Reklama

Wypadek masowy, pożar w piwnicy i skażenie w Wieluniu. Powiatowe ćwiczenia jednostek OSP 2026

Jest wtorek, 20 października. Od samego rana, na terenie PKS przy ulicy Traugutta w Wieluniu roi się od wozów strażackich. W warsztacie samochodowym wybucha pożar, autobus z młodzieżą ulega wypadkowi, a na dodatek dochodzi do skażenia chemicznego. Spokojnie, to tylko druhowie Ochotniczych Straży Pożarnych z powiatu wieluńskiego doskonalą swoje umiejętności.

Powiatowe ćwiczenia Ochotniczych Straży Pożarnych rozpoczynają się o godzinie 8:30. Szkolą się druhowie z 24 jednostek OSP powiatu wieluńskiego. I chociaż szkolenie dedykowane jest jednostkom włączonym do Krajowego Systemu Ratowniczo-Gaśniczego (KSRG), to są też dwie spoza systemu. Na co dzień działają tak prężnie, że załapały się na ćwiczenia.

Funkcjonariusze z Komendy Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej w Wieluniu przygotowali dla ochotników nie lada wyzwania. Scenariusz przewiduje trzy epizody. Wszystko dzieje się jednocześnie, a w akcji biorą udział po cztery zastępy. Na wykonanie każdego z zadań mają godzinę.

Reklama

Pożar w piwnicy

Na pierwszy ogień idzie pożar warsztatu samochodowego, zlokalizowanego w piwnicy.

- Jesteśmy przy epizodzie, który przewiduje pożar w pomieszczeniu piwnicznym. Zadaniem druhów jest ugaszenie pożaru, wykonanie stanowiska do czerpania wody oraz ewakuacja poszkodowanego i udzielenie kwalifikowanej pierwszej pomocy (KPO) – opowiada asp. Michał Żuraw z KP PSP w Wieluniu.

- Grupa, która akurat tu ćwiczyła, pomimo drobnych błędów i niedociągnięć, poradziła sobie z zadaniem. Na uwagę zasługuje dowódca z jednostki ochotniczej. Podołał zadaniu – chwali grupę, w której działały OSP: Czernice, Skomlin, Skrzynno i Szynkielów.

Reklama

Masowy wypadek komunikacyjny

Nadchodzi czas na wypadek masowy z udziałem autobusu. W środku jest pełno młodych ludzi. To uczniowie Zespołu Szkół nr 2 w Wieluniu. Jako pozoranci wcielą się w role rannych w wypadku.  Przypisane im obrażenia są różnorodne. Są tacy, którzy wychodzą z katastrofy bez szwanku, inni mają tylko lekkie otarcia i siniaki, ale są też połamane kończyny, poważne urazy głowy, odcięta noga, niewydolność krążeniowo-oddechowa czy utrata funkcji życiowych. Ktoś został przygnieciony, drugi zakleszczony, a jeszcze inny stracił przytomność i tkwi w luku bagażowym.

- Odcina mi nogę podczas wypadku. Krwawię. Strażacy tamują mi krwotok i wynoszą z autobusu. Najpierw na rękach, a potem kładą na desce – przedstawia swoją rolę Piotr Jasiński z V klasy ZS nr 2 w Wieluniu.

Reklama

Scenografia i kostiumy są realistyczne. I o to właśnie chodzi. Strażacy doskonalą tu bowiem sprawność w działaniu i ocenie stanu poszkodowanych, a przede wszystkim właściwą segregację medyczną (triage). Uczestnicy wypadku zostają oznakowani odpowiednim kolorem i ratownicy wiedzą komu mają udzielać pomocy w pierwszej kolejności.

- Triage w ratownictwie medycznym to wyznaczanie priorytetów w udzielaniu pierwszej pomocy. Na podstawie obrażeń ratownicy przydzielają poszkodowanym specjalne kolory: zielony i czarny oraz żółty i czerwony. Najwyższy priorytet ma kolor czerwony, a najniższy czarny. Osoby z kolorem czarnym nie rokują na przeżycie, a pomoc dla osób z zielonym możemy odłożyć w czasie – relacjonuje asp. Sebastian Jarząbek z KP PSP w Wieluniu.

Reklama

Symulacja wypadku przebiega z pełną łącznością i przekazywaniem informacji. Centrum dowodzenia lokuje się w samochodzie łączności KP PSP w Sieradzu.

- Mamy tu stanowisko kierowania, gdzie dyżurny dysponuje siły i środki do każdego zdarzenia po kolei. Wszystko jak w stacjonarnym PSK, tylko mobilnie. W trudnych akcjach i terenach auto uruchamiane jest jako sztabowe. Tu mogą się spotkać wszyscy dowódcy na miejscu zdarzenia – opowiada o samochodzie łączności st. strażak Katarzyna Szydłowska z KP PSP w Sieradzu.

Reklama

Mycie po skażeniu

Trzeci epizod jest bardziej formą nauki niż praktycznych ćwiczeń w symulowanej akcji. Na końcu czekają warsztaty dekontaminacji wstępnej.

- Najprościej mówiąc, dekontaminacja polega na oczyszczeniu sprzętu i ludzi, zmyciu z nich szkodliwej substancji i zneutralizowaniu brudnej wody – wyjaśnia asp. Michał Żuraw.

- Uczymy druhów jak zdezynfekować pojazd, który wyjeżdża ze strefy skażonej, a także jak zdezynfekować sprzęt i samych ratowników. To dekontaminacja wstępna, przy użyciu tego co jest dostępne: kawałka folii, taśmy, węża itp. – relacjonuje st. bryg. Jarosław Wasylik, zastępca komendanta powiatowego PSP w Wieluniu.

Reklama

Analiza błędów i wnioski na przyszłość

Samo sprawdzenie umiejętności w pozorowanej akcji to jednak nie wszystko. Równie istotne jest omówienie ćwiczenia z zawodowcami z Państwowej Straży Pożarnej, wskazanie popełnionych błędów i rzeczy wymagających udoskonalenia, przeanalizowanie ich i wyciągnięcie wniosków na przyszłość.

- Jeśli chodzi o działania w piwnicy, jest w porządku. Dowódca ładnie podzielił odcinki. Rota pierwsza, druga. Jest dobrze – omawia działania jednej z grup przy pożarze warsztatu asp. sztab. Piotr Sztuka, dowódca JRG PSP w Wieluniu.

Reklama

Ma jednak pewne „ale”.

- Posługujemy się hasłami. Jeśli zasłabnie ratownik w środku, to nie krzyczymy „pomocy”, tylko mamy hasło „ratunek”. Jeśli jeden gościu w rocie pierwszej został poszkodowany, a ten drugi jest sprawny, to już go ciągnie do wyjścia. Od razu. Nie patrzy na nic. Nie ma czekania i zastanawiania się. Nikt inny po was nie przyjdzie i nikt wam nie pomoże w tym momencie – przekazuje druhom cenne uwagi funkcjonariusz.

Refleksje przy kiełbasie

Ćwiczenia kończą się o 15:30. Utrudzeni druhowie, organizatorzy, pozoranci i wszyscy zaangażowani w wydarzenie zasługują na odpoczynek i regenerację. Niezwłocznie przystępują także do tego działania i relaksują się przy pieczonej kiełbasce.

Reklama

- Cenne doświadczenie. Każde zdarzenie jest inne i nowe. Było ciężko. Ukłony dla PSP. Nie zrobili tego tylko po to, żeby odbębnić, ale przygotowali trudne zadania i dali nam w kość. Warto było. Takich szkoleń powinno być więcej. Szczególnie teraz, kiedy wschód do nas dociera – mówi po ćwiczeniach druh z OSP KSRG Skrzynno.

Jarosław Wasylik podkreśla, że w wieluńskiej PSP jest kilkudziesięciu strażaków na cały powiat.

- To niewiele w porównaniu do dobrze zarządzanej masy strażaków ochotników. Razem stanowimy duży potencjał ratowniczy. Cenimy sobie bardzo zasoby ludzkie w postaci druhów oraz ich zapał i chęć do niesienia pomocy – akcentuje zastępca komendanta.

Reklama

- Każdy mądry, dobrze wyszkolony ochotnik to jest nasz sprzymierzeniec w walce z żywiołami - podsumowuje.

Miejsce zdarzenia mapa Wieluń
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo kulisy.net




Reklama
Najnowsze wiadomości