Jedna decyzja burmistrza Wielunia Pawła Okrasy wystarczyła, by wywołać prawdziwą burzę, która może przerodzić się w długotrwały konflikt z mieszkańcami. Chodzi o 250 tys. zł, które miały pomóc w zakupie samochodu ratowniczo-gaśniczego dla OSP Gaszyn. Na ostatniej prostej szef ratusza uznał, że jednostka może jeszcze poczekać, a dotację zdobytą na ten cel trzeba oddać lub przeznaczyć na zakup wozu dla jednostki z Kurowa, rodzimej miejscowości burmistrza. Mieszkańcy, druhowie i samorządowcy nie owijają w bawełnę wskazując, że decyzja to zemsta za to, że radny Marcin Topór, prezes OSP Gaszyn, głosował nie tak jak życzył sobie tego Paweł Okrasa…
W czwartek, 13 sierpnia, miała miejsce nadzwyczajna sesja Rady Miejskiej w Wieluniu. Długo trwała dyskusja o cofnięciu deklaracji dotyczącej zabezpieczenia 250 tys. zł na zakup samochodu ratowniczo-gaśniczego dla OSP Gaszyn. Na sali byli radni, władze miasta, strażacy i mieszkańcy miejscowości.
Już od początku wiadomo było, że nie będzie to spokojna rozmowa. W tle były wcześniejsze deklaracje, złożone wnioski, pozyskane dofinansowanie zewnętrzne, poczucie zawodu i pytanie, czy decyzja burmistrza ma wyłącznie finansowy charakter.
Zastępca burmistrza Paweł Walczybok, mieszkaniec Gaszyna, o dziwo nie stanął za strażakami ze swojej miejscowości. Przekonywał, że gmina w ostatnich latach mocno wspierała już tę jednostkę. Przypominał między innymi o budowie garażu za ponad milion złotych. Na potwierdzenie swoich słów przygotował nawet slajdy z tabelkami… Walczybok zaznaczał, że rozumie emocje, ale jako przedstawiciel władz musi patrzeć na potrzeby całej gminy, a nie tylko swojej miejscowości.
- To nie jest tylko decyzja burmistrza, ale też i moja – przyznał Paweł Walczybok.
Burmistrz Wielunia Paweł Okrasa podkreślał, że są sprawy pilne, ale są też takie, które w jego ocenie można odłożyć. Argumentował, że OSP Gaszyn ma obecnie pojazd pozwalający na udział w akcjach.
- Z punktu widzenia potrzeb oraz sprawności i gotowości operacyjnej jednostki OSP Gaszyn, to w tej chwili jest ona gotowa do wszelkich działań w zakresie ochrony przeciwpożarowej i ratownictwa absolutnie tak samo, jak byłaby gotowa po zakupie innego samochodu. Stąd uznaliśmy, że w tym roku z tej dotacji zrezygnujemy – oznajmił burmistrz.
Paweł Okrasa najpierw powiedział, że choć on pochodzi z Kurowa, to jakoś tamtejsza jednostka nie dostawała dużych pieniędzy od gminy. Potem jednak poinformował, że zaproponował Państwowej Straży Pożarnej przekierowanie środków na zakup pojazdu właśnie dla OSP Kurów. Te słowa wywołały reakcję sali. Wśród zgromadzonych rozległ się śmiech.
- Proszę bardzo. Można się śmiać – zezwolił Paweł Okrasa.
- Uważam, że argumenty, które przekazaliśmy, w naszym przekonaniu, są wystarczające do tego, że w roku 2026 postanowiliśmy zrezygnować z zakupu pojazdu dla OSP Gaszyn – dodał na zakończenie swojego wystąpienia.
Na sali szybko padły głosy, że argumentacja burmistrza nie przekonuje. Radny Krzysztof Gagatek zareagował krótko.
- Spodziewałem się bardziej intelektualnych argumentów – rzucił radny, by chwilę później dodać, że w trosce o finanse gminy, burmistrzowie zapewne przeznaczyli te 250 tysięcy na początek budowy basenu…
W imieniu mieszkańców głos zabrała Halina Topór, mieszkanka Gaszyna (prywatnie matka prezesa OSP) członek rady sołeckiej i Koła Gospodyń Wiejskich w Gaszynie. Przypomniała, że podczas jubileuszu 105-lecia jednostki, we wrześniu 2025 roku, ze strony burmistrza miała paść obietnica wsparcia zakupu samochodu. Strażacy, jak mówiła, potraktowali ją poważnie i rozpoczęli działania.
- My, mieszkańcy Gaszyna, apelujemy i domagamy się zatwierdzonego w budżecie na 2026 rok dofinansowania do samochodu ratowniczo-gaśniczego. Czujemy się oszukani i nie możemy zrozumieć takiego postępowania ze strony władz gminy. Do sierpnia były pieniądze zabezpieczone na ten cel, a teraz ich nagle nie ma – czytała wcześniej przygotowane oświadczenie.
Halina Topór podkreślała, że druhowie spełnili wymagane kryteria i zaangażowali się w pozyskanie środków. Dlatego cofnięcie deklaracji w ostatniej chwili uznała za uderzenie nie tylko w jednostkę, ale i w mieszkańców.
- A teraz? W ostatniej chwili wycofuje się pan, panie burmistrzu, z zadeklarowanego wsparcia. To jest przykre i daje nam wiele do myślenia. Tu chyba zadecydowały rozgrywki personalne, a nie nasze bezpieczeństwo – zasugerowała Halina Topór.
- Oddaliśmy na burmistrza i radnych nasze głosy. Z nadzieją, że nasze potrzeby też będą dla was ważne – kontynuowała.
Burmistrz oznajmił zgromadzonym, że w budżecie na 2026 rok nie ma zapisanych 250 tys. zł dla OSP Gaszyn. Widnieje tam wyłącznie 10 tys. zł z funduszu sołeckiego.
- Nie jest tak, że w budżecie jest zabezpieczona kwota 250 tys. zł, a burmistrz nie chce tych środków dedykować na zakup pojazdu. Nie. W budżecie jest kwota 10 tys. zł – powtórzył stanowczo burmistrz.
- Jeżeli pan uważa, że za taką kwotę można ogłosić przetarg, to my go ogłosimy. Nie ma żadnego problemu – zwrócił się do radnego i prezesa OSP Gaszyn Marcina Topora.
Paweł Okrasa przypomniał też, że OSP Gaszyn otrzymała 41 tys. zł w ramach programu obrony cywilnej. Zwracał uwagę, że umowa została podpisana już po sesji absolutoryjnej, podczas której Marcin Topór nie poparł burmistrza. Zdaniem Okrasy ma to przeczyć zarzutom o polityczny odwet.
- Umowę podpisaliśmy 23 lipca, czyli po tym sławetnym absolutorium i wotum zaufania. Mimo, że pan nie głosował za mną, to OSP w Gaszynie zyskało sprzęt za 41 tysięcy złotych. Jako jedna z pierwszych jednostek – podkreślił Okrasa.
Burmistrz przypomniał również, że gdy podczas przebudowy garażu pojawiły się komplikacje, gmina zwiększyła środki na ten cel. Wskazywał też, że w 2023 roku jednostka otrzymała samochód, który – według niego – spełnia swoje zadanie. Mówił, że pojazd brał udział w 17 wyjazdach i nie zawiódł.
- Każdy by chciał być młody, bogaty, zdrowy i mieć wszystko co najnowsze. Ale życie takie nie jest – skwitował.
Na tę argumentację odpowiedział Marcin Topór, radny miejski i prezes OSP Gaszyn. Przypomniał burmistrzowi jego własne słowa z rozmowy z Krzysztofem Stanowskim: „Umów należy dotrzymywać. Nawet, jeżeli są niekorzystne”.
Prezes OSP Gaszyn mówił, że największym problemem nie jest sama zmiana decyzji, ale sposób jej podjęcia. Strażacy nie zostali wcześniej zaproszeni do rozmowy, nie dostali szansy na przedstawienie swoich argumentów i zostali postawieni przed faktem dokonanym.
- Najgorsze jest to, że burmistrz nie pofatygował się, żeby się z nami spotkać, porozmawiać. Nie dał szansy ani zarządowi, ani radnym, żeby mogli wypowiedzieć się na ten temat. To była samodzielna decyzja burmistrza, który po prostu zmienił zdanie. Dzisiaj cała Polska próbuje nam pomóc, tylko nie włodarz gminy Wieluń – akcentował prezes OSP Gaszyn.
Marcin Topór podziękował za wsparcie przy budowie garażu, ale zauważył, że nowoczesny obiekt nie rozwiązuje problemu sprzętu. W garażu nadal stoi ponad 40-letni Star.
- Powstaje pytanie: Czy za ponad milion złotych wybudował pan nowoczesny garaż czy muzealną gablotę dla naszego Stara - zwrócił się do burmistrza.
Topór przypomniał też, że dla siebie burmistrz Okrasa kupił za publiczne pieniądze wypasiony wóz i może powinien się chociaż raz zamienić ze strażakami, którzy jeżdżą wysłużonym, ponad 40-letnim Starem, a on niemal nowiutką Toyotą Camry.
Dyskusja szybko wyszła poza sam Gaszyn. Radni zwracali uwagę na sposób podejmowania decyzji i brak wcześniejszej informacji. Padały głosy, że rada przyszła na sesję nie po to, by słuchać przepychanek między burmistrzem a strażakami, ale by sprawdzić, czy można jeszcze uratować dofinansowanie.
Radny Zbigniew Rybczyński mówił wprost, że sprawa ma szerszy wymiar i dotyczy zasad funkcjonowania wieluńskiego samorządu.
- To kolejna odsłona opowieści o tym, że wieluński samorząd toczą dysfunkcje. Dzisiaj Gaszyn, jutro może to być inna miejscowość, która zostanie ukarana, bo radny z tego okręgu głosuje niepomyślnie dla burmistrza – podkreślił Zbigniew Rybczyński.
Radny przekonywał, że lutowa deklaracja miała dla strażaków realne znaczenie. To na jej podstawie uruchomili działania i procedury związane z pozyskaniem środków zewnętrznych.
- Gdyby Gaszyn tej deklaracji nie miał, to nie składałby w ogóle wniosku o dofinansowanie. Ta deklaracja miała wielką wagę. Dlaczego burmistrz nie informował wcześniej rady? Chodziło właśnie o to, żeby poczekać do sesji absolutoryjnej i zobaczyć co się wydarzy – nie owijał w bawełnę Rybczyński.
Burmistrz pozostał przy swoim stanowisku. Podkreślał, że OSP Gaszyn ma pojazd, który jest sprawny i może wyjeżdżać do akcji.
- OSP Gaszyn posiada w pełni sprawny samochód. Może leciwy, ale sprawny. Spełnia wszystkie wymagania, no może oprócz ambicji prezesa – złośliwie dodał burmistrz.
Podczas sesji wrócił także temat pisma, które burmistrz skierował do komendanta powiatowego PSP w Wieluniu w sprawie rezygnacji z dofinansowania dla OSP Gaszyn i przekierowania środków na inną jednostkę. Radni domagali się przedstawienia im treści pisma, a w nim burmistrz argumentował swoją decyzję tak: „Uprzejmie informuję, iż po dokonaniu analizy celowości zakupu średniego pojazdu pożarniczego dla jednostki Ochotniczej Straży Pożarnej w Gaszynie podjąłem decyzję
o rezygnacji z zakupu w/w pojazdu. Na podjęcie takiej decyzji wpływ ma między innymi niska wyjazdowość jednostki do zdarzeń oraz ograniczona dyspozycyjność ochotników strażaków z jednostki OSP Gaszyn co wpływa na brak możliwości udziału w działaniach ratowniczo-gaśniczych w ciągu całej doby”.
Po ponad dwóch godzinach dyskusji radni przegłosowali wniosek zobowiązujący burmistrza, by wycofał pismo do komendanta powiatowego PSP w sprawie przekierowania dotacji na inną jednostkę oraz aby przygotował projekt uchwały wpisującej 250 tys. zł na wóz dla OSP Gaszyn do budżetu gminy.
Za wspomnianym rozwiązaniem głosowało 11 radnych. Nikt nie był przeciw i nikt nie wstrzymał się od głosu, ale siedmiu radnych po prostu nie wzięło udziału w głosowaniu. Za zobowiązaniem burmistrza do zmiany decyzji głosowali: Rafał Dudziński, Krzysztof Gagatek, Justyna Godszling-Graczyk, Katarzyna Hurylska, Jacek Kaźmierczak, Wojciech Krzemiński, Tomasz Kulicki, Bartłomiej Panek, Ryszard Radziwołek, Zbigniew Rybczyński i Marcin Topór. Głosów nie oddali, choć byli na sali obrad: Ryszard Budzyna, Jolanta Dudek, Andrzej Gęsiak, Robert Kaja, Bronisław Mituła, Jarosław Stępień, Grzegorz Żabicki.
Wniosek ma jednak charakter intencyjny i właściwie wykracza poza kompetencje rady. Oznacza to, że nie ma żadnej mocy prawnej. Takie stanowisko rady oznacza jedynie wolę rady, ale nie przesądza o przekazaniu pieniędzy. Konsekwencje tej decyzji, zdaniem części radnych, mogą być zgoła inne…
- Pieniędzy na wóz i tak nie będzie, a burmistrz może ładnie podziękować tym, którzy głosowali nie tak jak by chciał. Myślę, że na to nie będzie trzeba długo czekać… - komentuje jeden z radnych (nazwisko wyłącznie do wiadomości redakcji).
Sesja zakończyła się zatem bez przełomu w sprawie, ale z jasnym sygnałem politycznym: radni, którzy wzięli udział w głosowaniu, stanęli za ludźmi z Gaszyna. Teraz piłka jest po stronie burmistrza. To on musi zdecydować, czy podtrzyma cofnięcie deklaracji, czy wróci do rozmowy o pieniądzach na samochód ratowniczo-gaśniczy dla jednostki, która od wielu miesięcy przygotowywała się do tego zakupu. Choć decyzję przecież już podjął - pieniędzy na ten cel nie będzie. Zaznaczył nawet, że jest ona ostateczna.
tekst: Sławomir Rajch, Joanna Major
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze