Długo wyczekiwane trawiaste boisko piłkarskie w Rudzie jest, ale nie nadaje się do użytku. Eksperci wskazują, że zamiast murawy jest „betonowa płyta”, a niepożądane niespodzianki na boisku zagrażają zdrowiu i życiu zawodników. Obiekt dostał czerwoną kartkę od Łódzkiego Związku Piłki Nożnej. Boisko wybudowane za ogromne pieniądze publiczne jest, a piłkarze LKS Piast Ruda i tak muszą rozgrywać swoje mecze domowe u sąsiadów. Klub apeluje do władz Wielunia o pilną interwencję. Po raz piąty.
Wykonawca boiska piłkarskiego w Rudzie, będącego własnością Gminy Wieluń, spaprał robotę. Z powodu niedociągnięć i fatalnego stanu murawy obiekt nie zostaje dopuszczony do rozgrywek.
6 sierpnia delegaci Wydziału Gier i Ewidencji ŁZPN dokonują kontroli obiektu. Wnioski z jej przeprowadzenia nie pozostawiają złudzeń. Kolegium Sędziów ŁZPN stwierdza w protokole weryfikacji boiska:
„Nie dopuszcza się boiska do rozgrywania zawodów mistrzowskich klasy B i pucharowych na szczeblu Łódzkiego Związku Piłki Nożnej (…)”
- Długo czekaliśmy na to boisko. I nadal nie możemy grać u siebie. Trzy pełne sezony jesteśmy poza domem – mówi z rozgoryczeniem Rafał Ryś, prezes LKS Piast Ruda.
Uzasadnienie decyzji ŁZPN jest konkretne:
„Aktualny stan techniczny murawy budzi poważne zastrzeżenia i w znacznym stopniu uniemożliwia bezpieczne oraz prawidłowe użytkowanie obiektu. Występują ubytki darni i przerzedzenia. Brak odpowiedniej elastyczności podłoża. Występuje tzw. „betonowa płyta” (…) Eksploatacja boiska w obecnym stanie niesie ze sobą bezpośrednie ryzyko odniesienia poważnych kontuzji przez zawodników (…) Poprawić stan murawy.”
Na początku września specjalistyczna firma Emeralld, na zlecenie LKS Piast Ruda, przeprowadza niezależną ekspertyzę. Wyniki oceny stanu murawy potwierdzają czarny scenariusz: Boisko nie nadaje się do użytkowania.
Pomiary twardości podłoża wskazują wartości przekraczające 140 GM. Eksperci przyrównują bieganie po takiej murawie do biegu po bruku, i podkreślają, że upadek na niej grozi poważną kontuzją.
To jeszcze nie wszystko. W ekspertyzie wskazano, że:
„Na murawie znajduje się duża ilość kamieni o różnej średnicy, nawet powyżej 5 cm, znajdują się szkła oraz inne elementy wpływające na zagrożenie zdrowia i życia zawodników.”
Brak odpowiedniego drenażu i pielęgnacji doprowadził do katastrofalnego stanu murawy. Na połowie boiska nie ma wcale trawy. Część w ogóle nie wzrosła, a reszta została wyparta przez mech i liczne chwasty. Woda nie wsiąka w glebę. Po deszczu, czy podlewaniu, tworzą się w wielkie kałuże i zastoiska wodne. Boisko piłkarskie zamienia się niemal w pole ryżowe.
Jakby tego było mało, jeden ze zraszaczy zamontowanych na boisku uległ samoczynnemu przestawieniu i podlewa sąsiednie działki.
Nowe boisko w Rudzie robi wrażenie, szczególnie na tych, którzy patrzą na nie z daleka. Jednak gdy wejdzie się na murawę nie jest już tak wesoło. Podłoże jest twarde, a w wielu miejscach brakuje trawy. Nie brakuje za to niepożądanych chwastów i grzybów.
Opracowany przez ekspertów obszerny plan naprawczy obejmuje m.in. gruntowną aerację, wertykulację, odchwaszczanie, dosiew 300 kg nowej trawy oraz wysypanie 120 ton piasku rzecznego. Dokumentacja zostaje przekazana przez LKS władzom gminy, z oczekiwaniem natychmiastowego zlecenia wykonania tych prac w ramach kaucji gwarancyjnej wykonawcy.
Sołectwo Ruda składa do wieluńskiego ratusza pisma z prośbą o interwencję. W marcu, w maju, w czerwcu i w lipcu. Bezskutecznie i bez odzewu. Przez pół roku trwa przepychanka z wykonawcą i niewiele się dzieje na boisku w Rudzie. Oprócz postępującego rozkwitu mchu i przeróżnych chwastów.
- My nie jesteśmy właścicielem obiektu. Mamy związane ręce. Chcielibyśmy grać. Chcielibyśmy, żeby cokolwiek się wydarzyło. Niestety, takie mamy prawo, a niektórzy potrafią je w stu procentach wykorzystać – z rozgoryczeniem mówi Rafał Ryś.
Przedłużająca się patowa sytuacja najbardziej uderza w klub i lokalną społeczność. Drużyna z Rudy jest zmuszona wynajmować stadion w Masłowicach oraz ponosić koszty koszenia i utrzymania obiektu, z którego nie może korzystać.
14 września LKS Piast Ruda składa do Urzędu Miejskiego w Wieluniu podanie o usunięcie i naprawę usterek na boisku. Podczas sesji Rady Miejskiej temat wywołuje wiceprzewodniczący Tomasz Kulicki.
- Powiem szczerze, że czytając tę ekspertyzę, nie wygląda to dobrze. Co zamierzacie z tym zrobić? – pyta burmistrza Wielunia Pawła Okrasę.
Burmistrz nie odpowiada na pytanie wiceszefa rady, a jego zastępca Paweł Walczybok, kłopoty z kolejną inwestycją tłumaczy koniecznością ogłaszania przetargów.
- Ja też bym chciał, żeby to zostało zrobione szybko, ale procedura przetargowa ma swoje prawa i punkty, które muszą zostać spełnione – odpowiada wiceszef ratusza na lawinę pytań radnych.
W końcu magistrat zleca dodatkowe roboty na boisku. Czas pokaże czy murawa zostanie doprowadzona do stanu używalności, a piłkarze z Rudy wrócą do gry przed własną publicznością.
- Czekamy na efekt. Wiosną się okaże – krótko kwituje prezes Ryś.
Inni zawodnicy i członkowie klubu nie chcą się ujawniać, obawiając się przykrych konsekwencji ze strony władz gminy Wieluń, odpowiadających za stan inwestycji.
- Proszę pana, ja nie chcę się narażać. Wszyscy wiemy jak jest w tym mieście. Za chwilę mogę od tej osoby coś gdzieś tam chcieć – argumentuje chęć pozostania anonimowym jeden z członków klubu.
- Jesteśmy mocno zniesmaczeni, a facet, który przyjechał robić te pomiary, złapał się za głowę. Nazwozili jakiegoś dziadostwa i posiali na tym trawę – kontynuuje doświadczony działacz Piast Ruda.
Zdaniem członka klubu, prace wykonane w ramach gwarancji to był jakiś kabaret.
- Weszliśmy na boisko, a tam grama nie było widać. Kompletnie nic, że cokolwiek było robione - opowiada.
Przedstawiciel klubu akcentuje, że wertykulacja była wykonywana na wysokiej trawie i zamiast krzyżowo, to na wprost. Aeracja miała być zrobiona na co najmniej 10 centymetrów, a została na 3. Dopiero po wielkiej awanturze zabiegi poprawiające stan murawy miały być wykonane kolejny raz.
- Prowizorka. Obiecanki, a na boisku katastrofa. Nasze władze wiedziały o wszystkim. Po sportowemu mówiąc, na tym boisku poszedł jakiś wałek – przypuszcza członek klubu.
Joanna Major, Sławomir Rajch
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze