Chwile grozy w Łodzi. W środowy poranek, w jednej z fabryk, doszło do strzelaniny. Policja przez ponad 10 godzin negocjowała z agresorem. Ostatecznie mężczyzna został zatrzymany.
Do zdarzenia doszło w środę, 1 kwietnia po godz. 7 w łódzkiej fabryce Gillette na ul. Nowy Józefów. Mężczyzna przeskoczył przez płot, dostał się na teren zakładu i oddał kilka strzałów do jednego z pracowników. Okazało się, że to jego były przełożony, bowiem napastnik pracował w tej firmie przez 14 lat. Zaatakowanemu pracownikowi nic się jednak nie stało, szybko przeprowadzono ewakuację wszystkich 400 pracowników, którzy w tym momencie przebywali w siedzibie firmy. 42-letni napastnik zabarykadował się w środku obiektu.
- Akcja policyjna była bardzo trudna i wymagała dużego zaangażowania funkcjonariuszy. Negocjacje trwały długo i były prowadzone w sposób przemyślany, aby doprowadzić do bezpiecznego zakończenia sytuacji - mówi asp. Kamila Sowińska, rzecznik prasowa Komendy Miejskiej Policji w Łodzi.
Reklama
Ostatecznie po 10 godzinach napastnik został zatrzymany. Mężczyzna wkrótce usłyszy zarzuty. Na ten moment nie wiadomo, jakie były motywy jego działania.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze