W wieku 66 lat zmarła Halina Kozica, emerytowana pedagog Poradni Psychologiczno – Pedagogicznej w Wieluniu. Kochała ludzi, zwierzęta, zawsze elegancka i pamiętała o wszystkich świętach, imieninach.
- W sobotni poranek (16 lipca) dotarła do nas smutna wiadomość o śmierci pani Haliny Kozicy – informuje Bożena Ceglarska z Poradni Psychologiczno – Pedagogicznej w Wieluniu.
Halina Kozica pracowała w poradni od września 1982 do stycznia 2007 roku na stanowisku pedagoga. Rozpoczynała pracę w dziale preorientacji zawodowej oraz jako diagnosta dzieci z trudnościami w nauce. Po ukończeniu studiów podyplomowych z zakresu terapii pedagogicznej, w 1986 r. zainicjowała w wieluńskiej placówce nową formę terapii - terapię pedagogiczną w zakresie korekcji i kompensacji, skierowaną dla uczniów ze specyficznymi trudnościami w uczeniu się, m.in. z dysleksją rozwojową, dysortografią, dysgrafią.
- Ustawicznie doskonaliła swój warsztat pracy na różnych specjalistycznych szkoleniach i kursach.
Swoją wiedzą i doświadczeniem dzieliła się z pedagogami poradni, a także nauczycielami szkół powiatu wieluńskiego – opowiada Ceglarska.
- Pani Halina organizowała wiele szkoleń i prelekcji dla nauczycieli i rodziców. Podejmowała działania, których celem było propagowanie wiedzy z zakresu specyficznych trudności w uczeniu się i wprowadzanie zajęć korekcyjno-kompensacyjnych w szkołach.
- Dzięki jej inicjatywie i osobistemu zaangażowaniu prelekcje dla nauczycieli szkół wieluńskich poprowadziła pani Zdzisława Saduś, uznany autorytet z zakresu diagnozy i terapii dzieci z trudnościami w czytaniu i pisaniu – dodaje Bożena Ceglarska.
Wysokie kwalifikacje zawodowe i doświadczenie Haliny Kozicy doceniły władze Kuratorium Oświaty w Sieradzu, które powierzyły jej prowadzenie kursu specjalistycznego dla nauczycieli w zakresie terapii pedagogicznej oraz funkcję wojewódzkiego specjalisty w zakresie terapii pedagogicznej.
- Trudno znaleźć słowa oddające osobowość pani Halinki. Zawsze uczynna, uśmiechnięta, bezinteresowna, gotowa, by służyć innym. Kochała ludzi, zwierzęta, była cudownym człowiekiem. Zawsze elegancka, dystyngowana, miła pani – wspomina Ceglarska.
- Pomimo odejścia na emeryturę, pojawiała się w poradni jak dobry duch. Nie było świąt, uroczystości, imienin, o których by nie pamiętała. Zjawiała się niepostrzeżenie, cichutko w swej nieśmiertelnej pelerynce, przebiegała przez korytarz, zostawiając dla nas życzenia i drobne upominki. I tylko lekki powiew wiatru, machnięcie ręką na pożegnanie i już jej nie było. Pędziła do swoich wnuków, pracy, lekarza i przyjaciół.
- Pamiętam, jak pewnego razu zażartowała: „na moim pogrzebie macie być wesołe”. Może nie dziś, nie jutro, ale ilekroć wspomnimy panią Halinkę na pewno zrobi nam się ciepło na sercu, a wspomnienia przywołają uśmiech. Taka była ta nasza pani Halinka – kończy Bożena Ceglarska.
Katarzyna Cieślik
[email protected]
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze