Reklama

Rodzina uciekinierki reaguje na hejt

Po tym, jak mundurowi z Wieruszowa informowali o poszukiwaniach Amelii, 14-letniej uciekinierki z domu, na rodzinę dziewczynki w sieci wylał się hejt. Obcy ludzie pouczali najbliższych, niektórzy mieszali ich z błotem. Tymczasem, według rodziny, to nie sytuacja w domu była przyczyną zachowania dziewczynki, a wpływ nieodpowiedniego towarzystwa.

10 lutego przedstawiciele Komendy Powiatowej Policji w Wieruszowie ogłosili,  że poszukują 14-letniej Amelii, mieszkanki Wieruszowa, która 4 lutego opuściła dom i od tej pory nie skontaktowała się z rodziną. Jeszcze tego samego dnia funkcjonariusze odnaleźli nastolatkę i przekazali ją opiekunom. Znowu jednak uciekła.  
- Po raz pierwszy dziewczyna uciekła 4 lutego. 10 lutego miejsce jej pobytu zostało ustalone, a policjanci oddali ją pod opiekę rodzinie. Dziewczyna jednak po godz. 17:00 znowu uciekła – relacjonował asp. sztab. Damian Pawlak, rzecznik prasowy KPP w  Wieruszowie.
- 11 lutego 2022 roku po godzinie 13:00, w trakcie poszukiwań opiekuńczych, wieruszowscy policjanci ustalili miejsce pobytu zaginionej 14- latki. Zgodnie z postanowieniem Sądu Rejonowego w Wieluniu, funkcjonariusze doprowadzili nastolatkę do Młodzieżowego Ośrodka Wychowawczego w Zawiściu – podawał.
To właśnie skierowanie do ośrodka miało być bezpośrednią przyczyną ucieczek.
Podczas gdy media informowały o kolejnych poszukiwaniach nastolatki, na jej dom rodzinny wylewała się fala krytyki. Obcy ludzie komentowali życie rodzinne dziecka, pozwalali sobie na rady wychowawcze. Nie brakło oskarżeń wymierzonych  w bliskich, którzy zostali obarczeni odpowiedzialnością za ucieczki Amelki. Część internautów wyrażała przekonanie, że nad dzieckiem się znęcano, a w jej domu musiała panować toksyczna atmosfera. 
Tymczasem rodzina wobec fali hejtu wydała oświadczenie, z którego wydziera miłość do dziecka oraz niemoc. Bliscy podkreślają, jak trudna jest dla nich cała sytuacja. 
„Przede wszystkim apelujemy o niewydawanie wyroków i nie wyciągnie pochopnych wniosków” – proszą.
Członkowie rodziny twierdzą, że jeszcze kilka miesięcy temu z Amelią nie mieli żadnych problemów wychowawczych. Wszystko miało się jednak zmienić, kiedy jesienią poznała 20-letniego Kacpra. Młody mężczyzna opuścił zakład poprawczy, miał też być uzależniony od narkotyków. Matka Amelki próbowała  odciągnąć córkę od złego towarzystwa. Zgłaszała sprawę na policję, jednak nie przyniosło to efektu.
„W tym czasie Amelia zaczęła zażywać narkotyki, przebywać w towarzystwie Kacpra M. po kilka dni z rzędu w czasie których nie było z nią kontaktu. Rodzina dalej bezskutecznie próbowała wymusić interwencję policji.” – opisuje w swoim oświadczeniu rodzina. 
Ostatecznie wspólnie z kuratorem rodzina postanowiła umieścić 14-latkę w ośrodku opiekuńczym, aby odizolować ją od 20-latka.
„14- letnie dziecko zostało uzależnione od narkotyków i zmanipulowane przez dorosłego mężczyznę, który wykorzystując jej podatność, zaczął czerpać korzyści ze sprzedawanych przedmiotów, które wykradła z domu dla niego Amelka. Nie byliśmy w stanie przerwać tego w inny sposób, gdyż kolejne zgłoszenia na policji nie przyniosły skutku, a zarówno Amelia, jak i inne dzieciaki, poddane silnemu wpływowi Kacpra M.,  nie złożą obciążających go zeznań, czy to z zafascynowania czy też że strachu wobec gróźb, jakie wobec nich kieruje. Niestety postawa stróżów prawa dodatkowo utwierdza te dzieciaki w przekonaniu, że on może wszystko.”-  tłumaczą swoją decyzję bliscy Amelki. 


Magdalena Lizurej
[email protected]

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kulisy.net




Reklama
Najnowsze wiadomości