Reklama

Na zebranie dotarło tylko kilka osób

14 października, w sali widowiskowej Wieluńskiego Domu Kultury odbyło się zebranie mieszkańców Osiedla nr 7 w Wieluniu. Głównym tematem miał być podział funduszu osiedlowego, jednak spotkanie zdominowały problemy mieszkańców „Cukrowni”, związane głownie z działalnością okolicznych firm.

 Pomimo zaproszenia nie pojawił się ani burmistrz, Paweł Okrasa,  ani jego zastępczyni, Joanna Skotnicka-Fiuk. Przyszedł za to wicestarosta wieluński, Krzysztof Dziuba. Jak stwierdził, po czasach pandemicznych obostrzeń, w gronie zarządu powiatu postanowiono bywać na tego typu zebraniach, aby wsłuchiwać się w potrzeby mieszkańców. A te są niemałe. Mimo to, aby przyjść o nich opowiedzieć, zdecydowało się tylko kilka osób.
 Honorata Freus-Grzelak, wiceprzewodnicząca zarządu Osiedla pytała Dziubę o projekt budowy chodnika przy ul. Przemysłowej
- Czy ten projekt poszedł do kosza? On został przeterminowany? – zastanawiała się.
- Jak ja przyszedłem do starostwa, to już tego projektu nie było. Złożyliśmy projekt w formie zaprojektuj wybuduj, nie przeszedł – odpowiadał wicestarosta.
- Będziemy szukać następnych źródeł finansowania, wiemy o  tej sytuacji ul. Przemysłowej.
Dziuba zapewniał również, że przed realizacją przebudowy ul. Jagiełły powiat poruszy z gminą kwestię budowy kanalizacji.  
Waldemar Kluska, przewodniczący zarządu Osiedla nr 7 relacjonował poczynania swoje i zastępców.
- Reagowaliśmy na sygnały mieszkańców, jeśli chodzi o czystość i zaplanowane nasze inwestycje na terenie osiedla „Na cukrowni” czy na terenie osiedla „Orzeszkowej” – mówił.
- Było kilka sygnałów w ciągu roku, które wymagały szybkiej interwencji i one były przekazywane do komórek, które się tymi rzeczami zajmowały. Nie wszystkie rzeczy, które mieszkańcy chcieli zmienić można było zmienić. Nawet wnioski, związane z utrzymaniem czystości w niektórych miejscach, troszkę poległy i otrzymaliśmy odpowiedź, że na pewne rzeczy nie ma środków finansowych.
Przewodniczący   przypominał, że na terenie osiedla trwały inwestycje, jak chociażby przebudowa ul. Krakowskie Przedmieście.
Jedna z mieszkanek części Osiedla nr 7, tzw. „Cukrowni”, Lidia Ostrowska, dopytywała przewodniczącego o realizację postulatów mieszkańców z poprzedniego zebrania.
- Były zapisane zalecenia – wskazywała Ostrowska, która sama była autorką ich sporej części.
Pytała bowiem wówczas o możliwość zamontowania kamer do monitoringu w rejonie ul. Długosza, zepsutą nawierzchnię na ul. Długosz, monitowała o przejścia dla pieszych między sklepem a przystankiem komunikacji miejskiej  oraz obok gazowni.
Lista problemów była długa, bo podczas poprzedniego zebrania został poruszony problem  przejazdu ciężarówek Wieltonu, przez ul. Przejazd i Długosza czy  brak zabezpieczenia biurowca cukrowni, co powoduje sypanie się kamieni na chodnik.
W tej ostatniej sprawie, jak mówił Kluska, postanowiono wystąpić do właściciela, by zadbał o czystość i bezpieczeństwo mieszkańców.
- Jeśli chodzi o monitoring, pan Surma (szef straży miejskiej, przyp. red.), który jest odpowiedzialny za wieluński monitoring, nie ma żadnych na przyszły rok nowych przedsięwzięć  (…) – informował przewodniczący zarządu osiedla.
- Kierowcy, którzy nocują na tym parkingu pod biurowcem i na tym parkingu przy sklepie mogą dalej potrzeby fizjologiczne załatwiać w rogu, między parkiem, a miejscem, gdzie tam portiernia była, tam nie ma żadnego toy-toya? – pytała oburzona Ostrowska.
Mieszkanka chciała też wiedzieć, co dalej z budową ul. Cukrowniczej, która jest urwana w połowie. Miasto chciałoby, aby zadanie dokończyła firma Wielton. Na razie nie ma jednak oficjalnej informacji o tym, aby kwestia została formalnie zakończona.
Lidia Ostrowska podkreślała, że teraz bez „zebry” trudno bezpiecznie przejść przez ul. Długosza, a ciężarówki Wieltonu, wożące naczepy przez 24/h na dobę, są bardzo uciążliwe.
- Ludzi, jeśli chcą przejść, to ryzykują – stwierdziła.
Podczas spotkania osiedlowego Ostrowska kolejny raz wróciła do kwestii wycinki drzew na działce niegdyś należącej do gminy, a obecnie do prywatnej firmy. Mieszkanka Wielunia nie ukrywała, że jest zbulwersowana, ponieważ  na poprzednim zebraniu naczelnik Bartosz Skupień obiecywał, że działka nie zostanie ogołocona.
- Pan Skupień powiedział, „pani będzie spokojna, nie pozwolę na wycięcie wszystkich drzew”, a wydał decyzję na wycięcie – wytykała.
- Burmistrz w lokalnym radiu mówił totalne bzdury, nie znając tematu, nie wiedząc o czym mówi. Twierdził, że tam nigdy w życiu parku nie było (…) 70 drzew dostało decyzję na wycięcie, wycięte jest znacznie więcej (….) plac został zrównany z ziemią – opisywała, dodając, że plac wygląda jak szykowany pod budowę magazynu, a nie pod parking i altanę dla pracowników, jak zapewniła właściciel firmy. Mieszkanka ma pretensje, że nikt nie dopilnował, co faktycznie jest wycinane.
- Jesteś przewodniczącym, a ja tylko widzę Ruda, pałac, Ruda pałac, Taczanowski, festyn, a my co? – zaatakowała Kluskę, odnosząc się do inwestycji, jaką pilotuje Stowarzyszenie „Tacy Sami”.
 - Smród straszny w sklepie, i my mamy się cieszyć, że będziecie robić spotkanie we własnym gronie?  - dopytywała.
 Jeden z mieszkańców wskazał, że właściciel działki mówił o nasadzeniach zastępczych, jedank tych próżno wypatrywać.  
Lidia Ostrowska ma również pretensję do przewodniczącego Kluski o brak tablicy na budynku „Cukrowni”, która miałaby upamiętniać nieistniejącą już historię przedsiębiorstwa. Argument, że budynek to teraz własność prywatna do niej nie trafiał.  
Ostatecznie postanowiono, aby zorganizować w przyszłości spotkanie tylko z mieszkańcami „Cukrowni”, być może uda się wtedy zaprosić również przedstawicieli Wieltonu i omówić problem uciążliwości firmy dla tutejszych.
Podczas zebrania osiedla podzielono też osiedlowy fundusz, który wynosi zaledwie 5 tys. zł. Pomimo oczekiwań zarówno zarządów poszczególnych osiedli jak i mieszkańców, którzy chcieli, aby do rozporządzenia było po ok. 20 tys. zł, póki co nie ma szans na wzrost.
- Jako jedyny wniosek, poparty kilkudziesięcioma podpisami, weszła propozycja, aby ożywioną nowymi mieszkańcami i nowym pokoleniem  część osiedla również ożywić pewną działalnością – relacjonował Kluska. Chodziło o wniosek mieszkańców „Orzeszkowej” o 3 tys. zł na festyn integracyjny.
- Wyszła ta propozycja od nowych rodzin, które tam zamieszkały, to jest trzecie pokolenie, które tam mieszka, żeby zrobić festyn integracyjny, pozbierałyśmy podpisy i złożyliśmy wniosek do zarządu – opowiadała jedna z mieszkanek, która w okolicy mieszka od pół wieku.
Rodziny nie czekały na rozpatrzenie wniosku, ale piknik integracyjny, koszyczkowy, już zrobili. A uczestniczyło w nim kilkadziesiąt osób, w wieku od 5 miesięcy do 90 lat. W przyszłym roku imprezę chcieliby powtórzyć.
Nie wszyscy zebrani byli zadowoleni z pomysłu, aby lwią część budżetu przekazać na festyn, jednak ostatecznie pieniądze na właśnie tę inicjatywę zarząd przyznał. Jedna z mieszkanek zapewniła, że jeśli inna część osiedla będzie chciała robić podobne wydarzenie integracyjne, pieniędzmi się podzielą.
Pozostałe 2 tys. zł zostaną przeznaczona na bramki na boisko w okolicach „Cukrowni”. Ma to być sygnał dla gminy, że mieszkańcy oczekują, aby zadbać o plac dla młodzieży.

Magdalena Lizurej
[email protected]

Reklama

 

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo kulisy.net




Reklama
Najnowsze wiadomości