- Wracałem z zakupów i zauważyłem w lusterku srebrnego Peugeota, który zataczał się na krawężnik tak jakby coś omijał. Ale kawałek dalej już nie miałem wątpliwości, że kierowca musi być bardzo pijany - opowiada mieszkaniec Działoszyna (nazwisko znane redakcji), który zatrzymał nietrzeźwego kierowcę, zabrał mu kluczyki do auta i wezwał policję.
Dziś, 23 grudnia, w Działoszynie doszło do obywatelskiego zatrzymania pijanego kierowcy.
- Jak można w takim stanie wsiąść do samochodu - zastanawia się mieszkaniec Działoszyna obserwujący zdarzenie.
- Przecież on mógł zabić nie tylko siebie, ale także innych uczestników ruchu - dodaje.
- Rzeczywiście, dziś ok. godz. 15. w miejscowości Działoszyn ul. Piłsudskiego doszło do obywatelskiego zatrzymania nietrzeźwego kierującego - potwierdza nadkomisarz Artur Stachera z Komendy Powiatowej Policji w Pajęcznie.
- Gdy zjechał na pobocze prawie ro rowu, to nie miałem wątpliwości, że muszę zareagować. Na światłach, gdy zrobiło się czerwone, zadzwoniłem na policję. A potem jechałem za nim dalej. On raz przyspieszał, raz zwalniał... Pomyślałem, że nie odpuszczę gościowi, bo może zrobić krzywdę komuś niewinnemu. Musiał już wcześniej gdzieś przygrzmocić, bo miał błoto i trawę na zderzaku - opowiada kierowca, który dokonał obywatelskiego zatrzymania.
- Jechałem za nim dalej. A gdy się zatrzymał na rondzie, wysiadłem i kazałem mu wysiadać. Wyszarpałem mu kluczyki że stacyjki. I czekaliśmy na policję - mówi dalej.
- Niestety to członek znajomej mi rodziny z Działoszyna. Współczuję im, ale nie mogłem zachować się inaczej - dodaje.
- Po uniemożliwieniu dalszej jazdy kierującemu samochodem osobowym marki Peugeot został on przekazany policji - komentuje Stachera.
52-letni mieszkaniec Działoszyna kierował pojazdem, mając w wydychanym powietrzu ponad 2 promile alkoholu.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze