Dwa lata temu na naszych łamach opisywaliśmy bulwersującą sprawę Arkadiusza H. Mężczyzna pełnił posługę również w parafiach na naszym terenie. Służył w Teklinowie i w Mirkowie, w kaplicy sióstr Antoninek (gm. Wieruszów). Zrobiło się o nim głośno po filmie dokumentalnym braci Sekielskich „Zabawa w chowanego”. Dorosłe osoby opowiadały o molestowaniu seksualnym, jakiego dopuszczał się ksiądz. Ostatecznie, chociaż przyznał się do winy, sprawa została umorzona z powodu przedawnienia. Jest szansa, że poniesie konsekwencje kanoniczne. Nałożono na niego karę wydalenia ze stanu duchownego. Może się od niej odwołać.
Arkadiusz H. miał molestować kilku chłopców. Akt oskarżenia, jaki mu przedstawiono, dotyczył jednak tylko zachowań wobec jednego z nich, Bartłomieja Pankowiaka, obecnie 33-letniego. W pozostałych przypadkach prokuratura uznała, że sprawy uległy przedawnieniu. Mężczyzna miał molestować ministrantów nawet podczas wizyt w ich domach.
Bartłomiej Pankowiak oraz jego straszy brat Jakub wspominają z obrzydzeniem traumatyczne przeżycia. Arkadiusz H. kazał im dotykać swoich genitaliów, wkładał ręce w majtki, całował z języczkiem. Miły, serdeczny kapłan za zamkniętymi drzwiami zmieniał się w oprawcę. Jego ofiary do dziś mierzą się z konsekwencjami molestowania.
53-letni dziś mężczyzna przyznał się do zarzucanych mu czynów.
- Nigdy nie kierowałem się w swoim życiu tym, aby komukolwiek czynić krzywdę, ale ludzka słabość spowodowała, że dzisiaj, na podstawie minionych miesięcy, przemyśleń, wielu modlitw, przeproszenia w duchu i modlitwy wstawienniczej w intencji osoby pokrzywdzonej, raz jeszcze wyznaję ze skruchą swoją winę i proszę pana Bartłomieja P. o wybaczenie moich słabości, moich grzechów i wnoszę o łaskę takiego braterskiego pojednania, jeśli jest to możliwe, ze strony osoby pokrzywdzonej przeze mnie – stwierdził przed sądem.
Jego ofiara uznała te słowa za element strategii obrony i szansę na uzyskanie łagodniejszego wyroku. Prokuratura żądała sześciu lat pozbawienia wolności, sąd skazał go na trzy. Arkadiusz H. za kraty jednak nigdy nie trafi. Jego obrońca wniósł apelację, a Sąd Okręgowy w Kaliszu, jesienią ubiegłego roku, wyrok uchylił, a postepowanie umorzył z powodu przedawnienia. Zdaniem sędziego Marka Bajgera sprawa uległa przedawnieniu 20 maja 2015 r. Sędzi podkreślał, że to nie znaczy iż oskarżony jest niewinny.
- Ta sprawa to porażka całego społeczeństwa – powiedział podczas odczytywania wyroku prawnik.
- Sprawca odrażającego czynu nie poniesie odpowiedzialności karnej.
Wyrok w sądzie karnym nie zamknął drogi do walki o odszkodowanie dla ofiar w sądzie cywilnym. Bartłomiej Pankowiak pozwał kaliską kurię, której przedstawiciele mieli przenosić Arkadiusza H. z parafii do parafii, kiedy jego zachowania wypływały. Żądał 0,5 mln zł. W maju sąd wydał wyrok zgodnie z którym kuria ma zapłacić 300 tys. zł, choć pełnomocnik diecezji podnosił, że to parafia odpowiada, jego zdaniem za czyny księdza. Wyrok nie jest jeszcze prawomocny.
Osobnym torem toczyło się postępowanie przed sądem kościelnym. 13 czerwca ks. Michał Włodarski, rzecznik prasowy diecezji kaliskiej, poinformował o jego wyniku.
- Ks. Arkadiusz H., w wyniku przeprowadzonego postępowania kanonicznego, został uznany winnym zarzucanych mu czynów oraz nałożono na niego karę wydalenia ze stanu duchownego – podaje rzecznik.
- Od podjętej decyzji przysługuje mu prawo złożenia rekursu zgodne z kanonami 1734 – 1737 Kodeksu Prawa Kanonicznego.
Ks. Włodarski zaznacza, że przed upublicznieniem decyzji sądu kościelnego wyrok został podany do wiadomości „osobom, których świadectwa doznanej krzywdy stały się podstawą do wydania wyroku skazującego i wymierzenia kary”.
Rzecznik kurii kaliskiej opublikował również na stornie osobisty komentarz do sprawy.
„Historia, która wydarzyła się w diecezji kaliskiej, nigdy nie powinna mieć miejsca. Ta sprawa mnie po ludzku boli i jako księdza zawstydza. Współczuję wszystkim, którzy do dziś noszą konsekwencje przestępczych zachowań Arkadiusza H. Wykorzystanie seksualne dziecka przez duchownego należy do najcięższych przestępstw w Kościele. W prawie kościelnym wydalenie ze stanu duchownego to dla księdza najwyższy wymiar kary. Kara kościelna nałożona na duchownego jest aktem sprawiedliwości dla osób pokrzywdzonych. Jest to szczególnie ważne, gdy sprawa jest przedawniona w karnym prawie państwowym. Rekurs, do którego skazany ma prawo według prawa kanonicznego, jest formą odwołania się od dekretu karnego. Gdyby tak się stało, ostateczna decyzja w sprawie należy do Kongregacji Nauki Wiary. Każda historia dziecka skrzywdzonego przez księdza osłabia zaufanie do Kościoła. Naszą wiarygodność możemy odbudowywać tylko poprzez jednoznaczne działania, które sprawiedliwie karzą krzywdzicieli i pomagają osobom skrzywdzonym.”
Magdalena Lizurej
[email protected]
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze