Po dziewięciu miesiącach pracy Mateusz Łuczak zakończył swoją przygodę z Zawiszą Pajęczno. Szkoleniowiec zrezygnował z prowadzenia drużyny 30 września, zostawiając zespół, który w rundzie jesiennej Klasy Okręgowej sezonu 2025/2026 wygrał jedno spotkanie i doznał siedmiu porażek. W rozmowie z portalem kulisy.net były trener opowiedział o atmosferze w klubie, braku jedności w środowisku piłkarskim Pajęczna, kulisach odejścia i dalszych planach zawodowych.
„W każdej organizacji są różnice zdań”
– W każdej organizacji, zwłaszcza w sporcie pojawiają się różnice zdań – to zupełnie naturalne – mówi dla portalu kulisy.net Mateusz Łuczak, były już szkoleniowiec Zawiszy Pajęczno.
– Ja zawsze starałem się patrzeć na sprawy przez pryzmat dobra drużyny i rozwoju całego środowiska piłkarskiego w Pajęcznie. Spotkałem tu wielu zaangażowanych ludzi, którym naprawdę zależy na piłce – zaznacza.
Trener odniósł się również do tematu współpracy z władzami klubu i lokalnego środowiska sportowego. Jak podkreśla, choć nie zawsze wszystko układało się idealnie, najważniejsze było dla niego utrzymanie drużyny w Klasie Okręgowej w poprzednim sezonie, kiedy zaczynał pracę z biało - niebieskimi i stworzenie solidnych fundamentów do dalszej pracy.
„Potrzebuję chwili na analizę i regenerację”
Łuczak to szkoleniowiec z wysokimi kwalifikacjami trenerskimi – jego licencja pozwala mu prowadzić zespoły nawet na poziomie drugiej ligi. Po intensywnym okresie pracy w Pajęcznie planuje jednak chwilę odpoczynku.
– Rzeczywiście, ostatni okres był bardzo intensywny więc teraz potrzebuję chwili na spokojną analizę i regenerację. Pojawiają się pewne zapytania, ale nie chcę podejmować żadnych decyzji pochopnie. Zawsze staram się wybierać projekty, w których widzę sens, perspektywę i możliwość rozwoju – zarówno dla siebie, jak i dla drużyny – wyjaśnia.
Jak dodaje, w najbliższym czasie zamierza dalej doskonalić swój warsztat, uczestnicząc w stażach i konferencjach szkoleniowych.
– W tym zawodzie trzeba stale się rozwijać i być otwartym na nowe doświadczenia – mówi.
„Nie żałuję pracy w Pajęcznie”
Mimo trudnych wyników w obecnym sezonie, trener Łuczak pozytywnie ocenia okres spędzony w Zawiszy.
– W ogóle nie żałuję. To był dla mnie bardzo wartościowy i pouczający czas. Poznałem ambitnych młodych zawodników i doświadczonych piłkarzy, którzy pokazali ogromną determinację i zaangażowanie. Wspólnie zrealizowaliśmy najważniejszy cel, jakim było utrzymanie zespołu w ubiegłych rozgrywkach – podkreślał dla portalu kulisy.net.
Trener dodaje, że pożegnanie odbyło się w bardzo dobrych relacjach.
– Nikt do nikogo nie miał pretensji. Raczej żałowaliśmy, że nie będzie dłuższej perspektywy współpracy. Drużyna trenowała solidnie, a w wielu meczach to my prowadziliśmy grę. Niestety, wyniki nie zawsze odzwierciedlały naszej jakości – dodawał.
Na pytanie o kontakt ze swoim następcą, Grzegorzem Bondarem, Łuczak odpowiedział krótko.
– Nie, do tej pory nie mieliśmy okazji porozmawiać. Natomiast jeśli trener Bondar chciałby się skontaktować i porozmawiać o drużynie, z przyjemnością podzieliłbym się swoimi spostrzeżeniami – wyjaśnia.
Na zakończenie dodał, że praca w Pajęcznie pozostawiła w nim wiele pozytywnych emocji.
– Po zakończeniu pracy otrzymałem wiele wiadomości i telefonów z podziękowaniami. To bardzo budujące kiedy zawodnicy i ludzie ze środowiska doceniają wysiłek i widzą progres drużyny. Ten okres przyniósł mi cenne doświadczenia, które na pewno zaprocentują w przyszłości. Jestem wdzięczny za możliwość pracy w Pajęcznie i życzę klubowi stabilizacji oraz dalszego rozwoju – zakończył były już szkoleniowiec Zawiszy.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Trener chyba zauważył sam, że środowisko Zawiszy jest tak toksyczne, złe i nie ma nic wspólnego ze współzawodnictwem sportowym. Kasa,kasa , wały wały. A młodzież niech idzie trenować gdzie indziej, bo ma gdzie w okolicy
Trener chyba zauważył sam, że środowisko Zawiszy jest tak toksyczne, złe i nie ma nic wspólnego ze współzawodnictwem sportowym. Kasa,kasa , wały wały. A młodzież niech idzie trenować gdzie indziej, bo ma gdzie w okolicy