Warto uczyć dzieci, jak postępować w sytuacjach zagrożenia! Dzięki temu najmłodsi obywatele są nie tylko bezpieczniejsi, ale także mogą pomóc innym - nie tylko ludziom, ale także innym stworzeniom. Wyjątkowo zimną krwią wykazał się 10-letni zduńskowolanin, który zaalarmował policję, gdy dostrzegł uwięzionego i miauczącego kota.
Wczorajszego wieczora (21 sierpnia) dyspozytorka numeru alarmowego 112 otrzymała telefon od 10-letniego Daniela. Młody mieszkaniec Zduńskiej Woli zgłosił, że w pobliżu jednej z posesji zauważył uwięzionego i miauczącego kota. Na miejsce natychmiast skierowany został patrol policji.
- Okazało się, że chłopiec idąc ulicą Wileńską, słyszał bardzo głośne, wręcz żałosne miauczenie. Chcąc udzielić pomocy, szedł za dźwiękiem. Okazało się, że mruczek wszedł do żywołapki przeznaczonej na gryzonie. Działania chłopca spowodowały, że na miejscu pojawił się jeden z właścicieli posesji, który natychmiast uwolnił kotka - komentuje mł. asp. Katarzyna Biniaszczyk, rzecznik prasowa Komendy Powiatowej Policji w Zduńskiej Woli.
Reklama
Dzięki zaangażowaniu 10-latka - czworonogowi nic się nie stało. Mundurowi zwrócili uwagę na to, że chłopiec wykazał się niebywałą empatią i odpowiedzialnością. W rozmowie telefonicznej udzielał rzeczowych odpowiedzi i szczegółowo opisał zastaną sytuację.
- Jego zachowanie jest potwierdzeniem, że już od najmłodszych lat należy uczyć dzieci skutecznego wzywania pomocy. Już samo wykonanie telefonu na numer alarmowy 112 jest jednym z pierwszych i najważniejszych kroków, które powinniśmy zrobić, chcąc udzielić komukolwiek pomocy - potwierdza mł. asp. Katarzyna Biniaszczyk.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze