Policjanci znaleźli w lesie 12 plastikowych butelek z paliwem. Szybko okazało się, że ukrył je tam 34-letni Białorusin, który skorzystał z okazji i kupił olej napędowy po niskiej cenie. Wszystko przez to, że... bał się szefa.
3 marca policjanci otrzymali informację, że w rejonie dróg łączących miejscowość Przybyszów z Mikorzynem, kierowca ciężarówki wyrzuca plastikowe butelki do lasu. Podczas rozmowy ze zgłaszającą policjanci ustalili, że w rejonie wiaduktu widziała, jak kierowca ciężarówki wyrzuca je z kabiny ciężarówki. Po przybyciu na miejscu mundurowi znaleźli 12 plastikowych butelek (każda o pojemności pięciu litrów) z paliwem. Podczas sprawdzania numerów rejestracyjnych ciężarówki okazało się, że tablice przypisane są do jednej z firm na terenie gminy Ostrzeszów. Podczas rozmowy z właścicielem firmy okazało się, że kierującym był 34-letni obywatel Białorusi.
- Mężczyzna tłumaczył, że zakupił od nieznanej mu osoby na jednym z parkingów przy autostradzie A4 olej napędowy za cenę 4,50 zł za litr. Łącznie było to 12 plastikowych butelek - każda z nich miała pojemność pięciu litrów. 34-latek dodał, że wracając z trasy schował je w lesie, ponieważ bał się, że jeśli przyjedzie z tym do firmy to szef oskarży go o kradzież paliwa z ciężarówki - mówi mł. asp. Anita Wylęga, rzecznik prasowa Komendy Powiatowej Policji w Kępnie.
Reklama
Policja nie była jednak wyrozumiała. Zgodnie z kodeksem wykroczeń, mężczyzna został ukarany mandatem w wysokości 4,5 tysiąca złotych za zaśmiecanie lasu.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze