Jedna osoba nie żyje, trzy kolejne trafiły do szpitala po nocnym wypadku na autostradzie A1 w Łódzkiem. Między węzłami Tuszyn i Łódź Południe kierowca citroena miał wjechać na jezdnię pod prąd i czołowo zderzyć się z prawidłowo jadącym audi.
Do wypadku doszło w niedzielę, 24 maja, około godziny 2.25, na autostradzie A1, na jezdni w kierunku Gdańska, między węzłami Tuszyn i Łódź Południe. Zderzyły się tam dwa samochody osobowe: citroen i audi.
Ze wstępnych ustaleń policji wynika, że kierowca citroena wjechał na autostradę pod prąd. Po chwili doszło do czołowego zderzenia z audi, które poruszało się prawidłowo. Po uderzeniu samochody stanęły w płomieniach.
Kierowca citroena zginął na miejscu. Trzy osoby podróżujące audi zostały przewiezione do szpitala. Jak informowały służby, po wypadku jezdnia w kierunku Gdańska była zamknięta między węzłami Tuszyn i Łódź Południe. Utrudnienia trwały kilka godzin.
- Ustaliliśmy, że kierowca citroena, którego tożsamość wciąż ustalamy, wjechał na autostradę pod prąd i zderzył się z samochodem audi. Kierowca citroena zginął na miejscu, trzej pasażerowie audi trafili do szpitala w Łodzi — przekazała asp. Aneta Kotynia, oficer prasowy Komendanta Powiatowego Policji Łódź-Wschód.
Jak się potem okazało, ofiarą wypadku jest 69-letni obywatel Czech. Zaś trzy osoby ze sportowego audi to 37-latka, kierująca samochodem, mieszkanka powiatu puławskiego oraz pasażerowie mieszkaniec powiatu pabianickiego(36l.) i mieszkaniec Łodzi (59 l.). Cała trójka, w stanie stabilnym, trafiła do szpitali w Łodzi. Przypominamy, że poszkodowanych z rozbitego auta wydobyli świadkowie zdarzenia.
Na miejscu pracowały służby ratunkowe. Okoliczności tragedii będą teraz wyjaśniane przez policjantów pod nadzorem prokuratury. Śledczy muszą ustalić między innymi, w jaki sposób kierowca citroena znalazł się na niewłaściwej jezdni autostrady i dlaczego kontynuował jazdę pod prąd.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze