jest oczywiście wypowiedzenie umowy z placówką “Pokochaj Cztery Łapy”. To właśnie w wyniku tych zmian zwierzęta tak długo oczekiwały na transport – komentuje Kamil Ceglarek.
Reklama
Dwa psy przebywały w kojcach od 5 czerwca. Zwierzęta były na co dzień karmione przez pracowników stacji transportowej. Także w weekendy czworonogi były doglądane, karmione i pojone. Nie miały one jednak całodobowej opieki i w przypadku np. wylania wody – pozostawały one same sobie.
– Zwierzęta nie były głodzone. Sprawa została nieco rozdmuchana, co potwierdzili pracownicy schroniska. Psy były w dobrej formie. Niemniej zgadzam się, że tego typu kojce nie powinny stanowić zabezpieczenia dla bezdomnych zwierząt. Zostaną one rozebrane w najbliższych dniach. Powstanie jeden, większy kojec, który będzie wykorzystywany tylko w sytuacjach awaryjnych. Osobiście tego dopilnuję – zapewnia Kamil Ceglarek, wójt Siemkowic.
Reklama
Informacja o odłowieniu psów została przekazana do sołtysów, jednak nikt nie zdecydował się na ogłoszenie w sieci. Teraz ma się to zmienić – ma być lepiej.
– Takie procedury był wcześniej. Teraz chciałbym to zrobić tak, jak jest robione w Sulmierzycach. Na gminnych mediach będą pojawiać się informacje, gdy służby przechwycą bezpańskiego czworonoga. Zwierzęta będą także jak najszybciej przewożone do schroniska w Szczytach – zapowiada wójt Siemkowic.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze