Policjanci zatrzymali 17-latka, który bez prawa jazdy poruszał się niesprawnym autem. Gdy chcieli przeszukać jego pojazd, nastolatek zaatakował ich gazem pieprzowym. Szybko okazało się, że w samochodzie były narkotyki oraz broń.
Do zdarzenia doszło w czwartek, 5 czerwca po godz. 15 na skrzyżowaniu ul. Tymienieckiego i Przędzalnianej w Łodzi. Policjanci zauważyli tam bmw z niesprawnym oświetleniem. Poproszono kierowcę o zatrzymanie się. Mężczyzna przyznał, że nie posiada prawa jazdy, a pojazd nie ma badań technicznych i wykupionego obowiązkowego ubezpieczenia. Przez cały czas nerwowo się zachowywał, co wzbudziło w stróżach prawa przypuszczenie, że może mieć przy sobie narkotyki. Kiedy zapytali o to 17-latka, ten zaprzeczył. Poprosili go o opuszczenie pojazdu. Kiedy zdenerwowany młodzieniec wysiadał z samochodu, zaczął psikać w funkcjonariuszy gazem pieprzowym i uciekać. Po krótkim pościgu stróże prawa zatrzymali go i doprowadzili do radiowozu. Mężczyzna próbował się wyrywać i nie wykonywał ich poleceń.
- Po przeszukaniu auta okazało się dlaczego uciekinier był tak zdenerwowany. W plecaku, który był w środku, policjanci znaleźli foliówki z suszem i kryształkami (jak się później okazało z marihuaną i mefedronem) oraz pistolet na kulki - mówi mł. asp. Maksymilian Jasiak z zespołu prasowego Komendy Miejskiej Policji w Łodzi.
Reklama
Zatrzymany mężczyzna usłyszał już zarzuty wywierania wpływu na czynności urzędowe, za co może grozić do trzech lat pozbawienia wolności oraz posiadania znacznych ilości narkotyków i czynnej napaści na funkcjonariuszy – przestępstwa, za które grozi kara nawet 10 lat więzienia. Nie uniknie również odpowiedzialności za popełnione wykroczenia.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze