W ubiegłym tygodniu do redakcji ’’Kulis …’’ ktoś przysłał list. W kopercie aż kipiało od negatywnych emocji. Ktoś nie wytrzymał, a ponieważ brakło argumentów opluł redaktorów, obrzucając ich inwektywami. Brakło też odwagi, by pod ’’treściwym’’ listem się podpisać.
Reakcje na nasze publikacje bywają różne. Od gratulacji aż po groźby karalne. Tym razem tak ekstremalnie nie było, ale jakże wyjątkowo…
Wśród wielu innych listów, zaproszeń, próśb o interwencje, znalazł się szczególny anonim. Nie chodziło, jak zazwyczaj bywa, żeby naskarżyć na sąsiada, że jego pies polewa wycieraczkę, ani nawet o miedzę, co stoi tam, gdzie nie powinna. Tym razem autor (lub co bardziej prawdopodobne autorka) listu chciał poskarżyć się, a właściwie zmieszać z błotem redaktorów gazety – Sławomira Rajcha i Józefa Romanowskiego. A że obaj panowie mają do siebie więcej dystansu, niż są w stanie unieść, natychmiastowo podjęli decyzję o publikacji listu w całości.
A jego treść prezentuje się tak:
‘’Kulisy Powiatu ul. Wierzbowa 3 98-300 WIELUŃ Dwa wygłodniałe szczury -(S.Rajch + J.Romanowski), kiepskie pismaki brukowatego szmatławca.
Wy dwaj w/w, jak przytaczacie czyjś tekst, to napiszcie go w całości a nie tylko wybiórcze, wyrwane z kontekstu fragmenty dopasowane do własnych szyderczych i kąśliwych sugestii oraz spekulacji. Wniosek z tego, że (c)hujowo pisane a jeszcze gorzej się czyta’’.
Redaktorzy może i są kiepskimi pismakami, ale trudno się zgodzić, że to wygłodniałe szczury. Bo nawet jeśli szczury, to z pewnością nie wygłodniałe. Ani redaktor Rajch, ani Romanowski na wygłodniałych nie wyglądają. Gdyby zatem użył pan (lub co bardziej prawdopodobne użyła pani) sformułowania spasione szczury, to obaj dziennikarze byliby skłonni się z panem/panią zgodzić…
A teraz poważnie, choć trudno w taki sposób traktować anonimy. Autor/autorka tej nietypowej laurki nie kryje swojej frustracji. Zawsze jako redakcja staramy się pomagać Czytelnikom, nawet wtedy gdy dostaje nam się po uszach. Tak czynimy i tym razem, wierząc że publikacja pozwoli autorowi/autorce pozbyć się zespołu przykrych emocji.
A jeśli to nie pomoże, zapraszamy do redakcji po bilet do pokoju furii. W tzw. pokoju demolka można wyżyć się, wyrzucając z siebie gniew, złość, irytację, lęk… Klienci "demolki" mają do dyspozycji kije baseballowe, golfowe, młotki i policyjne pałki. W specjalnym pokoju mieszczą się przedmioty, które uczestnik ’’zabawy’’ może zniszczyć bez konsekwencji. Do zdemolowania są biurka, krzesła, szklanki, wazony, lustra, monitory. Można też przynieść własne przedmioty i wyładować na nich złe emocje. Proponujemy kukły lub portrety redaktorów Rajcha i Romanowskiego. Za jednorazowy pobyt w pokoju furii trzeba zapłacić od 79 do 120 zł. Ale niech pan/pani się nie martwi – redakcja zapłaci. Byle tylko pomogło…
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze