Kiedy pierwszy raz jechał z tatą nad wodę, nie myślał o medalach, reprezentacji i rywalizacji z najlepszymi zawodnikami w kraju. Była rzeka, wędka, dziecięca ciekawość i coś, co szybko przestało być tylko sposobem na wolny czas. Dziś Jakub Mielczarek z Wydrzyna w gminie Czarnożyły ma 24 lata i jest II wicemistrzem Polski w wędkarstwie spławikowym U25.
To jeden z największych sukcesów w jego dotychczasowej karierze. I ważny wynik dla całego regionu, bo zawodnik z powiatu wieluńskiego stanął na podium mistrzostw kraju w dyscyplinie, która bywa mylona z siedzeniem nad wodą i czekaniem na tzw. branie. Jednak wędkarstwo na tym poziomie jest sportem precyzji, taktyki, siły, cierpliwości i szybkich decyzji.
Jakub Mielczarek startował w Indywidualnych Mistrzostwach PZW U25 na Warcie w Świerkocinie. Pierwszą turę zakończył na czwartym miejscu w sektorze B. Wyciągnął z wody 5440 gramów ryb. Do miejsca na podium zabrakło mu zaledwie 70 gramów. Jednej małej ryby.
To są właśnie różnice, które w zawodowym wędkarstwie potrafią zdecydować o wszystkim. Tu nie wystarczy usiąść i czekać. Trzeba odczytać wodę, wybrać miejsce, ustawić sprzęt, przygotować zanętę, znaleźć ryby, utrzymać je w łowisku i jeszcze umieć zmienić plan, kiedy pierwszy nie daje tego, czego się oczekiwało.
- Pierwsze wyjazdy z tatą, pierwsza zajawka. Od razu mi się to podobało, to było coś. Czułem, że lubię to robić – wspomina młody wędkarz sportowy.
- Gdy moi znajomi wybierali piłkę albo komputer, ja zawsze szukałem okazji, żeby wyskoczyć na rybki – śmieje się Jakub Mielczarek i dodaje, że z czasem zwykłe łowienie zaczęło zmieniać się w sport.
Najpierw były lokalne zawody, między innymi te organizowane dla dzieci przez koło PZD w Wieluniu, rozgrywane zwykle w Widoradzu. Potem przyszła ciekawość większej rywalizacji. Jakub dowiedział się o Grand Prix Polski. Wtedy wędkarstwo przestało być tylko pasją, stając się poważnym sportowym wyzwaniem.
- Właśnie wtedy zaczęła się prawdziwa zajawka, wyższa ranga zawodów. Pojawiły się wyjazdy, w których rywalizowałem z czołówką w całym kraju – opowiada Kuba.
Pierwsze duże sukcesy przyszły jeszcze w kategorii U20. Jakub Mielczarek wygrał jedną z edycji Grand Prix Polski. To był sygnał, że może rywalizować z zawodnikami, których wcześniej znał głównie z opowieści, wyników i zdjęć. W końcu zaczął koncentrować się na najważniejszych startach. Nie dlatego, że brakowało mu chęci do udziału w lokalnych zawodach. Powód był bardziej prozaiczny.
- Odpuściłem zawody niższej rangi. Może nie wszyscy wiedzą, ale ten sport nie jest tani. I jakbym miał pogodzić wyjazdy na Grand Prix Polski z mniejszymi zawodami w okolicy, to nie wiem, czy bym dał radę – powątpiewa młody sportowiec.
Wędkarstwo sportowe wymaga sprzętu, przygotowania, wyjazdów, treningów i materiałów. Każde łowisko jest inne. Inaczej zachowuje się rzeka, inaczej kanał, jeszcze inaczej zamknięty zbiornik. Trzeba wiedzieć, gdzie położyć zanętę, jak pracuje nurt, jaka ryba może wejść w łowisko i czy bardziej opłaca się łowić drobnicę w szybkim tempie, czy postawić na większe ryby kosztem liczby brań.
Na Warcie w Świerkocinie łatwo nie było. Rzeka miała uciąg, warunki były techniczne, a wiatr dodatkowo utrudniał prowadzenie zestawu.
- Rzeka, uciąg, trudna technicznie woda. Było naprawdę ciężko – opowiada Jakub.
Po pierwszej turze sytuacja była trudna, ale nie przegrana. Czwarte miejsce w sektorze oznaczało, że medal nadal jest możliwy, choć wymagało to bardzo mocnego drugiego dnia. Tym bardziej, że niedzielne losowanie nie wyglądało na prezent. Mielczarek trafił na sektor, z którego dzień wcześniej jeden z zawodników zamknął tabelę. Nie załamał się. Zmienił taktykę.
- Zmiana w taktyce na niedzielę była taka, że zmniejszyliśmy ilość zanęty spożywczej na korzyść gliny i zwiększyliśmy ilość robaków do donęcania. Postanowiłem łowić dużo grubsze ryby - relacjonuje.
To była decyzja, która przyniosła efekt. Mielczarek nie łowił najszybciej. Nie szedł w ilość za wszelką cenę. Postawił na większe ryby. Kluczowe było też dokładne przygotowanie stanowiska.
- Nęcimy kulami i kluczowe jest to, żeby przed rozłożeniem przegruntować sobie całe stanowisko i znaleźć tak zwany dołek. Podaję towar przed dołek, on się rozmywa i zatrzymuje. Ja wtedy 80 procent ryb złowiłem w tym obszarze - mówi zawodnik z Wydrzyna.
Niedzielną turę wygrał w sektorze A z wynikiem 5785 gramów. To był start, który wyniósł go na podium mistrzostw Polski. Po dwóch turach Jakub Mielczarek został II wicemistrzem Polski w wędkarstwie spławikowym U25.
- Wszyscy łowili w nieco lepszym tempie, ale za to mniejsze ryby. Ja wolniej, ale wyjmowałem z wody większe sztuki – mówi reporterom portalu kulisy.net.
Ten puchar, medal, to zwycięstwo są dla niego szczególne. Nie tylko dlatego, że to mistrzostwa Polski. Także dlatego, że pokazuje drogę, którą przeszedł. Od dziecka jeżdżącego z tatą nad wodę, przez pierwsze zawody, Grand Prix Polski i starty w kadrze, aż po miejsce na krajowym podium.
- W mojej karierze to jest pierwsze podium na mistrzostwach Polski, dla mnie bardzo duże osiągnięcie - mówi 24-latek i zapowiada, że to nie jest jego ostatnie słowo w wędkarskim świecie.
Jest w przedostatnim roku rywalizacji w kategorii U25. Przed nim kolejne tury Grand Prix Polski i walka o możliwie najwyższą pozycję w klasyfikacji. Stawka jest duża, bo dla najlepszych zawodników Grand Prix Polski może być przepustką do reprezentacji na mistrzostwa świata.
- Przede mną jest jeszcze ostatnia szansa na start w mistrzostwach świata w przyszłym roku. Jest szansa zrobić jeszcze jakiś dobry wynik, żeby wbić się w czołówkę i zawalczyć o światowe trofeum- mówi z uśmiechem.
Marzenie jest konkretne: występ na mistrzostwach świata w Republice Południowej Afryki.
- Grand Prix Polski to jest tak naprawdę złoty bilet na mistrzostwa świata. Tam wybierają najlepszych zawodników w kraju. Ja dam z siebie wszystko, żeby jak najlepiej w tych zawodach wypaść i pojechać w przyszłym roku na mistrzostwa świata do RPA – zaznacza.
Jakub Mielczarek przyznaje, że kiedy zaczynał wchodzić w sportowe wędkarstwo, najlepsi zawodnicy byli dla niego niedoścignionymi sławami. Oglądał ich, podziwiał, chciał choćby stanąć obok do wspólnego zdjęcia. Dziś mierzy się z nimi na wędki w tych samych zawodach. Rywalizuje, rozmawia, uczy się i wygrywa…
***
zebrał: Adam Adrjanek
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze