- Żyjemy skromnie, za to bez wygód – tak w pigułce przedstawiają swoją działalność druhowie OSP KSRG Wieluń. Ratują ludzi, zwierzęta i mienie, szkolą dzieciaki, wygrywają zawody i udzielają się charytatywnie. Do tego dołącza duża dawka młodości, radości i energii. Każdy, kto chciałby wstąpić w ich szeregi jest mile widziany. Wiek i płeć nie mają żadnego znaczenia.
Ochotnicza Straż Pożarna w Wieluniu jest jedną z najstarszych jednostek w Polsce. Powstała w 1877 roku i od tamtej pory nieprzerwanie służy mieszkańcom Wielunia i okolic. W grudniu 2023 roku została wpisana do Krajowego Systemu Ratowniczo – Gaśniczego (KSRG).
Ogólnie jednostka ma ok. 40 członków, w tym ok. 25 wyjazdowych. Służbę pełnią również kobiety. Ponadto to jedna z nielicznych jednostek w Polsce, na której czele stoi kobieta – druhna Anna Kornaś przez lata była naczelnikiem, a obecnie pełni funkcję prezesa OSP Wieluń.
Najstarszym członkiem jest znany wszystkim druh Mieczysław Bednarek. Powitany w 2022 roku w remizie nowy wóz strażacki został ochrzczony na jego cześć imieniem Mietek. Najmłodsi druhowie mają po 10 lat.
- Średnia wieku na naszej akcji nie przekroczy 25 lat. Jest młodość, jest energia i dużo testosteronu – zapewnia z uśmiechem Tymoteusz Sasin, sekretarz OSP KSRG Wieluń.
W skład zarządu wchodzą: prezes Anna Kornaś, wiceprezes naczelnik Waldemar Derbis, wiceprezes Daniel Derbis, zastępca naczelnika Przemysław Kotala, skarbnik Patryk Woźniak, gospodarz Maciej Ciosek, sekretarz Tymoteusz Sasin i członek zarządu Jakub Włodarczyk.
Według statystyk Komendy Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej w Wieluniu w roku 2024 zastępy wieluńskiej OSP dysponowane były do akcji ratowniczo – gaśniczych 91 razy. W bieżącym roku, do końca lipca, tych wyjazdów jest 35 oraz 13 zabezpieczeń operacyjnych rejonu, łącznie 48 dyspozycji.
- Głównie wyjeżdżamy do miejscowych zagrożeń. Pożary stanowią około 30 procent naszych dyspozycji – mówi druh Tymoteusz Sasin.
Jako najtrudniejszą akcję w 2025 roku strażacy wspominają śmiertelny wypadek na obwodnicy Wielunia, na wysokości Masłowic, gdzie auto osobowe zderzyło się z ciężarówką. Działali wtedy przez całą noc, około 10 godzin.
- Pożar był bardzo rozwinięty i trudny do ugaszenia. Wciąż dochodziło do mikrowybuchów. Niestety, człowiekowi nie mogliśmy już pomóc – wspomina z zadumą druh Jakub Zając.
MDP wznowiła działalność w 2021 roku. To zbiegło się z zakupem nowego wozu strażackiego. Obecnie liczy 22 członków – dziewcząt i chłopców w wieku 10 – 18 lat. Spotykają się regularnie, zwykle w soboty, na zajęciach z pierwszej pomocy czy przygotowaniach do zawodów sportowo – pożarniczych.
Głównym opiekunem młodzieżówki jest Jakub Zając. Drugi opiekun to Tymoteusz Sasin.
- Obaj opiekunowie są dla nas bardzo wyrozumiali, bardzo dobrze się z nimi współpracuje. Jesteśmy szkoleni na zawody. W ubiegłym roku zajęliśmy trzecie miejsce na powiatowych zawodach CTIF – opowiada Michał Jagielski z MDP.
- A na przygotowanie mieliśmy zaledwie dziesięć dni i rywalizowaliśmy z ok. 20 jednostkami – akcentuje opiekun Jakub Zając i dodaje, że w tych okolicznościach trzecie miejsce na szczeblu powiatowym to duży sukces młodzieży. Nie byłby możliwy, gdyby nie ich wytrwałość i wspólne działanie starszych i młodszych.
Na stanie jednostki są dwa wozy bojowe. Pierwszy do wyjazdów rusza Renault D16 zabudowy Szczęśniak pojazdy specjalne. Samochód został uroczyście powitany w wieluńskiej OSP 7 listopada 2022 roku. Wyposażony jest w zbiornik o pojemności 3,5 tys. litrów wody i 10 proc. środka pianotwórczego. Posiada też wszelki niezbędny sprzęt do ratowania i niesienia pomocy. Szczególnie rozbudowana jest sekcja medyczna.
- Nie sposób wymienić każdy sprzęt znajdujący się na naszym samochodzie. Dlatego wyszliśmy z inicjatywą, żeby sprzęt ratujący życie był dostępny też na co dzień dla mieszkańców. Zamontowaliśmy automatyczny defibrylator AED na ścianie naszego garażu – opowiada Tymoteusz Sasin.
Drugi samochód to Lublin pozyskany jako nowy w 2006 roku. Służy strażakom głównie jako wóz kwatermistrzowski.
- Aktualnie przystosowujemy go również do udziału w akcjach ratowniczo – gaśniczych. Zaletą tego małego auta jest, że pomieści stosunkowo dużo sprzętu, a jego prowadzenie nie wymaga posiadania prawa jazdy kategorii C. To umożliwia szybszy wyjazd jednostki, bo nie musimy czekać na kierowcę – podkreśla Tymoteusz Sasin.
Strażacy nie poprzestają jednak na posiadanym sprzęcie i wciąż poszukują sponsorów bądź pozyskują środki zewnętrzne, głownie na wymianę i unowocześnianie wyposażenia.
- Piszemy do firm z całej Polski z prośbą o przesłanie części asortymentu, który produkują czy sprzedają. Firmy bardzo chętnie wspierają takie inicjatywy, stąd tyle u nas sprzętu. To właśnie prywatni przedsiębiorcy budują naszą jednostkę – zdradza receptę na bogate wyposażenie Tymoteusz Sasin i dodaje, że najmilsze co ich spotyka, to gdy lokalny przedsiębiorca wieluński wyciąga do strażaków pomocną dłoń.
Tak było ostatnio, gdy Bank Spółdzielczy w Lututowie i firma Cytrus z Wielunia ufundowały umundurowanie bojowe dla jednego z druhów. A jest nim Mateusz Grajnert – wychowanek MDP OSP KSRG Wieluń, który niebawem skończy 18 lat i wstąpi w szeregi dorosłych strażaków ochotników.
- Mateusz wkrótce rozpoczyna kurs podstawowy strażaków OSP, więc musi jakoś wyglądać. Ciuchy już ma – śmieje się druh Sasin.
Mimo młodego wieku Mateusz ma już za sobą doświadczenie w akcji ratunkowej. Podczas wakacyjnej zagranicznej podróży z rodzicami był świadkiem zderzenia samochodu z motocyklem. Zachował wtedy zimną krew i pomógł rannej motocyklistce. Miał wtedy 16 lat.
- Od razu wybiegłem z apteczką z samochodu. Tacie kazałem zadzwonić na numer alarmowy. Przeprowadziłem badanie urazowe, stwierdziłem i zabezpieczyłem uraz lewej kończyny. I czekaliśmy na przyjazd służb ratunkowych – relacjonuje młody strażak.
Nie może zabraknąć podziękowań za wsparcie, kierowanych od strażaków do mieszkańców Wielunia.
- Największy ukłon należy się naszym mieszkańcom. Corocznie prowadzimy akcję „Kalendarz” i wszędzie jesteśmy ciepło witani. Wsparcie, które od nich otrzymujemy i każde dobre słowo to dla nas największa nagroda i satysfakcja. Dziękujemy, że jesteście z nami.
Działalność wieluńskich strażaków ochotników to również sport. Do treningów i startów w zawodach motywuje ich nieustannie naczelnik Waldemar Derbis. Ale sukcesy sportowe to zasługa nie tylko jego i zawodników. Z wnętrza lekkiego wozu wyłania się kolejny bohater jednostki – Heniek.
- To świeżo wyremontowana pompa, dzięki której wygraliśmy tegoroczne gminne zawody sportowo - pożarnicze w Olewinie – przedstawia Heńka reporterce „Kulis…” druh Tymoteusz Sasin.
- Rzadko tak się zdarza, a my zajęliśmy pierwsze miejsca w obu konkurencjach: w biegu sztafetowym i w bojówce. To oczywiście za całokształt dało nam również złoto – z dumą opowiada Jakub Zając.
Na brak sprzętu wieluńscy strażacy nie narzekają, ale marzenia mają. Kilku druhów zostało przeszkolonych z obsługi drona i tylko drona brakuje.
- Jest potencjał, są marzenia. Niestety sprzęt pożarniczy jest bardzo drogi ze względu na konieczny certyfikat – mówi druh Jakub Zając.
Największą bolączką strażaków są jednak warunki socjalne w remizie. Borykają się z brakiem ogrzewania w części garażowej, a to znacznie utrudnia działania w okresie zimowym. Z kolei warunki zabudowy, niekoniecznie przystosowanej do potrzeb straży pożarnej, obniżają szybkość wyjazdów. Zdaniem druhów termomodernizacja budynku sprzed II wojny światowej nie jest opłacalna. Marzeniem jest budowa nowej remizy bądź przeniesienie siedziby jednostki do bardziej przystosowanego budynku.
- Porównując ile kosztów poniosłoby miasto, ile funduszy pochłonęłoby dostosowanie tego budynku do najnowszych wymagań, a ile kosztowałaby budowa nowej remizy, która dawałaby możliwość rozwoju jednostki - wybór wydaje się oczywisty – mówi Tymoteusz Sasin.
Strażacy mają nawet propozycje na zagospodarowanie obecnej remizy. Marzy im się powstanie w tym miejscu muzeum pożarnictwa. W budynku odkryli mnóstwo historycznych zapisków i dokumentów, które już mogłyby zasilić muzealne zbiory. Poznali dzięki nim historię pierwszego sztandaru jednostki z 1901 roku, który zaginął w czasie II wojny i przetrwał u prywatnej osoby, a obecnie znajduje się w Muzeum Ziemi Wieluńskiej.
- Doszukaliśmy się też informacji, że jednostka posiadała samochody już w czasach przedwojennych – opowiada druh Jakub Zając.
Wczesnym rankiem 9 sierpnia wieluńscy strażacy ochotnicy wyruszyli na zachód Polski, by zdobyć Górę Ślęża. Ośmiu druhów i cztery druhny bez wahania podjęło wyzwanie, by wesprzeć akcję zbiórki pieniędzy na ratowanie życia Kazika Sromka. 2-letni syn strażaka z OSP Bystra choruje na dystrofię mięśniową Duchenne'a. Terapia genowa, mogąca uratować życie dziecka, kosztuje 16 mln zł.
Wieluńscy druhowie nie mogli przejść obojętnie wobec rozpaczliwego apelu kolegi i dołączyli do ponad 500 strażaków z całej Polski, aby wesprzeć zbiórkę na https://www.siepomaga.pl/na-sleze-dla-kazika i https://www.siepomaga.pl/kaziu-sromek
Dzięki ich zaangażowaniu na konto zbiórki wpłynęło dodatkowe 600 złotych.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze