Pięcioosobowa rodzina Gabrieli i Tomasza Ciężkich, która w grudniu ubiegłego roku, w wyniku pożaru, straciła dach nad głową i wszystko, czego się dorobiła, od kilku tygodni ma już nowe mieszkanie.
O rodzinie Gabrieli i Tomasza Ciężkich i o tym, co ją spotkało, pisaliśmy na łamach „Kulis Powiatu” dwukrotnie. Pierwszy raz, krótko po pożarze, po raz drugi - dwa miesiące później, kiedy walczyła o powrót do normalnego życia.
Przypomnijmy – pożar w mieszkaniu wybuchł w nocy z 12 na 13 grudnia, gdy wszyscy domownicy spali. Pierwsza, na szczęście w porę, ogień zauważyła Gabriela. Już za moment razem z mężem Tomaszem ewakuowali z płonącego mieszkania trójkę swoich dzieci. Rodzina ocalała, ale straciła w pożarze cały dobytek. Z pomocą pogorzelcom ruszyła miejscowa społeczność i nie tylko. Udzielone wsparcie pomogło im w odbudowaniu swojego życia.
Nowe lokum Ciężkich znajduje się w tym samym budynku, w którym mieszkali przed pożarem. Jest to dom wielorodzinny należący do miejscowej parafii. Mieszkanie zajęli po sąsiadach, którzy jakiś czas temu wyprowadzili się stamtąd. Zanim w nim zamieszkali, przeszło ono gruntowny remont. Wymieniona została cała instalacja elektryczna, założono centralne ogrzewanie, zamontowano nowy kocioł grzewczy.
- Opalany jest on pelletem – wyjaśnia Tomasz.
- Staram się go tak dosypywać, żeby dzieci nie widziały ognia w piecu. Czują się wtedy bezpieczniejsze, bo ciągle jeszcze przeżywają traumę związaną z pożarem. Są wrażliwe na każdą iskrę. Często mówią, że się boją.
Mieszkanie jest przestronne. Każde dziecko ma tu swój pokój.
- Wcześniej, razem w jednym pokoju, dusiły się psychicznie – kręci głową tata.
- A to są dzieci z orzeczeniami i czasem potrzebują być w samotności, by się wyciszyć, uspokoić.
Wszystkie pomieszczenia są już umeblowane. Wyglądają estetycznie. W większości wyposażenie do nich Gabriela i Tomasz kupili z datków od ludzi dobrego serca. A część za swoje – za tyle, na ile było ich stać. Jednak Tomasz podkreśla, że w mieszkaniu pozostało jeszcze sporo rzeczy do zrobienia.
- To nie jest jeszcze tak wykonane, jakbym sobie życzył – mówi.
- Śpieszyłem się z przeprowadzką, bo obiecałem dzieciom, że zamieszkamy tu na początku marca. I to się udało. A z czasem będę gipsował po kolei pomieszczenia i malował je, jak należy.
W kuchni szczególną uwagę zwraca długi stół, przy którym swobodnie mieści się cała piątka, a i jeszcze sporo miejsca zostaje. Teraz największą troską gospodarza jest odpowiednie urządzenie łazienki.
- Była ona tylko odświeżona – przyznaje Tomasz.
- Więc w sumie jest cała do zrobienia. Wszystko muszę zerwać i zrobić tak, aby wizualnie jakoś wyglądała.
Prawie wszystkie prace przy remoncie mężczyzna wykonał z pomocą swoich szwagrów i kuzyna.
- Jak tylko wracałem z pracy, zabierałem się za remont – zamyśla się Tomasz Ciężki, który pracuje w firmie ochroniarskiej.
- Nie miałem nawet czasu się wyspać. Nie myślałem o tym, co nas dotknęło. Dochodzi to do mnie dopiero teraz, bo wcześniej na głowie miałem sprawy związane z remontem. Uświadamiam sobie pomału, przed czym uciekliśmy. Teraz, siedząc na nocce, nachodzą mnie różne obawy. Pomimo tego, że w mieszkaniu jest nowa instalacja, nowy piec, zamontowane są czujniki, ciągle myślę, czy wszystko jest tam w porządku. Jest mi z tym ciężko, ale wierzę, że to minie.
Nowe mieszkanie państwa Ciężkich tętni już życiem.
- Najfajniejsze jest to, że każdy znalazł tu swój kąt – kończy nasz rozmówca.
Ela Wodecka
[email protected]
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze