Kilkudziesięcioro seniorów z Ożarowa wzięło udział w spotkaniu wigilijnym, które po raz trzeci zorganizowało dla nich tutejsze Koło Gospodyń Wiejskich. Odbyło się ono w niedzielę 17 grudnia w sali Domu Kultury.
- Zauważyłyśmy, że starsi ludzie mają wielką potrzebę kontaktu ze sobą, porozmawiania – mówi Katarzyna Matys, sekretarz KGW w Ożarowie. - Często jak się spotkają w Dino, czy przypadkowo na chodniku, potrafią godzinę przestać i cieszyć się tą rozmową. Bo oni też chcą wiedzieć, co się dzieje we wsi, czy powspominać dawne czasy. Dlatego staramy się im to umożliwiać. A ponieważ u nas jest bardzo dużo seniorów, pojemność sali określona, więc przyjęłyśmy przedział wiekowy 75 plus. Dodatkowo zaprosiłyśmy jeszcze troszkę młodsze osoby, które są samotne – wdowy, wdowców albo takie, które - choć mają rodziny - mieszkają same.
Przyjęło się już, że gospodynie zapraszają seniorów osobiście. Odwiedzają ich w domu, wręczają zaproszenia, a przy okazji dowiadują się, czy kogoś nie trzeba przywieźć na wigilię lub potem odwieźć. Niektórzy rezygnują z przyjścia ze względu na stan zdrowia, ale już sam fakt, że pamięta się o nich, jest dla nich bardzo ważny.
Do organizacji takich spotkań zawsze włącza się też tutejszy Zespół Szkoły i Przedszkola. Nie inaczej było i w tym roku. Uczniowie razem z nauczycielami przygotowali świąteczne przedstawienie.
- Dzieci śpiewały kolędy, odbyła się inscenizacja z lampionami – opowiada z uśmiechem Katarzyna Matys. - Wszyscy poprzebierani - dziewczynki w ładne, długie sukienki. Wyglądały, jak takie śnieżynki. Była Maryja z Jezuskiem. Pięknie to wyglądało.
Tradycyjnie nie mogło zabraknąć tutejszego Zespołu Śpiewaczo – Obrzędowego, który najpierw wystąpił na scenie, a potem w trakcie wigilii, już przy stole, inicjował śpiewanie kolęd, do którego przyłączali się pozostali uczestnicy.
Na wieczorek opłatkowy przybył również wójt gminy Zbigniew Dąbrowski, który wszystkim złożył gorące, świąteczne życzenia.
- Niestety, nie mógł być obecny nasz proboszcz ksiądz Rasztar, więc sami odmówiliśmy modlitwę, a potem przełamali opłatkiem – wyjaśnia pani sekretarz. - Ale wszyscy mieliśmy okazję poczuć tę namiastkę świątecznej atmosfery, bo były i choinka, i pięknie udekorowane stoły. Tylko śniegu brakowało, ale to może i lepiej, bo nie było ślisko.
Gościom na wigilijny stół podano barszcz czerwony z uszkami, ziemniaki, rybę i kapustę z grochem oraz kompot z suszu. Jeśli natomiast chodzi o tradycyjne wypieki, były sernik, makowiec i piernik. A potem kawa i herbata.
- Te uszka robiłyśmy na warsztatach, które zawsze organizujemy na kilka dni przez wigilią – mówi nasza rozmówczyni. - W zeszłym roku były one bardziej pod kątem robienia pierników, a teraz uszek. Młode gospodynie uczyły się je robić, a my z kolei miałyśmy potem co sprzedawać na kiermaszu i podać na wigilii. W warsztatach brały udział też dzieci. I nie ma pani pojęcia, jak szybko robiły tymi swoimi malutkimi rączkami. No i okazało się, że te uszka to nie jest znowu taki wielki wymysł, że można się tego nauczyć i fajnie wychodzą. Potrzeba tylko troszkę treningu.
Seniorzy byli bardzo wdzięczni za zorganizowanie dla nich wigilijnego spotkania. Dziękowali za nie z wielkim wzruszeniem.
- Zrobiliśmy taką wigilię dwa lata temu jeszcze w covidzie, odbyła się ona również w ubiegłym roku, więc nie wypadało nie zrobić jej teraz – kończy Katarzyna Matys. - Wiele osób na nią czekało i myślę, że ludziom się podobało. Największą dla nas zapłatą i podziękowaniem było to, że przychodzili i często ze łzami w oczach dziękowali. Nawet już ubrani, wracali z dworu i życzyli nam zdrowia i tego, żebyśmy działały tak, jak do tej pory.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze