To skandal. To, co zrobili dziś radni, wybrani przez mieszkańców zasługuje, delikatnie mówiąc, na potępienie. Szefowa rady, powinna podać się do dymisji lub w ogóle oddać mandat radnej...
Wniosek o utajnienie punktu dotyczącego powołania spółki złożyła przewodnicząca Rady Miejskiej w Wieluniu Justyna Godszling-Graczyk z klubu Prawo i Sprawiedliwość. Nim to zrobiła, chciała poddać pod głosowanie wniosek prezesa Przedsiębiorstwa Komunalnego w Wieluniu Marcina Gorzelaka. Pouczona jednak, że byłoby to niezgodne z prawem, zmieniła taktykę i zgłosiła wniosek jako swój własny.
Zatem szefowa rady, podczas dzisiejszej sesji Rady Miejskiej w Wieluniu (czwartek, 22 października) złożyła wniosek o utajenie obrad w pkt pn. „Informacja dotycząca utworzenia spółki Dom Pożegnań Aurum Memoria Sp. z o.o. z udziałem Przedsiębiorstwa Komunalnego w Wieluniu Sp. z o.o. w tym zasad wyboru wspólnika prywatnego, struktury właścicielskiej, powołania organów spółki oraz planowanej budowy krematorium”, a rada ten wniosek przyjęła.
Kto chciał utajnienia obrad. Oto radni, którzy podnieśli ręce za wnioskiem przewodniczącej: Ryszard Budzyna, Jolanta Dudek, Justyna Godszling-Graczyk, Andrzej Gęsiak, Robert Kaja, Bogna Kanicka-Parnowska, Tomasz Kulicki, Bronisław Mituła, Bartłomiej Panek, Ryszard Radziwołek, Radosław Wojtuniak, Grzegorz Żabicki.
Przeciwko utajnieniu rozmów o spółce i budowie krematorium byli: Krzysztof Gagatek, Wojciech Krzemiński, Zbigniew Rybczyński, Jarosław Stępień i Marcin Topór.
Od głosu w tej materii wstrzymali się: Tomasz Akulicz, Rafał Dudziński, Katarzyna Hurylska i Jacek Kaźmierczak.
Wniosek przewodniczącej Justyny Godszling-Graczyk przeszedł. Z sali obrad wyproszono osoby niebędące członkami rady, w tym przewodniczącą jednego z osiedli. Transmisję obrad emitowaną w Internecie przerwano, a co najciekawsze przerwano także rejestrowanie przebiegu sesji, co powoduje niemożliwość rzetelnego sporządzenia sprawozdania z sesji! Po rozmowach w punkcie wyłączonym z jawności nie ma ani śladu!
Zatem radni uznali, że mieszkańcy nie mają prawa wiedzieć. Wspomniana wcześniej 12 radnych pozbawiła w ten sposób swoich wyborców, a także wszystkich zainteresowanych, dostępu do informacji. A tyle się mówi o transparentności, przejrzystości, dostępie do informacji publicznej…
Gdy nie można było przegłosować wniosku prezesa, to przewodnicząca zaproponowała swój własny, o tym samym brzmieniu. W mojej ocenie, tym samym, wyszła z roli szefowej rady, przyjmując nową – adwokatki pana prezesa.
No i stało się. Mleko się wylało. Przewrotnie, radni utajniając obrady Rady Miejskiej, wzmocnili zainteresowanie tematem, nie tylko moje, ale całej lokalnej społeczności… W tym miejscu zapewniam, że zajmę się tematem osobiście, prześwietlając dokładnie wszystko, co da się prześwietlić w tej sprawie. A dziennikarska intuicja podpowiada mi, że ktoś tu ma coś do ukrycia…
Będziemy sprawdzać, sprawdzać, jeszcze raz sprawdzać. Będziemy bronić dostępu do informacji publicznej i jawności poczynań władzy. Nawet wówczas, gdy ta ustali, że ważne dla mieszkańców sprawy, trzeba załatwić po cichu, bez widowni, bez rejestrowania i bez rzetelnego sprawozdania!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze