Ścieżka rowerowa biegnąca przez gminę Wieluń trasą dawnej kolejki wąskotorowej powstała w 2017 roku. Składa się ona z dwóch pasów – asfaltowego i szutrowego. Niestety, asfalt stosunkowo szybko zaczął pękać, a w pęknięciach wyrosła trawa. Utrudniało to jazdę rowerzystom i rolkarzom. Stan taki trwał przez dłuższy czas. Dopiero niedawno asfaltowy pas został naprawiony. Ale w dalszym ciągu wiele do życzenia pozostawia jego utrzymanie. W niektórych miejscach wyrosły przy nim pokrzywy, które już zajmują prawie połowę asfaltu.
Cała ścieżka ma długość około 4 km i kosztowała ponad 1,637 mln zł. Gmina Wieluń otrzymała na nią dofinansowanie w wysokości blisko 1,174 mln zł. Zbudowała ją firma Larix z Lublińca. I to na niej spoczywał obowiązek wykonania ewentualnych gwarancyjnych napraw.
Najbardziej widoczne pęknięcia asfaltu były na odcinku od drogi powiatowej Turów – Skomlin w stronę Chotowa.
- Już od pewnego czasu zabiegaliśmy, aby wykonawca usunął te pęknięcia w ramach naprawy gwarancyjnej – mówi Maciej Preś, naczelnik Wydziału Inwestycji i Rozwoju w Urzędzie Miejskim w Wieluniu.
- Cieszymy się, że udało się to wyegzekwować. Jesteśmy niezadowoleni, że trwało to tyle czasu. Chcielibyśmy, aby w przyszłości takie naprawy odbywały się szybciej. Trafiliśmy na czasy, kiedy każdy zasłaniał się Covidem, brakiem pracowników i jeszcze wojną. Odbiór prac jeszcze nie został zrobiony, ponieważ w ustalonym terminie nikt z firmy nie pojawił się.
W ramach przeprowadzonej naprawy gwarancyjnej, Larix zrobił również doziarnienie szutrowego pasa ścieżki drobnym kruszywem.
- Biegacze skarżyli się, że w niektórych miejscach kamienie na tym pasie są za grube, co utrudnia bieganie – mówi dalej Maciej Preś.
- Dlatego uzupełniono je drobnym kruszywem, a następnie powałowano.
Niestety, jazda po naprawionym już dywaniku asfaltowym daleka jest od komfortu. W niektórych miejscach trzeba omijać „wiszące” nad nim pokrzywy, czy inne chaszcze. Obrośnięte trawami są również drewniana altanka i stojaki na rowery znajdujące się przy szlaku w Turowie. A to sprawia, że miejsce wygląda niezbyt estetycznie i nie zachęca do odpoczynku.
- Pobocze przy ścieżce koszone jest zazwyczaj wtedy, gdy kosimy tereny zielone w mieście – tłumaczy Jarosław Kuźnik z Wydziału Gospodarki Komunalnej i Mieszkaniowej w wieluńskim Urzędzie Miejskim.
- Robione jest to w zależności od środków, jakimi dysponujemy. W tym roku na pewno było tam koszone już dwa razy, ale przyjrzymy się temu odcinkowi i jeśli będzie potrzeba, to zrobimy to po raz trzeci.
Ela Wodecka
[email protected]
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze