Choć przygoda Magdaleny Maciołek z programem The Voice Kids zakończyła się inaczej niż chcieli jej fani, to ani ona, ani jej bliscy, nie mają wątpliwości, że było warto. Udział młodej raciszynianki szczególnie przezywała jej mama Marta, która dla swoich dzieci gotowa jest poświęcić każdą wolną chwilę. – Komu miałabym bardziej kibicować niż własnym dzieciom?- pyta retorycznie.
Przypominamy, że występ na scenie programu The Voice Kids był marzeniem Magdy Maciołek. Udało się je spełnić. Podczas przesłuchań w ciemno dziewczynka oczarowała wszystkich jurorów. Potem, mimo iż wygrała bitwę eliminacyjną w programie The Voice Kids, to niestety odpadła, bo nie została wybrana do finału przez swojego trenera Dawida Kwiatkowskiego. Nawet taki obrót spraw nie podciął jej skrzydeł, dziewczyna wierzy że jeszcze pokaże na co ją stać. A jeszcze bardziej niż ona sama, w sukces Magdaleny Maciołek, wierzy jej matka Marta. Dlatego, właśnie z nią rozmawiamy, żeby dowiedzieć się jak przygoda w muzycznym programie wygląda z perspektywy mamy.
Z Martą Maciołek, o trudnościach i spełnianiu wielkich marzeń, rozmawia Antoni Zych
Antoni Zych: Pani Marto, jak pani, jako matka, przeżywała występy córki w telewizyjnym show?
Marta Maciołek: Jako matka przeżywam to bardzo. Początkowo byłam sceptycznie nastawiona do tej całej przygody. Ale teraz, po udziale w programie, uważam, że to był doskonały pomysł. Cieszę się, że moja córka dostała się do tego programu. Jestem dumna, że sama zgłosiła się do The Voice Kids i tym samym spełniła swoje marzenie.
No tak, ale zdolne dzieci to także duże wyzwanie dla rodziców.
Oj tak, to prawdziwe wyzwanie, ale podejmuję je z przyjemnością. Muzyka jest częścią życia Mady. Ona w to idzie na sto procent. Więc skoro ona chce się kształcić w tym kierunku, to ja jako matka powinnam jej w tym pomagać, kibicować jej i co najważniejsze, nie zniechęcać, bo jak widać to może być jej życiowa droga.
Ale z pewnością są chwile zwątpienia…
Tak, są, ale trzeba je przetrwać. Magda chodzi do Szkoły Podstawowej w Raciszynie, a prócz tego uczęszcza na zajęcia do Szkoły Muzycznej „Talent” w Kłobucku. Mamy taki plus, że czasem zajęcia muzyczne odbywają się w Działoszynie w Pałacu Męcińskich. Przyjeżdża tu jej nauczycielka Patrycja Michalska i wtedy jest nam lżej, bo mamy po prostu blisko.
Jako matka pracująca na pełen etat, jakoś to wszystko pani spina. A przecież ma pani jeszcze syna, który też ma swoje pasje.
- Mam dwójkę dzieci. Prócz pracy zawodowej, rzeczywiście mam na głowie sporo. Córka kształci się muzycznie, a syn Adaś gra w piłkę w klubie sportowym Warta Działoszyn.
Zazwyczaj w niedzielę wieczorem siadamy wszyscy przy stole i planujemy, co, gdzie i kiedy. Wiadomo, że w tygodniu jest dużo zajęć, a w weekendy są konkursy i wyjazdy… Jest tego trochę, ale radzimy sobie. Najważniejsze, że moje dzieci rozwijają swoje pasje. Ja jestem tylko matką. Co jako matka mogę zrobić? Mogę tylko ich wspierać z całych sił i robić wszystko, by moje dzieci mogły spełniać swoje marzenia.
Dla siebie nie ma pani czasu w ciągu tygodnia?
- Raczej nie, staram się cały swój wolny czas przekazywać dzieciom. Jestem przekonana, że to moje poświęcenie kiedyś zaowocuje, a dzieci je docenią, gdy dorosną. Chcę w nich inwestować tyle, ile się da.
Co pani czuła, gdy córka Magda walczyła w programie The Voice Kids?
- Przeżywałam każde jej wyście na scenę od początku. Największe emocje towarzyszyły mi oczywiście podczas przesłuchań w ciemno. Wiedziałam, że szanse na to, żeby któryś z foteli się odwrócił były niewielkie, bo dzieci startujących w konkursie była cała masa. Ale udało się. Gdy Magda śpiewała, czułam wielką dumę z córki, a kiedy odwrócił się pierwszy z foteli pomyślałam „wow”. To były emocje nie do opisania. Wrażeń ze studia, nie odzwierciedla to co pokazują w telewizji. Tam po prostu przeżycia są nie do opisania. Ale równie wielkie przeżycia, a może i większe, towarzyszyły mi, w trakcie tzw. bitew. Bardzo się cieszyłam z każdego kroku na przód. Jako matka przeżywałam podwójnie, za nią i za siebie.
W dalszej części programu Magda nie weźmie udziału, bo nie wybrał jej do finału Dawid Kwiatkowski, jej trener. Czy z perspektywy czasu nie żałuje pani, że córka na trenera wybrała właśnie Kwiatkowskiego?
- Nie. To był jej świadomy wybór. Ja nie mogłam się w to wtrącać. Wszyscy trenerzy programu są świetni. Dawid Kwiatkowski jest szczególnie zdolnym i dobrym nauczycielem. Na pewno, gdyby Magda miała wybierać jeszcze raz, to wybrałaby i tak Dawida. Jeszcze raz podkreślam, że sam występ mojej córki w tym programie był ogromnym wyróżnieniem i wielkim sukcesem, a co najważniejsze spełnieniem marzeń, a marzenia trzeba spełniać.
A jakie pani ma marzenia?
- Chcę, żeby moje dzieci były szczęśliwe. A jeśli chodzi o muzyczną karierę mojej córki, to życzę jej, żeby za dwa lata wystartowała w The Voice of Poland. Wierzę, że się dostanie i wygra ten program.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze