Kolejne targi końskie w Pajęcznie odbyły się zgodnie z planem. W sobotę, 12 września, już od trzeciej nad ranem Pajęczno tętniło życiem. To za sprawą cyklicznej imprezy, która budzi skrajne emocje…
Od lat targi końskie w Pajęcznie cieszą się dużym powodzeniem. Niestety, jak wszędzie, także i w środowisku koniarzy, zdarzają się „czarne owce”. W trakcie poprzednich targów doszło bowiem do zdarzenia, które nie powinno mieć miejsca. Jeden z uczestników imprezy, kompletnie pijany, znęcał się nad koniem. Zwierzę nie pozostało mu dłużne i wyraźnie ograniczony człowiek dostał kopytem prosto w głowę. Nagranie obiegło sieć, a znęcający się nad koniem mężczyzna trafił do szpitala, z którego na własne żądanie się wypisał.
Gdy okazało się, że to jeden z krakowskich dorożkarzy, prezydent Krakowa natychmiast rozwiązał z nim umowę. Sprawa trafiła na prokuraturę, a mężczyzna musi odpowiedzieć za znęcanie się nad zwierzęciem. I to by było na tyle jeśli chodzi o oprawcę. Nie koniec jednak konsekwencji dla organizatorów… Oni do dziś muszą pić piwo nawarzone przez bezmyślnego, okrutnego dorożkarza z Wieliczki pod Krakowem.
Żeby kolejne targi mogły się odbyć organizatorzy musieli „stanąć na rzęsach”, bo organizacje mające w statucie obronę zwierząt, robiły wszystko, żeby imprezę zablokować. Ostatecznie targi się odbyły. Zdecydowanie zwiększono ilość służb weterynaryjnych, policji i ochrony. Wprowadzono zakaz sprzedaży alkoholu na placu targowym, gdzie odbywała się impreza. Wydarzenie przebiegało bardzo spokojnie, choć sprzedawców i kupujących nie brakowało.
- Cieszę się, że tak licznie przybyli wystawcy, odwiedzający, kupujący i sympatycy, którzy interesują się branżą końską – mówi dla portalu kulisy.net Dariusz Tokarski, burmistrz Pajęczna.
- Jak widać spacerują całe rodziny z dziećmi. Spokojnie. I to jest najważniejsze, że jest bezpiecznie dla ludzi i dla zwierząt – dodaje.
Również i sam Dariusz Tokarski sprzedał konia. Wprawdzie nie był on wystawiony na placu, ale wystarczyło dobre zdjęcie, by zainteresować kupca, który przyjechał do Pajęczna prosto ze Szwajcarii. Tam też pojechał koń ze stajni Tokarskiego.
- Tradycja handlu końmi w Pajęcznie trwa i ma trwać nadal? – dopytuje reporter.
- Tak, myślę że jest to takie wydarzenie, że warto je kontynuować – odpowiada Tokarski i dodaje, że na markę targów końskich w Pajęcznie pracowały pokolenia.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze