Reklama

Dariusz Tokarski: Staramy się, by ludzie chcieli tu żyć

Nowe bloki, inwestycje drogowe, rozbudowa terenów rekreacyjnych i modernizacja Parku Tysiąclecia. Władze Pajęczna chcą przyciągać nowych mieszkańców i tworzyć jeszcze lepsze warunki do życia. O planach miasta, nowych inwestycjach, a także wielkim sukcesie konia ze swojej stajni mówi Dariusz Tokarski, burmistrz Pajęczna.

Nowe mieszkania, drogi i park z amfiteatrem

Sławomir Rajch: Panie burmistrzu, w Pajęcznie czeka nas duży przyrost mieszkań. Buduje się blok SIM (Społeczna Inicjatywa Mieszkaniowa – przyp. redakcja), gmina wznosi też swój blok, a oprócz tego prywatny inwestor kolejne sześć. Nie za duże tempo? Czy uważa pan, że wszystkie te inwestycje znajdą zainteresowanych, a mieszkania zostaną kupione bądź wynajęte?
Dariusz Tokarski: – Po wybudowaniu bloków w latach 70-tych była stagnacja i nie budowało się kolejnych nowych bloków. Podczas poprzedniego, mojego urzędowania, powstało kilka bloków przy ulicy Przemysłowej. Budował je prywatny przedsiębiorca.
One wszystkie znalazły nabywców. W związku z tym teraz, jeśli nadarzyła się taka okazja, my wspólnie z Radą Miejską mogliśmy tylko stworzyć warunki, zmieniając plan zagospodarowania przestrzennego, aby takie mieszkania powstały.
Jeśli chodzi o to, żeby znalazły nabywców, to wspólnie z Radą Miejską dbamy, aby miasto było atrakcyjne, czyste i aby powstawały obiekty sportowe i rekreacyjne. Robimy wszystko, aby nie brakowało miejsc w przedszkolach, a także o zapewnienie atrakcyjnych warunków w szkołach.
Stwarzamy przyjazne miejsca, pomagamy przedsiębiorcom przy zmianach planu, aby mogli się rozwijać, zatrudniać i tworzyć nowe miejsca pracy. Chciałbym zauważyć, że również w czasie poprzedniego mojego urzędowania powstało kilka nowych zakładów przy ulicy Wieluńskiej, w strefie przemysłowej. Wszystkie zakłady, które kiedyś funkcjonowały i upadły, dzisiaj mają swoich właścicieli. Prowadzona jest tam działalność gospodarcza i są miejsca pracy.
Naszym zadaniem jest dbać o to, aby Pajęczno było miastem atrakcyjnym, by ludzie chcieli się do nas sprowadzać i tutaj żyć.

Wierzy pan w to, że nowi ludzie będą chcieli się tu osiedlać?
– Tak. Z opinii, które słyszę, myślę, że nie będzie z tym problemu.
Porozmawiajmy także o ważnej inwestycji drogowej. Mam na myśli drogę, która będzie prowadziła między innymi do nowej komendy policji.
– To temat, który przewija się już od kilku lat. Udało się pozyskać prawie 10 milionów złotych na budowę kontynuacji ulicy Jana Pawła II, przy której ma powstać nowa komenda.
Bardzo ważne jest również, że dzięki tej drodze otworzą się nowe tereny przemysłowe, gdzie przedsiębiorcy będą mogli rozwijać swoje działalności gospodarcze i tworzyć miejsca pracy.
Będzie to także bardzo ważny ciąg drogowy, który połączy Dylów Szlachecki z ulicą Wieluńską i drogą krajową, na której będzie rondo.
Poza ulicą Jana Pawła II obecnie trwają prace na ulicy 700-lecia. Powstanie również ciąg pieszo-rowerowy.
Kończymy aktualnie ulicę Moniuszki, ulicę Ściegienną i ulicę Źródelną. W trakcie budowy jest droga Dylów A – Wręczyca. Tych inwestycji drogowych jest sporo.

Reklama

Oprócz tego trwa ciągłe upiększanie miasta. Park Tysiąclecia nabiera nowych kształtów. Przebudowy ma się doczekać amfiteatr, który od lat się sypie. A jest to urocze miejsce, gdzie można organizować koncerty i inne imprezy.
– Jeśli chodzi o drugi etap Parku Tysiąclecia, to kiedy wróciłem do urzędu, pierwszy etap był kontynuowany. Trzeba było trochę zmienić koncepcję, żeby projekt nadawał się do realizacji. Ta pierwsza część, jak widać po opiniach mieszkańców i gości, którzy chcą przebywać wokół jeziorka Matusowiec, sprawdziła się.
Aktualnie chcemy zmodernizować amfiteatr, tak aby razem z parkiem tworzył kulturalne serce miasta. Do tego czynimy starania i przygotowujemy projekt boiska pełnowymiarowego z oświetleniem i całym zapleczem.
To będzie obok istniejącego starego „Szuwarka”. Powstanie tam również, poza zapleczem sportowym, klimatyczna kawiarenka wraz z tarasem. Będzie skatepark i tężnia.
Uważam, że ten teren będzie bardzo atrakcyjny. Powstanie również miasteczko rowerowe dla dzieci, gdzie będą mogły zdawać egzaminy na kartę rowerową. Będzie to teren rekreacyjno-sportowy, takie miejsce do wypoczynku dla naszych mieszkańców. Serdecznie zapraszamy tam również wszystkich gości.

To miejsce ma być pewnego rodzaju magnesem dla osób, które ewentualnie chciałyby się tu osiedlić?
– Tak, to właśnie mam na myśli. Nie samym chlebem człowiek żyje. Chodzi o to, żeby rodzice mieli gdzie wyjść z dzieckiem, żeby był atrakcyjny plac, bo nie sztuką jest wybudować dwie huśtawki. Dzisiaj huśtawkę dzieci mają praktycznie na każdym podwórku. Trzeba tworzyć miejsca rekreacji z rozmysłem, tak aby były dostosowane do oczekiwań społecznych.
Musimy zagospodarować teren rekreacyjny w taki sposób, żeby nawet mama z Makowisk, Janek, Wręczycy, Gajęcic czy innych miejscowości, chciała przyjechać z dzieckiem tu do Pajęczna. Każde dziecko ma się tu bezpiecznie pobawić, a mama będzie mogła odpocząć na przykład czytając książkę na ławeczce.

Reklama

Na koniec wróćmy do tematu, który z Pajęcznem kojarzy się bardzo mocno, czyli do koni. Jeden z koni z pana stajni odniósł ogromny sukces podczas Mistrzostw Świata Młodych Koni w Powożeniu, rozegranych w Ászár-Kisbér na Węgrzech. Mówimy o tytule mistrza świata w powożeniu, w kategorii koni pięcioletnich. To chyba jeden z tych momentów, dla których warto pracować latami?
– Na niedawno odbywających się mistrzostwach świata młodych koni na Węgrzech koń Rocco, 5-letni wałach KWPN, po Cizandro od matki po Fabricius, zdobył mistrzostwo świata. Wypatrzyłem go na targu w Holandii. Gdy go kupiłem miał pięć miesięcy. Dziś, po latach pracy, udało się osiągnąć wielki sukces.

To koń, którego jest pan współwłaścicielem razem z synem Jankiem. Sukces jest więc nie tylko sportowy, ale też bardzo osobisty.
– Tak, to koń z mojej stajni. Wraz z synem nim się zajmujemy. To ogromny sukces, a zarazem efekt mnóstwa ciężkiej pracy włożonej w to, żeby tego konia wychować i wyszkolić. W Polsce jest tylko kilka takich koni, które mają podobne osiągnięcia.

Reklama

Za takim medalem stoi zapewne wychowanie, treningi, przygotowanie i ludzie, którzy pracują z koniem na co dzień.
– Tak jak powiedziałem, to mnóstwo pracy, często ogromne wyrzeczenia, zarówno moje, jak i syna, który również tego konia trenował. Duży udział miała w tym także prezentująca tego konia na mistrzostwach trenerka syna, pani Weronika Kwiatek, jedna z najlepszych powożących na świecie.

Taki tytuł musi cieszyć, ale pewnie od razu budzi też apetyt na kolejne starty.
– Cieszy nas to, a zarazem mobilizuje, żeby na przyszłoroczne mistrzostwa już rozpocząć treningi i również godnie reprezentować nasz kraj oraz naszą stajnię.
 

Miejsce zdarzenia mapa Wieluń
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo kulisy.net




Reklama
Najnowsze wiadomości