Pierwszy piątek października w gminie Konopnica upływa w morzu kapusty i dobrej zabawy. Wszystko za sprawą warsztatów kiszenia kapusty Koła Gospodyń Wiejskich w Rychłocicach. I jak podkreślają organizatorki: grunt to umyte stopy oraz odpowiednie i czyste majty.
W piątkowe popołudnie, 2 października, dziewczyny z Rychłocic, pięknie przyodziane na ludowo, gromadzą się w wiejskiej altanie i przystępują do dzieła. Cel: ukisić jak najwięcej kapusty, zgodnie z tradycją i dziedzictwem kulturowym naszych przodków.
- Wykorzystujemy produkty z naszych ogródków i pól. Dziewczyny kroją, młodzież pomaga. Chcemy pokazać jak dawniej tradycyjnie kisiło się kapustę. Przy okazji dobrze się bawimy i międzypokoleniowo integrujemy – mówi z uśmiechem Jolanta Mitka z KGW w Rychłocicach, a jednocześnie radna Rady Powiatu w Wieluniu.
Praca idzie pełną parą. Gospodynie trą i kroją aż furczy. Kolejne cebry zapełniają się poszatkowaną kapustą i marchwią w okamgnieniu. Potem lądują wraz z przyprawami w beczkach i do działania przystępują panienki. Obchodzą się z kapustą dość obcesowo, bezlitośnie ją depcząc i ugniatając, aż nieszczęsna puszcza wszystkie soki. Nie może inaczej być, bo tak tradycja nakazuje.
- Pierwszy raz depczę kapustę, ale fajne to jest – stwierdza 15-letnia Marika Mitka.
- A ja już drugi raz. Lubię to ubijać – dopowiada 10-letnia Natalia Skurka.
O tym, co trzeba robić krok po kroku, żeby kapusta została należycie ukiszona, opowiada Anna Krześniak z KGW w Rychłocicach, koordynatorka wszelakich projektów.
- Najpierw szykujemy sobie wszystkie składniki. Kapustę szatkujemy, a do tego marchewka i przyprawy, według uznania. Wiadomo: co kraj to obyczaj, każdy lubi co innego. My dajemy sól kamienną niejodowaną i koper, a potem wszystko jest deptane aż puści sok. Musi być czuć, że jest dobrze ubite. To podstawa. Później porządnie przyciskamy i zamykamy beczkę. Przez pierwsze dni w cieple, a potem się wynosi do chłodnego.
Tak starannie dopieszczony produkt należy dobrze wykorzystać. I na to mają już plany gospodynie z Rychłocic.
- Nasze koło jest bardzo prężne. Tyle imprez mamy i projektów, że spokojnie wykorzystamy całą tę kapustę. Na pewno będzie w wigilijnych pierogach i innych daniach, a w najbliższym czasie zrobimy bigos na projekt survivalowy „Odporni w życiu, odporni w kryzysie”, który właśnie zaczęłyśmy – zapowiada Anna Krześniak.
- Dzięki gospodyniom z Rychłocic poznajemy tradycje dawnej wsi. Dzisiaj po prostu kisimy kapustę, nieodzowny element kuchni polskiej. Żadna nie smakuje tak, jak udeptana i ukiszona samodzielnie. Smacznego! – podsumowuje wesoło towarzyszący gospodyniom Jacek Kurowski, wójt gminy Konopnica.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze