W niedzielę, 24 maja, na brzegach jeziora Pietrzyków w Pajęcznie stanęli do boju zapaleni feederowcy. Każdy z wędką i chętką, żeby wyłowić z wody zacny tytuł: Mistrz 2026 koła PZW Pajęczno. Druga tura zawodów miała dwa oblicza. Pogoda rozpieszczała, ale ryby zawzięły się, żeby pokrzyżować plany wędkarzom i nie zamierzały ułatwiać im życia.
Do rywalizacji o tytuł mistrzowski stanęło 24 wędkarzy łowiących metodą feeder. Zawodnicy zostali podzieleni na trzy sektory i punktualnie o 9 rozpoczęli zmagania. Pogoda i warunki były wyśmienite, ale ryby niechętne do współpracy. Kaprysiły, grymasiły, zmuszały wędkarzy do kombinowania i używania różnych podstępów.
- Typy miały w tym dniu inne plany – mówi z przymrużeniem oka Bogdan Filak, prezes koła PZW Pajęczno.
- Treningi pokazywały, że ryb jest mnóstwo i można wykręcić niezły wynik. Zawody żądzą się jednak swoimi prawami i już tak słodko nie było – dodaje.
Mimo to, sprytni zawodnicy dawali radę i wyciągali karasie, karpie i leszcze. A wśród nich niezłe „cukiereczki”, jak pieszczotliwie określa najlepsze zdobycze Bogdan Filak. To piękne leszcze, ważące około 2,5 – 3 kilogramów.
- Kto się do nich dopasował, mógł powalczyć o tytuł – mówi prezes pajęczańskiego koła.
Bohaterem został zwycięzca także pierwszej tury Marek Derek, wyciągając 73 centymetrowego leszcza. Ten „cukiereczek” dał mu dwa punkty, wygraną sektora i całych zawodów.
Jednak walka toczyła się do ostatniej minuty. Rzutem na taśmę drugie miejsce zajął Grzegorz Sobkowiak, a trzecie przypadło Damianowi Kulisiowi.
W ostatecznej klasyfikacji, mistrzem 2026 koła PZW Pajęczno jest Marek Derek z wagą łączną ll tury 16360 g, pierwszym vicemistrzem Grzegorz Sobkowiak i jego 8865 g, a drugim vicemistrzem Damian Kuliś z wagą 12035 g.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze