W Dzień Dziecka dyżurny Powiatowego Stanowiska Kierowania Państwowej Straży Pożarnej w Wieruszowie przyjął nietypowe zgłoszenie. Pomocy potrzebowali policjanci, a sprawa dotyczyła ściągnięcia samochodu z… drzewa.
Niecodzienna interwencja wieruszowskich policjantów i strażaków miała miejsce 1 czerwca, około godziny 17. Rzecz dział się w Radostowie Pierwszym, w gminie Czastary w powiecie wieruszowskim. Policjanci wezwali strażaków do pomocy w usunięciu wraku spalonego samochodu. I nie byłoby w tym nic szczególnego, gdyby nie fakt, że auto tkwiło na drzewie.
Do akcji ruszyły dwa zastępy straży pożarnej, w tym z JRG PSP Wieruszów i OSP Czastary. Po przybyciu na miejsce, oczom strażaków ukazał się iście malowniczy widok – samochód bujający się w gałęziach drzewa. W ruch poszła wciągarka mechaniczna i złom szczęśliwie wylądował na ziemi.
- Trudno właściwie opatrzyć to zdarzenie komentarzem – nie potrafi ukryć uśmiechu oficer prasowy KP PSP w Wieruszowie mł. bryg. Karol Brylak.
Stan samochodu i brak nadpaleń drzewa wskazywały, że do spalenia doszło znacznie wcześniej. Przyczyny i sposób, w jaki auto wylądowało na drzewie nie są jeszcze oficjalnie znane. Wieruszowscy policjanci wyjaśniają tę zagadkę.
- Wrak, z niewyjaśnionych dotąd przyczyn, znalazł się na drzewie. Prowadzimy postępowanie w celu ustalenia sprawców wkomponowania samochodu w drzewo – mówi st. asp. Piotr Siemicki, oficer prasowy Komendanta Powiatowego Policji w Wieruszowie.
Nieoficjalne hipotezy natomiast mówią o tym, że wrak spalonego samochodu od dawna stał na polnej drodze i przeszkadzał rolnikom. W końcu ktoś stracił cierpliwość i postanowił wziąć sprawy w swoje ręce. Podjechał ładowarką, zgarnął delikwenta i wsadził na drzewo.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Pewnie miało być tam gniazdo dla bociana, a panowie strażacy wszystko zepsuli????
Pewnie miało być tam gniazdo dla bociana, a panowie strażacy wszystko zepsuli????