Andrzej Łuszczyk, dyrektor Gminnego Ośrodka Kultury i Sportu oraz Biblioteki Publicznej w Pątnowie, ze względu na ciężką chorobę neurologiczną przebywa na zwolnieniu lekarskim od połowy kwietnia. Na początku września wójt Jacek Olczyk podjął decyzję o odwołaniu go ze stanowiska dyrektora i ogłoszeniu nowego konkursu. Zarządzenia wywołały burzę w gminie. Pod adresem wójta padają oskarżenia o bezduszność, samowolę władzy, brak empatii, szacunku i ludzkiej przyzwoitości. Włodarz podkreśla, że podjęcie takiej decyzji było dla niego bardzo trudne, lecz uzasadnione potrzebą zapewnienia ciągłości zarządzania instytucjami. Wskazuje też, że odwołanie ze stanowiska dyrektora nie oznacza natychmiastowego pozbycia się go.
W środę 7 października, podczas sesji Rady Gminy Pątnów, głos w sprawie dyrektora Andrzeja Łuszczyka zabiera radna Ewelina Panek, podkreślając swoje oburzenie i sprzeciw wobec jego odwołania.
- To na panu spoczywa szczególna odpowiedzialność za sposób, w jaki potraktowano człowieka dotkniętego ciężką chorobą neurologiczną. Od osoby pełniącej funkcję organu wykonawczego gminy należy oczekiwać nie pozorów troski, nie wygodnych tłumaczeń, lecz szacunku, odpowiedzialności, odwagi cywilnej i zwykłej ludzkiej przyzwoitości – zwraca się radna do wójta Jacka Olczyka.
Włodarz gminy Pątnów podkreśla natomiast, że szacunek dla chorego człowieka i odpowiedzialność za instytucje publiczne nie wykluczają się, a podstawą decyzji o odwołaniu nie była ocena pracy dyrektora Łuszczyka.
- Dyrektor od 15 kwietnia 2026 r. nieprzerwanie przebywa na zwolnieniu lekarskim i sam poinformował mnie oraz panią sekretarz, że ze względu na stan zdrowia nie może wrócić do pracy. Podstawą odwołania jest art. 15 ust. 6 pkt 2 ustawy o organizowaniu i prowadzeniu działalności kulturalnej, czyli choroba trwale uniemożliwiająca wykonywanie obowiązków - oświadcza.
W dalszym wystąpieniu radnej padają słowa o pozbawieniu człowieka godności, dorobku zawodowego i prawa do uczciwego traktowania.
- Wykorzystanie czyjejś choroby jako narzędzia do usunięcia ze stanowiska było zachowaniem nie tylko bezdusznym, ale również rażąco niegodnym osoby sprawującej władzę publiczną – oburza się i zadaje wójtowi pytanie, czy Andrzeja Łuszczyka potraktowano jak człowieka, czy jedynie jak problem, który należy usunąć.
Na zakończenie swojego wystąpienia Ewelina Panek przypomina, że karma wraca…
Dwa dni po emocjonalnej sesji Ewelina Panek pojawia się w redakcji portalu kulisy.net.
Mówi redaktorowi naczelnemu, że uważa odwołanie dyrektora Andrzeja Łuszczyka za pozbawienie go środków do życia i bezduszne odebranie mu możliwości przejścia na zasiłek chorobowy i późniejszego korzystania ze świadczeń rehabilitacyjnych.
- Pan Andrzej Łuszczyk nie został zwolniony ani pozbawiony środków do życia. Odwołanie z funkcji jest równoznaczne z wypowiedzeniem, którego trzymiesięczny okres, zgodnie z art. 72 § 1 Kodeksu pracy, rozpocznie się dopiero po zakończeniu jego usprawiedliwionej nieobecności. Pan Łuszczyk nadal pozostaje pracownikiem obu instytucji i zachowuje wszystkie świadczenia – oświadcza w odpowiedzi na te zarzuty wójt Jacek Olczyk.
- Można było spokojnie pozwolić człowiekowi się wychorować i poczekać – podkreśla Panek.
Zdaniem radnej, Gmina odwołała dyrektora ze stanowiska przedwcześnie i bez uprzedniego poinformowania samego zainteresowanego, ani radnych.
- 4 września wydano zarządzenie o odwołaniu dyrektora GOK-u i biblioteki. Uzasadnieniem była przede wszystkim choroba. 6 września była sesja, na której nikt nic nie powiedział o odwołaniu. Jako radni dowiedzieliśmy się dopiero kilka dni później, po publikacji w BIP – twierdzi Ewelina Panek.
Wójt Olczyk zapewnia, że każdy, kto ma wątpliwości, otrzyma w Urzędzie Gminy pełne wyjaśnienia.
- Proszę jednak, aby ewentualna debata opierała się na faktach, a nie na emocjach. Nie chcę wchodzić w polemikę z zarzutami opartymi na manipulacjach i kłamstwach – podkreśla.
- Należało porozmawiać z człowiekiem i, jeśli naprawdę tego chcieli, pomóc mu powołać zastępcę. Nie wzywać go do pracy, ale podjechać do niego i wspólnie tę sprawę wyjaśnić – uważa radna Panek.
- Szukaliśmy innego rozwiązania. Tylko dyrektor może zatrudniać pracowników i zawierać umowy, a udzielone przez niego upoważnienia tego nie obejmowały. Rada Gminy utworzyła w statucie GOKiS stanowisko zastępcy dyrektora, jednak dyrektor nie zdecydował się go obsadzić. W tym czasie wydarzenia gminne mogły się odbyć dzięki dodatkowej pracy pracowników Urzędu Gminy. Taki stan nie mógł trwać do końca kadencji w sierpniu 2027 r. Dlatego 11 września ogłosiłem konkurs na stanowisko dyrektora – odpowiada włodarz gminy Pątnów.
Konkurs na nowego dyrektora GOKiS i Biblioteki Publicznej w Pątnowie ma zostać rozstrzygnięty pod koniec października. Jak twierdzi Ewelina Panek, lista kandydatów nie jest znana radnym.
- Osobiście wolałabym, żeby cofnięto to zarządzenie i przywrócono pana Andrzeja, ale na to chyba nie ma szans.
Wójt Jacek Olczyk nie chowa głowy w piasek i nie ucieka od odpowiedzi na trudne pytania. Obszernie komentuje sprawę.
Sławomir Rajch: Panie wójcie, co ostatecznie przesądziło o odwołaniu Andrzeja Łuszczyka z funkcji dyrektora GOKiS i Gminnej Biblioteki Publicznej w Pątnowie? W swoim oświadczeniu powołuje się pan na chorobę trwale uniemożliwiającą wykonywanie obowiązków. Na jakiej podstawie uznano, że niezdolność do pracy ma charakter trwały, skoro dyrektor informował o planowanym leczeniu i możliwości powrotu do pracy?
Jacek Olczyk: - Decyzję podjąłem na podstawie całokształtu okoliczności dotyczących możliwości dalszego wykonywania obowiązków przez pana Andrzeja Łuszczyka. Od wielu miesięcy dyrektor nieprzerwanie przebywał na zwolnieniu lekarskim. W chwili wydania zarządzeń, 4 września, jego nieobecność trwała wiele miesięcy. Poprzedzały ją również okresy nieobecności spowodowane chorobą w 2025 roku.
Istotne znaczenie miały informacje przekazane przez samego dyrektora. W rozmowach ze mną i panią sekretarz stwierdził, że z uwagi na chorobę nie jest w stanie wrócić do pracy. Nie przekazał mi wówczas informacji pozwalającej ustalić, kiedy będzie mógł ponownie wykonywać obowiązki dyrektora.
Nie dokonywałem diagnozy medycznej ani nie przesądzałem o skuteczności planowanego leczenia. Ocena dotyczyła możliwości wykonywania obowiązków związanych z kierowaniem instytucjami. Uwzględniłem długotrwałą i nieprzerwaną niezdolność do pracy, kolejne przedłużanie zwolnień, wcześniejsze absencje, informacje przekazane bezpośrednio przez dyrektora oraz rzeczywisty wpływ jego nieobecności na funkcjonowanie instytucji. Na tej podstawie uznałem, że wystąpiła przesłanka choroby trwale uniemożliwiającej wykonywanie obowiązków dyrektora, wskazana w zarządzeniach.
Podkreślam, że przyczyną odwołania nie była negatywna ocena dotychczasowej pracy pana Andrzeja Łuszczyka ani jego dotychczasowego dorobku. Chodziło o możliwość dalszego pełnienia funkcji i zapewnienie ciągłości zarządzania.
Czy przed podjęciem decyzji o odwołaniu dyrektora wyczerpano wszystkie możliwości zapewnienia ciągłości funkcjonowania obu instytucji? Jakie konkretne problemy organizacyjne występowały podczas jego nieobecności i dlaczego nie udało się znaleźć rozwiązania, które pozwoliłoby mu zachować stanowisko?
- Przed podjęciem decyzji podejmowaliśmy działania zmierzające do zapewnienia ciągłości pracy obu instytucji. Doraźną pomoc świadczyli pracownicy Urzędu Gminy, w szczególności pani sekretarz Iwona Napieraj, wykonując równocześnie własne obowiązki.
W uzasadnieniu zarządzenia dotyczącego m.in. GOKiS wskazano konkretne przedsięwzięcia wymagające takiego zaangażowania: Bieg Traktem Świętego Rocha, koncerty „Załęcze Gra Folkowo”, Dożynki Gminne w Popowicach, kino plenerowe oraz przygotowania do inscenizacji historycznej Bitwy w Załęczu Wielkim. Pracownicy urzędu istotnie wspierali także przygotowanie dwóch wniosków o dofinansowanie wydarzeń kulturalnych.
To, że wydarzenia się odbywały, nie oznacza, że nie występowały trudności. Ich realizacja wymagała dodatkowej pracy osób zatrudnionych poza instytucją. Problemy dotyczyły również bieżącej wymiany informacji, planowania działalności oraz podejmowania decyzji kadrowych. Nie można oczekiwać, że taki stan będzie trwał bez końca. Nie jesteśmy w stanie ani osobowo ani formalno-prawnie zarządzać jednostką kultury, podobnie jak wójt nie może bezpośrednio zarządzać szkołami, od tego są dyrektorzy szkół i ich zastępcy. Zastępcy prezesów, naczelników są nawet w straży pożarnej czy w każdej komisji Rady Gminy.
Dyrektor upoważnił kapelmistrza orkiestry dętej do wykonywania określonych czynności. Upoważnienie to nie obejmowało jednak wszystkich kompetencji dyrektora, w szczególności zawierania umów o pracę oraz innych umów służących zatrudnianiu pracowników. Kapelmistrz był zatrudniony na pół etatu, prowadził zajęcia z młodzieżą w Załęczu Wielkim i miał własne obowiązki. Nie zwiększono przy tym jego wymiaru czasu pracy ani wynagrodzenia.
Aby stworzyć możliwość zapewnienia szerszego zastępstwa, Rada Gminy 29 czerwca 2026 roku zmieniła statut GOKiS, przewidując stanowisko zastępcy dyrektora. Samo wprowadzenie stanowiska do statutu nie oznaczało jednak jego obsadzenia. Konieczne były czynności związane z zatrudnieniem zastępcy, których nie obejmowało upoważnienie kapelmistrza. Ostatecznie do zatrudnienia zastępcy nie doszło. Pan dyrektor, mimo wcześniejszych deklaracji, odmówił podpisania wymaganych dokumentów.
W bibliotece dodatkowym problemem było zapewnienie zastępstwa za jedynego pracownika podczas jego urlopu lub choroby. Dotychczas takie zastępstwo zapewniał dyrektor.
Nie twierdzę, że instytucje całkowicie zaprzestały działalności, ale wystąpił wyraźny paraliż decyzyjny i kadrowy. Problem polegał na tym, że zastosowane rozwiązania doraźne nie zapewniały pełnego i stabilnego zarządzania w perspektywie kolejnych miesięcy. W tych okolicznościach uznałem, że konieczna jest zmiana na stanowiskach dyrektorów.
Andrzej Łuszczyk twierdzi, że podczas rozmowy telefonicznej polecił mu pan powrót do pracy na jeden dzień, aby podpisał dokumenty dotyczące powołania zastępcy, dając mu zaledwie pół godziny na podjęcie decyzji. Czy potwierdza pan taki przebieg rozmowy? Jak z pana perspektywy wyglądały próby porozumienia się z dyrektorem w tej sprawie?
- Z mojej perspektywy była to rozmowa o możliwości doprowadzenia do zatrudnienia zastępcy, a nie polecenie wykonywania pracy niezależnie od stanu zdrowia. Prosiłem dyrektora o rozważenie rozwiązania, które pozwoliłoby zapewnić ciągłość zarządzania GOKiS.
Nie wyznaczałem półgodzinnego terminu na podjęcie decyzji. Prosiłem o kontakt z panią sekretarz do końca dnia, a nawet dłużej. Dyrektor powiedział, że potrzebuje kilku dni na przemyślenie propozycji i konsultację z prawnikiem. Wskazywał również na obawy dotyczące wpływu wykonywania czynności na przysługujące mu świadczenia związane z niezdolnością do pracy. Po tej rozmowie nie otrzymałem od niego żadnej dalszej informacji w tej sprawie.
W rozmowach pojawiał się także temat pracy zdalnej. Traktowałem go jako możliwość wymagającą wyjaśnienia, czy stan zdrowia dyrektora pozwala na wznowienie wykonywania obowiązków w tej formie. I właśnie w chwili ewentualnego powrotu do pracy w formie zdalnej, widziałem możliwość obsadzenia przez dyrektora swego zastępcy.
Od opisanej rozmowy do podjęcia decyzji o odwołaniu upłynął jeszcze około miesiąc. Decyzja nie była więc natychmiastową reakcją na tę rozmowę. Przed jej podjęciem analizowaliśmy sytuację organizacyjną i przeprowadziliśmy procedurę zasięgania opinii. W przypadku np. GOKiS uzyskano zarówno opinie popierające odwołanie, jak i opinie mu przeciwne. Wszystkie zostały rozważone.
Chcę także wyjaśnić skutki zarządzeń. Odwołanie ze stanowisk nastąpiło z chwilą ich skutecznego doręczenia, ale nie oznaczało natychmiastowego rozwiązania stosunków pracy. Zarządzenia przewidują odwołanie równoznaczne z wypowiedzeniem, z trzymiesięcznym okresem wypowiedzenia, którego bieg rozpoczyna się po zakończeniu usprawiedliwionej nieobecności, zgodnie z zasadami wskazanymi w tych zarządzeniach.
Decyzja o odwołaniu Andrzeja Łuszczyka wywołała wiele emocji. Radna Ewelina Panek zarzuciła panu brak empatii wobec ciężko chorego człowieka. Jak odnosi się pan do tych zarzutów? Czy z dzisiejszej perspektywy uważa pan, że decyzja była słuszna?
- Rozumiem, że choroba pana Andrzeja Łuszczyka i decyzja o jego odwołaniu budzą emocje. Była to dla mnie trudna decyzja. Nadal uważam jednak, że w przedstawionych okolicznościach była uzasadniona potrzeba zapewnienia ciągłości zarządzania instytucjami.
Nie kwestionuję prawa do leczenia, ani nie umniejszam dotychczasowej pracy dyrektora. W uzasadnieniu obu zarządzeń wyraźnie zaznaczono, że odwołanie nie wynikało z negatywnej oceny jego działalności. Jednocześnie jako wójt muszę uwzględniać potrzeby mieszkańców, sytuację pracowników oraz konieczność planowania budżetu i realizowania zadań statutowych instytucji. Stoimy przecież przed perspektywą kolejnych miesięcy, planowania budżetu, realizacji nowych wydarzeń kulturalnych i sportowych, ciekawych warsztatów dla dzieci i młodzieży. Te zadania ma realizować powołany do tego Gminny Ośrodek Kultury i Sportu, który co roku otrzymuje na swe zadania kilkaset tysięcy złotych.
Empatia wobec chorego człowieka i odpowiedzialność za funkcjonowanie instytucji mogą i powinny iść w parze. Pracownicy Urzędu Gminy i ja również wspieraliśmy zbiórkę na leczenie pana Andrzeja Łuszczyka. Dziękuję wszystkim mieszkańcom oraz osobom zaangażowanym w pomoc za ich solidarność i hojność.
Radna ma prawo do krytycznej oceny mojej decyzji. Nie zgadzam się jednak z oceną, że wynikała ona z braku empatii. Została podjęta po analizie sytuacji, próbach zapewnienia zastępstwa i rozważeniu skutków przedłużającej się nieobecności dyrektora. Jednak krytyka powinna uwzględniać wszystkie istotne okoliczności, a nie tylko te, które pasują do z góry przyjętej tezy. Gdyby pani radna Panek chciała dowiedzieć się, jak wygląda sytuacja, zostałoby jej to wszystko bardzo dokładnie wyjaśnione przeze mnie lub panią sekretarz, ale nie zwróciła się do nas nawet z takim zapytaniem. Nie chcę komentować stylu w jakim pani radna o tym mówi. Każdy czytelnik jej „empatyczne” działania może ocenić sam.
Skoro zostałem publicznie wywołany do odpowiedzi, zależy mi, aby dyskusja uwzględniała zarówno trudną sytuację zdrowotną pana Andrzeja Łuszczyka, jak i rzeczywiste problemy organizacyjne obu instytucji. Chcę podkreślić, że szacunek dla człowieka, docenienie jego pracy i podejmowanie koniecznych decyzji, dotyczących dalszego funkcjonowania instytucji, wcale się nie wykluczają.
Panu Andrzejowi Łuszczykowi, którego cenię i dziękuję za to, co dobrego zrobił dla gminy Pątnów, życzę szybkiego powrotu do zdrowia.
***
Odwołany dyrektor Andrzej Łuszczyk nie odbiera telefonów. Jeśli jednak zdecydowałby się skomentować sprawę, zapraszamy do kontaktu z redakcją.
Joanna Major, Sławomir Rajch
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze