Jest wtorek, 20 października. Od samego rana, na terenie PKS przy ulicy Traugutta w Wieluniu roi się od wozów strażackich. W warsztacie samochodowym wybucha pożar, autobus z młodzieżą ulega wypadkowi, a na dodatek dochodzi do skażenia chemicznego. Spokojnie, to tylko druhowie Ochotniczych Straży Pożarnych z powiatu wieluńskiego doskonalą swoje umiejętności.
Powiatowe ćwiczenia Ochotniczych Straży Pożarnych rozpoczynają się o godzinie 8:30. Szkolą się druhowie z 24 jednostek OSP powiatu wieluńskiego. I chociaż szkolenie dedykowane jest jednostkom włączonym do Krajowego Systemu Ratowniczo-Gaśniczego (KSRG), to są też dwie spoza systemu. Na co dzień działają tak prężnie, że załapały się na ćwiczenia.
Funkcjonariusze z Komendy Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej w Wieluniu przygotowali dla ochotników nie lada wyzwania. Scenariusz przewiduje trzy epizody. Wszystko dzieje się jednocześnie, a w akcji biorą udział po cztery zastępy. Na wykonanie każdego z zadań mają godzinę.
Na pierwszy ogień idzie pożar warsztatu samochodowego, zlokalizowanego w piwnicy.
- Jesteśmy przy epizodzie, który przewiduje pożar w pomieszczeniu piwnicznym. Zadaniem druhów jest ugaszenie pożaru, wykonanie stanowiska do czerpania wody oraz ewakuacja poszkodowanego i udzielenie kwalifikowanej pierwszej pomocy (KPO) – opowiada asp. Michał Żuraw z KP PSP w Wieluniu.
- Grupa, która akurat tu ćwiczyła, pomimo drobnych błędów i niedociągnięć, poradziła sobie z zadaniem. Na uwagę zasługuje dowódca z jednostki ochotniczej. Podołał zadaniu – chwali grupę, w której działały OSP: Czernice, Skomlin, Skrzynno i Szynkielów.
Nadchodzi czas na wypadek masowy z udziałem autobusu. W środku jest pełno młodych ludzi. To uczniowie Zespołu Szkół nr 2 w Wieluniu. Jako pozoranci wcielą się w role rannych w wypadku. Przypisane im obrażenia są różnorodne. Są tacy, którzy wychodzą z katastrofy bez szwanku, inni mają tylko lekkie otarcia i siniaki, ale są też połamane kończyny, poważne urazy głowy, odcięta noga, niewydolność krążeniowo-oddechowa czy utrata funkcji życiowych. Ktoś został przygnieciony, drugi zakleszczony, a jeszcze inny stracił przytomność i tkwi w luku bagażowym.
- Odcina mi nogę podczas wypadku. Krwawię. Strażacy tamują mi krwotok i wynoszą z autobusu. Najpierw na rękach, a potem kładą na desce – przedstawia swoją rolę Piotr Jasiński z V klasy ZS nr 2 w Wieluniu.
Scenografia i kostiumy są realistyczne. I o to właśnie chodzi. Strażacy doskonalą tu bowiem sprawność w działaniu i ocenie stanu poszkodowanych, a przede wszystkim właściwą segregację medyczną (triage). Uczestnicy wypadku zostają oznakowani odpowiednim kolorem i ratownicy wiedzą komu mają udzielać pomocy w pierwszej kolejności.
- Triage w ratownictwie medycznym to wyznaczanie priorytetów w udzielaniu pierwszej pomocy. Na podstawie obrażeń ratownicy przydzielają poszkodowanym specjalne kolory: zielony i czarny oraz żółty i czerwony. Najwyższy priorytet ma kolor czerwony, a najniższy czarny. Osoby z kolorem czarnym nie rokują na przeżycie, a pomoc dla osób z zielonym możemy odłożyć w czasie – relacjonuje asp. Sebastian Jarząbek z KP PSP w Wieluniu.
Symulacja wypadku przebiega z pełną łącznością i przekazywaniem informacji. Centrum dowodzenia lokuje się w samochodzie łączności KP PSP w Sieradzu.
- Mamy tu stanowisko kierowania, gdzie dyżurny dysponuje siły i środki do każdego zdarzenia po kolei. Wszystko jak w stacjonarnym PSK, tylko mobilnie. W trudnych akcjach i terenach auto uruchamiane jest jako sztabowe. Tu mogą się spotkać wszyscy dowódcy na miejscu zdarzenia – opowiada o samochodzie łączności st. strażak Katarzyna Szydłowska z KP PSP w Sieradzu.
Trzeci epizod jest bardziej formą nauki niż praktycznych ćwiczeń w symulowanej akcji. Na końcu czekają warsztaty dekontaminacji wstępnej.
- Najprościej mówiąc, dekontaminacja polega na oczyszczeniu sprzętu i ludzi, zmyciu z nich szkodliwej substancji i zneutralizowaniu brudnej wody – wyjaśnia asp. Michał Żuraw.
- Uczymy druhów jak zdezynfekować pojazd, który wyjeżdża ze strefy skażonej, a także jak zdezynfekować sprzęt i samych ratowników. To dekontaminacja wstępna, przy użyciu tego co jest dostępne: kawałka folii, taśmy, węża itp. – relacjonuje st. bryg. Jarosław Wasylik, zastępca komendanta powiatowego PSP w Wieluniu.
Samo sprawdzenie umiejętności w pozorowanej akcji to jednak nie wszystko. Równie istotne jest omówienie ćwiczenia z zawodowcami z Państwowej Straży Pożarnej, wskazanie popełnionych błędów i rzeczy wymagających udoskonalenia, przeanalizowanie ich i wyciągnięcie wniosków na przyszłość.
- Jeśli chodzi o działania w piwnicy, jest w porządku. Dowódca ładnie podzielił odcinki. Rota pierwsza, druga. Jest dobrze – omawia działania jednej z grup przy pożarze warsztatu asp. sztab. Piotr Sztuka, dowódca JRG PSP w Wieluniu.
Ma jednak pewne „ale”.
- Posługujemy się hasłami. Jeśli zasłabnie ratownik w środku, to nie krzyczymy „pomocy”, tylko mamy hasło „ratunek”. Jeśli jeden gościu w rocie pierwszej został poszkodowany, a ten drugi jest sprawny, to już go ciągnie do wyjścia. Od razu. Nie patrzy na nic. Nie ma czekania i zastanawiania się. Nikt inny po was nie przyjdzie i nikt wam nie pomoże w tym momencie – przekazuje druhom cenne uwagi funkcjonariusz.
Ćwiczenia kończą się o 15:30. Utrudzeni druhowie, organizatorzy, pozoranci i wszyscy zaangażowani w wydarzenie zasługują na odpoczynek i regenerację. Niezwłocznie przystępują także do tego działania i relaksują się przy pieczonej kiełbasce.
- Cenne doświadczenie. Każde zdarzenie jest inne i nowe. Było ciężko. Ukłony dla PSP. Nie zrobili tego tylko po to, żeby odbębnić, ale przygotowali trudne zadania i dali nam w kość. Warto było. Takich szkoleń powinno być więcej. Szczególnie teraz, kiedy wschód do nas dociera – mówi po ćwiczeniach druh z OSP KSRG Skrzynno.
Jarosław Wasylik podkreśla, że w wieluńskiej PSP jest kilkudziesięciu strażaków na cały powiat.
- To niewiele w porównaniu do dobrze zarządzanej masy strażaków ochotników. Razem stanowimy duży potencjał ratowniczy. Cenimy sobie bardzo zasoby ludzkie w postaci druhów oraz ich zapał i chęć do niesienia pomocy – akcentuje zastępca komendanta.
- Każdy mądry, dobrze wyszkolony ochotnik to jest nasz sprzymierzeniec w walce z żywiołami - podsumowuje.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze