Na trasie S8 w województwie łódzkim doszło do bardzo niebezpiecznej sytuacji. Kierowca ciągnika siodłowego z naczepą prowadził pojazd pod wpływem alkoholu. Miał niemal 2,5 promila alkoholu w wydychanym powietrzu. Dzięki czujności innych kierowców udało się uniknąć tragedii.
2 października, po godzinie 13., na trasie S8 doszło do groźnego incydentu drogowego. Dyżurny Komendy Powiatowej Policji w Zduńskiej Woli otrzymał zgłoszenie od kierowcy, który jechał za podejrzanie poruszającym się ciągnikiem siodłowym z naczepą typu chłodnia. Pojazd poruszał się „od lewej do prawej krawędzi”, przekraczał linie pasa awaryjnego i nie zachowywał bezpiecznej odległości od innych uczestników ruchu.
Jak informuje mł. asp. Katarzyna Biniaszczyk, oficer prasowa Komendanta Powiatowego Policji w Zduńskiej Woli, policjanci szybko udali się we wskazany rejon, a w międzyczasie kierowca zjechał na MOP Paprotnia. Tam został zatrzymany przez funkcjonariuszy. Od razu wyczuli od niego silną woń alkoholu. Badanie alkomatem wykazało, że 39-letni mieszkaniec województwa mazowieckiego miał niemal 2,5 promila alkoholu w wydychanym powietrzu.
Mężczyzna natychmiast stracił prawo jazdy. Wkrótce usłyszy zarzuty prowadzenia pojazdu w stanie nietrzeźwości. Grozi mu kara do 3 lat pozbawienia wolności, wysoka grzywna oraz zakaz prowadzenia pojazdów.
Policjanci podkreślają, że reakcja świadków była kluczowa i prawdopodobnie zapobiegła tragedii na drodze.
- Bardzo dziękujemy za reakcję kierowcy, który dzwonił na numer 112. Jego wzorowa reakcja doprowadziła do wyeliminowania z ruch nietrzeźwego kierującego. To właśnie dzięki niemu, policjanci zatrzymali osobę, która swoją bezmyślnością mogła spowodować tragedię na drodze. Jak powiedział zgłaszający „Robię to dla bezpieczeństwa”. Właśnie takie zachowanie daje szansę na to, by każdy na drodze, swoją podróż zakończył bezpiecznie, by każdy bezpiecznie wrócił do domu - podkreślają funkcjonariusze zduńskowolskiej komendy.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze