Reklama

Tłusty Czwartek w Walkowie: Słodko, ale przede wszystkim charytatywnie

Już po raz trzeci Koło Gospodyń Wiejskich z Walkowa zorganizowało charytatywną akcję pieczenia pączków z okazji zbliżającego się Tłustego Czwartku. W tym roku dochód ze sprzedaży wesprze leczenie 37-letniego Pawła Śmiałkowskiego z Ochli, gm. Widawa, który walczy o powrót do zdrowia po tragicznym wypadku, a część wypieków trafi także do osób pomagających w uprzątnięciu pogorzeliska w Gaszynie, gdzie niedawno spłonął dom młodej rodziny.

W Walkowie Tłusty Czwartek ma szczególny wymiar. Zamiast zwykłego świętowania - wspólne działanie. Zamiast samej słodyczy - konkretna pomoc. 11 lutego mieszkańcy Walkowa i okolicznych miejscowości oraz członkinie Kół Gospodyń Wiejskich po raz trzeci stanęli przy stołach, by przygotować tysiące pączków w szczytnym celu.

- W zeszłym roku upiekliśmy dwa i pół tysiąca pączków, a w tym roku będzie ich jeszcze więcej - stwierdza z entuzjazmem Ewa Walasik, zastępczyni przewodniczącej KGW w Walkowie.

- Myślę, że w tym roku pobijemy rekord. Jest bardzo dużo osób chętnych do pracy. Mamy tutaj osoby nawet spod Lututowa. Każdy angażuje się w akcję na tyle, na ile pozwala mu czas. Z pewnością zastanie nas wieczór, ale warto - wtrąca Madalena Piekara, przewodnicząca koła. 

Reklama

Każdego roku zbiórka dedykowana jest innej osobie potrzebującej wsparcia. 

- W tamtym roku pączki były pieczone dla mojego wnuka. Madzia zorganizowała pomoc. Jestem za to ogromnie wdzięczna. W tym roku również i ja pomagam - tłumaczy Anna Osyda z Nowej Wsi, gm. Osjaków. 

Tym razem cały dochód ze sprzedaży zostanie przeznaczony na leczenie 37-letniego Pawła Śmiałkowskiego z Ochli. 

- Żona Pawła, dla którego organizowana jest akcja charytatywna to moja córka. Dzisiaj, rehabilitacja czy leki są tak drogie, że ludzie muszą sami na nie zbierać pieniądze - mówi z rozczarowaniem Jolanta Mitka z Koła Gospodyń Wiejskich w Rychłocicach. 

Reklama

- Ale niestety tak jest, a nie inaczej. Dlatego cieszę się, że można liczyć na ludzi dobrej woli, a dziewczyny z Walkowa są znane z dużego serca i chęci do pomocy - dodaje. 

 

Dramatyczny wypadek i długa walka

27 września 2024 roku doszło do tragicznego wypadku. Samochód, którym podróżował Paweł Śmiałkowski, zahaczył o linię energetyczną. Mężczyzna doznał poważnego porażenia prądem. Jego stan był na tyle ciężki, że konieczny był transport śmigłowcem do szpitala.

Najpierw trafił na Szpitalny Oddział Ratunkowy, a następnie na Oddział Intensywnej Terapii. Przez długi czas przebywał w śpiączce. Gdy jego stan pozwolił na podjęcie dalszego leczenia, rozpoczęto żmudną rehabilitację. Dziś walczy o sprawność i powrót do normalnego życia. Ta walka wymaga jednak ogromnych nakładów finansowych.

Reklama

Cały Walków w akcji

Na apel odpowiedzieli mieszkańcy i lokalni przedsiębiorcy. Wszystkie składniki potrzebne do wypieku pączków pochodzą właśnie od sponsorów i ludzi dobrej woli. To mąka, jajka, cukier, nadzienia i tłuszcz - podarowane z potrzeby serca. Wsparcie zapewniły m.in. Przetwórstwo Mięsno-Wędliniarskie Jacek Podgórniak, Spółdzielnia Dostawców Mleka w Wieluniu, firma Lallemand oraz MĄK-POL z Burzenina.

- Chciałyśmy podziękować naszym sponsorom za produkty. Nie ukrywam, że jako koło nie ponieśliśmy żadnych kosztów związanych z zakupem produktów. Do kogo się zgłosiłam każdy chętnie pomógł - zaznacza szefowa KGW z Walkowa.

Reklama

- Mieszkańcy podarowali cukier, olej i aż 500 jajek. Wiele osób zgłosiło się do pomocy z własnej inicjatywy - tłumaczy Ewa Walasik. 

Do akcji włączyły się również ,,Kolorowe Gary" z Dąbrowy i zasponsorowały dla wolontariuszy bigos z dziczyzną. 

Pączki również dla Gaszyna i tych, którzy sprzątają pogorzelisko

Tegoroczna akcja ma jeszcze jeden wymiar solidarności. Część wypieków trafi do osób pomagających w uprzątnięciu pogorzeliska w Gaszynie, gdzie niedawno spłonął dom młodej rodziny. Ogień zabrał im cały dobytek. W obliczu takiej tragedii wsparcie - nawet w postaci świeżutkiego pączka - ma ogromne znaczenie.

Reklama

- W Gaszynie spalił się dom, o czym wszyscy dobrze wiemy. Obecnie prowadzona jest tam akcja sprzątania, w którą angażuje się sporo osób. Postanowiliśmy, że część pączków przekażemy dla ludzi, którzy tam się udzielają. To taka nasza forma wsparcia - podkreśla Magdalena Piekara. 

Renata Hanka ze Skaleńca od kilku dni dzieli swój czas między rodzinę a pomaganie innym. Niedawno pożar w Gaszynie dotknął jej bliskich - ogień strawił dom jej brata. Mimo osobistego dramatu, nie zawahała się, by przyjechać do Walkowa i wesprzeć akcję pieczenia pączków.

Reklama

- Każdemu trzeba pomagać. Kiedy tylko jest taka potrzeba, to jesteśmy zawsze. Obecnie jestem w sytuacji, gdzie mojemu bratu spalił się dom w Gaszynie. Wczoraj byłam tam, dzisiaj jestem na dwie godziny w Walkowie i później ponownie jadę do Gaszyna. Jeśli ludzie nie pomogą to kto? - zadaje pytanie z rozgoryczeniem Renata. 

W Walkowie stoły uginające się pod tysiącami pączków stały się symbolem tego, że nawet najmniejszy gest - jeden pączek, jeden uśmiech, jedna godzina pracy - może zmienić czyjeś życie.
 

Miejsce zdarzenia mapa Wieluń
Aplikacja na Androida

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 11/02/2026 16:01
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kulisy.net




Reklama
Najnowsze wiadomości