Niespełna rok temu, Wojtuś Howis z Galewic dostał najdroższy lek świata. Amerykański preparat genowy, który pomaga zatrzymać postęp SMA i jest szansą na normalne życie dla wielu chorych dzieci kosztował ponad 9 mln zł. Tak ogromną sumę udało się zebrać mimo pandemii zaledwie po 123 dniach, dzięki zaangażowaniu całej lokalnej społeczności, 8 czerwca ubiegłego roku.
Koła gospodyń wiejskich, jednostki OSP, szkoły firmy i instytucje przeprowadzały zbiórki i kiermasze. Najbardziej spektakularną akcję wymyślił Marcin Topór, strażak z Gaszyna, dzięki #Gaszyn Challenge w pomoc chłopcu udało się zaangażować ludzi w całej Polsce (i nie tylko), a wyzwanie trwa dalej i pomaga innym dzieciom. Inna inicjatywa to „kołysanka dla Wojtusia” w której wzięli udział nawet bardzo znani muzycy.
Chłopczyk dostał lek w lipcu, w klinice w Lublinie, ale do domu wrócił dopiero w październiku. Podanie preparatu zniósł źle, potem długa walczył z bakterią. Jego postępy w walce z chorobą na profilu w mediach społecznościowych relacjonuje mama. Rodzice malucha cieszą się z każdego kroku naprzód. Dziecko cały czas jest rehabilitowane. Jego mama cieszy się, bo Wojtuś potrafi już samodzielnie trzymać głową czy samodzielnie odkrztuszać, wydaje głośne dźwięki rurką i przenosi je na buzię, co oznacza, że chce bardzo nauczyć się mówić.
W rocznicę zakończenia zbiórki na profilu Wojtusia pojawił się post wraz z najnowszym zdjęciem chłopczyka.
„Moi kochani dziś mija rok kiedy zdarzył się dosłownie cud, niemożliwe stało się możliwym do zdobycia. To dzięki Wam, Waszym Wielkim Sercom i ogromnej pracy udało się. Dziękujemy raz jeszcze Wszystkim i Każdemu z osobna. Pamiętamy i nigdy nie zapomnimy. Na zawsze w naszych sercach. Wojtuś z rodzicami.”
Magdalena Lizurej
[email protected]
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze