W czwartek, 4 lipca, na koniec mszy żałobnej za śp. tragicznie zmarłego ks. kan. Mirosława Rapcię, która odprawiona została w kościele parafialnym w Białej, przedstawiciele poszczególnych delegacji wyrazili wdzięczność oraz swoje słowo na pożegnanie proboszcza.
Poniżej laudacja, jaką w imieniu swoim i całej społeczności Publicznej Szkoły Podstawowej w Białej, wygłosiła dyrektor Anna Wojtas
- Czy ja mam teraz lekcję z tą najwspanialszą i najcudowniejszą klasą w szkole? - brzmiało standardowe pytanie Ks. Mirosława rzucane zawsze z uśmiechem na początku zajęć do … każdej klasy.
- Szczęść Boże! - krzyknął Bartek, przybił żółwika z dyżurującym na korytarzu księdzem i pobiegł dalej jak Messerschmitt.
- Szczęść Boże Bartuś – usłyszał albo i nie zdążył usłyszeć Bartek. A wokół Proboszcza ustawiła już się kolejka maluchów, by też przybić piątkę na przywitanie.
- A ksiądz to nam zawsze taki akademicki poziom w tej naszej podstawówce wprowadza – słyszał w odpowiedzi …
Albo jeszcze …
- Pani dyrektor to dzisiaj uśmiechnięta od rana, że aż chce się przyjść do pracy – powtarzał co wtorek, kiedy spotykaliśmy się po pierwszej lekcji na dolnym korytarzu.
Tak brzmiały wybrane, wyryte w pamięci, ulubione, pełne życzliwości wobec uczniów i nauczycieli żartobliwe powiedzenia Naszego księdza.
Naszego, bo Ks. Mirosław oddał Szkole Podstawowej w Białej 16 lat pracy – połowę swojego kapłańskiego i katechetycznego życia.
Naszego, bo sprawy dzieci i młodzieży były dla niego zawsze szalenie ważne. Od początku pracy w parafii starał się przyciągać najmłodszych do Pana Boga poprzez siebie, swoje powołanie i sport, który kochał.
Naszego, bo starał się pokazać, że wyjątkową wspólnotę, jaką jest Kościół, mogą stworzyć zwyczajne dzieci i zwyczajni dorośli.
Niezapomniane dla nas – nauczycieli, mających zaszczyt z Nim współpracować, zostaną organizowane przez Niego przez lata wakacyjne wyjazdy z dziećmi – w góry i nad morze; wyjazdy do akqaparków i do kina, na „łyżewki” – jak mówił, na kręgle i na Jurę Krakowsko – Częstochowską, którą dobrze znał i której piękno lubił pokazywać innym albo zwykłe „wypady” na rowery. Uczył dzieci jazdy na nartach, jak to mówił „pykał z dziećmi w szaszki” albo w piłkarzyki, rozgrywał „meczyki w nogę na światowym poziomie”, nie tylko pod plebanią, ale nawet wtedy, gdy po długim dniu wędrówki wracaliśmy zmęczeni ze szlaku.
Niezapomniane, bo on pierwszy pokazał i to nie tylko naszym dzieciom, ale nam – nauczycielom, rodzicom – że Boga można wielbić zawsze i wszędzie – nawet na wakacjach – na górskim szlaku i trochę w stroju turysty. Zawsze z uśmiechem i pogodą ducha w sercu, ale jednocześnie z ogromnym namaszczeniem, delikatnością i szacunkiem wobec Najwyższego – wszystko z największą klasą.
Troszczył się o innych – wiedzieliśmy, że ostatnio martwił się o zdrowie siostry i mówił jeszcze, że musi zadzwonić do mamy Mateusza zapytać, jak po operacji.
Wspominał czasem, co go trapi, ale nikogo z nas nigdy nie obarczał zbyt swoimi ciężarami.
Taki był Ksiądz Mirosław – Proboszcz parafii, zawodowy Kolega – Nauczyciel, Katecheta, Przyjaciel.
W dniu zakończenia roku szkolnego, podśpiewując: „Wakacje, znowu są wakacje”, cieszył się jak dziecko. Żegnał ze wszystkimi, życząc udanego wypoczynku. Żegnał się jak zawsze … na chwilę …
Nie mógł wiedzieć, że w te wakacje przyjdzie nie uczniom, a jemu zdać decydujący, końcowy egzamin … Znając jednak naszego Ks. Mirosława, ufamy całym sercem, że zdał go celująco w pierwszym terminie … i, że otrzymał promocję … do wiecznej radości z Panem.
Jego nagłe odejście na zawsze pozostanie dla nas lekcją pokory wobec kruchości ziemskiego życia …
Będziemy tęsknić w pracy za jego osobą pełną ciepła, życzliwości, utalentowaną, ale skromną zarazem, za jego subtelnym poczuciem humoru i atmosferą, którą potrafił wokół siebie stworzyć. Za tym, w jak prosty sposób, swoim sposobem bycia, dawał świadectwo wielkiej wiary. Nadal będziemy zastanawiać się, jak on to robił, że lubili Go w szkole wszyscy – nie tylko ci, którym do Kościoła po drodze.
Jako nauczyciele, ale również rodzice, pozostaniemy wdzięczni za to, co zasiał w sercach naszych szkolnych i własnych dzieci. Za to, co robił dla nich, żeby nie pogubiły się w tym szalonym, zwariowanym świecie.
Dziś już wiemy, że ten ostatni, czerwcowy dzwonek ogłosił dłuuugą przerwę … Ale ona kiedyś się skończy … I wierzymy mocno, że po niej znów przywita nas z uśmiechem, TAM, po tej DRUGIEJ stronie …
Do zobaczenia Księże Mirosławie …
Z wyrazami żalu
Anna Wojtas
dyrektor Publicznej Szkoły Podstawowej im. Marii Konopnickiej w Białej
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze