Historia przebudowy drogi powiatowej z Pajęczna do granicy z gminą Siemkowice nie jest krótka. Mieszkańcy stoczyli niemal batalię, aby wymóc na samorządowcach działania w kierunku modernizacji trasy. 21 marca, w czwartek, nastąpiło symboliczne przecięcie wstęgi i podsumowanie inwestycji. Przebudowa niespełna 4-kilometrowego odcinka drogi kosztowała ponad 13 mln zł.
Były dziury w drodze i hałas w mieszkaniach – mieszkańcy szczególnie Dylowa Szlacheckiego, ale także Tuszyna, odczuwali skutki zniszczonego asfaltu. Ponadto z trasy korzystali kierowcy śmieciarek, którzy dowozili odpady na pobliskie składowisko. Tutejsi podnosili, że jest głośno, niebezpiecznie, a w mieszkaniach czuć drgania za każdym razem, kiedy za oknami przejeżdżają 40-tonowe wozy. W szafkach kuchennych przemieszczały się nawet naczynia. W 2020 r. mieszkańcy postanowili protestować na drodze, na płotach pojawiły się też banery, w których prosili kierowców o zdejmowanie nogi z gazu. W sprawę remontu drogi zaangażowała się sołtys Kamila Krzak-Sojda, która zarzucała urzędy pismami i prośbami, a za modernizacją szosy lobbowała gdzie się da.
Ostatecznie przebudowa drogi udała się dzięki dotacji z Rządowego Funduszu Inwestycji Strategicznych „polski ład” w wysokości prawie 11,7 mln zł. 3,8 km kosztowało podatników ponad 13 mln zł. Brakującą kwotę, ok. 1,7 mln zł wygospodarowało ze swojego budżetu Starostwo Powiatowe. W ramach zadania powstała nawierzchnia asfaltowa o szerokości 6 m wraz podbudową, po jednej stronie drogi biegnie niezabudowany rów oraz metrowej szerokości pobocze z destruktu, a po prawej dwumetrowy chodnik.
- Pamiętam, jak się spotykaliśmy, jakie były burzliwe rozmowy, wymiany zdań i wiem jak konieczna była budowa tej drogi - przyznaje starosta Zbigniew Gajęcki, który sam regularnie korzysta z trasy.
- Dotrzymałem słowa, droga została zrealizowana – podkreśla, zaznaczając, że finalizacja inwestycji nie była łatwą sprawą, począwszy od konieczności uregulowania sytuacji prawnej około 60 działek. Cały proces wymagał czasu i zachodu ze względów formalnych.
Budowa trasy była też mocno uciążliwa dla miejscowych, osób prywatnych oraz właścicieli firm, którzy przez wiele miesięcy borykali się ze znacznymi utrudnieniami, jednak tutejsi zaciskali zęby w oczekiwaniu na nowy, równy asfalt.
Swojej radości z zakończenia inwestycji nie kryje sołtyska Krzak-Sojda.
- To nawet nie jest podziękowanie, ale to powinna być taka wdzięczność, bo pan pierwszy pochylił się nad naszą prośbą – zwróciła się do Gajęckiego.
- Mieszkańcy czekali na inwestycję ponad 30 lat – przypomina Krzak-Sojda.
- Jak zostałam sołtysem, to na pytanie kiedy będzie droga, słyszałam, że na wiosnę. Mamy wiosnę, jest droga – skwitowała.
- Nie zgodziliśmy się, aby to było tylko sfrezowanie starej nawierzchni, a to tylko dlatego, że teraz czujemy tę podbudowę, kiedy jedzie te 40 t. i moje szklanki nie uciekają mi z półki. To był właśnie nasz cel, mieszkańców Tuszyna, Dylowa. Dziękujemy za ten odcinek chodnika do Tuszyna, bo to jest zwiększenie bezpieczeństwa.
Reklama- Wiele osób zarzucało, że walczyłam o chodnik przez las, ale ja uważam, że ten krawężnik to jest bufor bezpieczeństwa, bo zdarzały się tu wypadki. Nie były to koszty wielkie w skali całości, aby to pominąć.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze